Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:
Iz 43,16–21; Flp 3,8–14; J 8,1–11

OD TEJ CHWILI JUŻ NIE GRZESZ

Jezus udał się na Górę Oliw­ną, ale o brza­sku zja­wił się znów w świą­ty­ni. Wszy­stek lud scho­dził się do Nie­go, a On usiadł­szy nauczał. Wów­czas ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze przy­pro­wa­dzi­li do Nie­go kobie­tę, któ­rą pochwy­co­no na cudzo­łó­stwie, a posta­wiw­szy ją na środ­ku, powie­dzie­li do Nie­go: Nauczy­cie­lu, kobie­tę tę dopie­ro pochwy­co­no na cudzo­łó­stwie. W Pra­wie Moj­żesz naka­zał nam takie kamie­no­wać. A Ty co mówisz? Mówi­li to wysta­wia­jąc Go na pró­bę, aby mie­li o co Go oskar­żyć.
Lecz Jezus nachy­liw­szy się pisał pal­cem po zie­mi. A kie­dy w dal­szym cią­gu Go pyta­li, pod­niósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grze­chu, niech pierw­szy rzu­ci na nią kamień. I powtór­nie nachy­liw­szy się, pisał na zie­mi. Kie­dy to usły­sze­li, wszy­scy jeden po dru­gim zaczę­li odcho­dzić, poczy­na­jąc od star­szych. Pozo­stał tyl­ko Jezus i kobie­ta, sto­ją­ca na środ­ku. Wów­czas Jezus pod­nió­sł­szy się rzekł do niej: Nie­wia­sto, gdzież oni są? Nikt cię nie potę­pił? A ona odrze­kła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja cie­bie nie potę­piam. – Idź, a od tej chwi­li już nie grzesz.
ROZWAŻANIE
Zła­pa­ną na cudzo­łó­stwie kobie­tę przy­pro­wa­dzo­no do Jezu­sa. Padło wie­le moc­nych słów oskar­że­nia. Padło też rady­kal­ne sło­wo wyro­ku – uka­mie­no­wać. Tym­cza­sem Pan, któ­ry nie uzna­wał żad­nych moral­nych kom­pro­mi­sów, któ­re­go sło­wo było i nadal pozo­sta­je „ostrzej­sze niż wszel­ki miecz obo­siecz­ny”, tym razem mil­czy. Poja­wi­ły się jedy­nie nie­zna­ne nam sło­wa pisa­ne pal­cem po zie­mi, któ­re zapew­ne po chwi­li roz­wiał wiatr. Czyż­by sło­wo Pana stra­ci­ło swą moc, zgu­bi­ło wła­ści­wy mu rady­ka­lizm? Bynaj­mniej. Sło­wo Pana tak dzia­ła, by rato­wać czło­wie­ka, każ­de­go czło­wie­ka, a jeśli brzmi moc­no i rady­kal­nie, to zna­czy jedy­nie, że moc­no i rady­kal­nie chce chro­nić czło­wie­ka przed cza­ją­cym się nie­bez­pie­czeń­stwem. Ale gdy trze­ba, brzmi łagod­nie, by nie zła­mać tego, co nad­ła­ma­ne.

(rs)