Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

DO BOGA TRZEBA ZBLIŻAĆ SIĘ Z CZYSTYM SERCEM!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 2 mar­ca br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Mówiąc o miło­sier­dziu Bożym, wie­lo­krot­nie przy­wo­ły­wa­li­śmy postać ojca rodzi­ny, któ­ry kocha swo­je dzie­ci, poma­ga im, trosz­czy się o nie, prze­ba­cza im. A jako ojciec je wycho­wu­je i napo­mi­na, kie­dy popeł­nia­ją błąd, sprzy­ja­jąc ich wzra­sta­niu w dobru. W ten spo­sób Bóg jest przed­sta­wio­ny w pierw­szym roz­dzia­le pro­ro­ka Iza­ja­sza, w któ­rym Pan, jako ojciec miłu­ją­cy, ale tak­że czuj­ny i suro­wy, zwra­ca się do Izra­ela oskar­ża­jąc go o nie­wier­ność i zepsu­cie, aby spro­wa­dzić go z powro­tem na dro­gę spra­wie­dli­wo­ści. (…) Bóg zatem przy­wo­łu­je swój lud: „Pomy­li­li­ście dro­gę”… Z miło­ścią i gory­czą mówi „mój” lud. Bóg nigdy się nas nie wypie­ra, jeste­śmy Jego ludem. Naj­gor­szy z męż­czyzn, naj­gor­sza z kobiet, naj­gor­sze z ludów są jego dzieć­mi. Taki jest Bóg: nigdy, prze­nig­dy się nas nie wypie­ra! Zawsze mówi: „przyjdź dziec­ko”. Taka jest miłość nasze­go Ojca, takie jest Boże miło­sier­dzie. Posia­da­nie takie­go Ojca daje nam nadzie­ję, daje nam ufność. (…) Następ­stwem grze­chu jest stan cier­pie­nia, któ­re­go kon­se­kwen­cje pono­si tak­że kraj, znisz­czo­ny i spu­sto­szo­ny, tak bar­dzo, że Syjon nie nada­je się do zamiesz­ka­nia. Tam, gdzie ma miej­sce odrzu­ce­nie Boga, Jego ojco­stwa, życie sta­je się już nie­moż­li­we, ist­nie­nie tra­ci swo­je korze­nie, wszyst­ko zda­je się być wypa­czo­ne i uni­ce­stwio­ne. Jed­nak nawet to bole­sne wyda­rze­nie umiesz­czo­ne jest w świe­tle zba­wie­nia. Pró­ba jest po to, aby lud mógł doświad­czyć gory­czy tych, któ­rzy porzu­ca­ją Boga, a zatem zmie­rzyć się z przy­gnę­bia­ją­cą pust­ką wybo­ru śmier­ci. Cier­pie­nie, będą­ce nie­unik­nio­ną kon­se­kwen­cją decy­zji samo­znisz­cze­nia, musi skło­nić grzesz­ni­ka do reflek­sji, aby otwo­rzyć go na nawró­ce­nie i prze­ba­cze­nie. (…) Pro­rok Iza­jasz mówi, że Bóg nie ma upodo­ba­nia we krwi wołów i bara­nów, zwłasz­cza jeśli ofia­ra doko­ny­wa­na jest ręko­ma zbru­ka­ny­mi krwią bra­ci. Myślę w tym miej­scu o nie­któ­rych dobro­czyń­cach Kościo­ła, któ­rzy przy­no­szą ofia­ry. Mówią: „niech ksiądz weź­mie te pie­nią­dze dla Kościo­ła!”, ale pie­nią­dze te są owo­cem krwi wie­lu ludzi wyko­rzy­sty­wa­nych, mal­tre­to­wa­nych, znie­wo­lo­nych pra­cą źle opła­co­ną. Powie­dział­bym tym ludziom: „Weź sobie ten czek, spal go!”. Boży Lud – to zna­czy Kościół – nie potrze­bu­je brud­nych pie­nię­dzy. Potrze­bu­je otwar­tych serc na Boże miło­sier­dzie. Do Boga trze­ba zbli­żać się z ręko­ma oczysz­czo­ny­mi, uni­ka­jąc zła i prak­ty­ku­jąc dobro i spra­wie­dli­wość. (…) Wów­czas, mówi Pan, grze­chy, nawet jeśli były­by jak szkar­łat, sta­ną się bia­łe jak śnieg – to jest cud Bożej miło­ści – sta­ną się czy­ste jak weł­na, a lud będzie mógł kar­mić się dobra­mi zie­mi i żyć w poko­ju. To jest cud prze­ba­cze­nia, jakim Bóg jako Ojciec pra­gnie obda­rzyć swój lud. Miło­sier­dzie Boga jest ofe­ro­wa­ne wszyst­kim, a te sło­wa pro­ro­ka są waż­ne rów­nież dla nas wszyst­kich dzi­siaj, wezwa­nych, by żyć jako dzie­ci Boże.