Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

 NIEDZIELA:
Dz 5,27b–32.40b–41; Ap 5,11–14; J 21,1–19

TRZECIE ZJAWIENIE SIĘ ZMARTWYCHWSTAŁEGO APOSTOŁOM

Jezus uka­zał się zno­wu nad Morzem Tybe­riadz­kim. A uka­zał się w ten spo­sób: Byli razem Szy­mon Piotr, Tomasz, zwa­ny Didy­mos, Nata­na­el z Kany Gali­lej­skiej, syno­wie Zebe­de­usza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szy­mon Piotr powie­dział do nich: Idę łowić ryby. Odpo­wie­dzie­li mu: Idzie­my i my z tobą. Wyszli więc i wsie­dli do łodzi, ale tej nocy nic nie zło­wi­li. A gdy ranek zaświ­tał, Jezus sta­nął na brze­gu. Jed­nak­że ucznio­wie nie wie­dzie­li, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzie­ci, czy nie macie nic do jedze­nia? Odpo­wie­dzie­li Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzuć­cie sieć po pra­wej
stro­nie łodzi, a znaj­dzie­cie. Zarzu­ci­li więc i z powo­du mnó­stwa ryb nie mogli jej wycią­gnąć.
Powie­dział więc do Pio­tra ów uczeń, któ­re­go Jezus miło­wał: To jest Pan! Szy­mon Piotr usły­szaw­szy, że to jest Pan, przy­wdział na sie­bie wierzch­nią sza­tę, był bowiem pra­wie nagi, i rzu­cił się w morze. Resz­ta uczniów dobi­ła łodzią, cią­gnąc za sobą sieć z ryba­mi. Od brze­gu bowiem nie było dale­ko, tyl­ko oko­ło dwu­stu łok­ci. A kie­dy zeszli na ląd, ujrze­li żarzą­ce się na zie­mi węgle, a na nich uło­żo­ną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przy­nie­ście jesz­cze ryb, któ­reście teraz uło­wi­li. Poszedł Szy­mon Piotr i wycią­gnął na brzeg sieć peł­ną wiel­kich ryb w licz­bie stu pięć­dzie­się­ciu trzech. A pomi­mo tak wiel­kiej ilo­ści, sieć się nie roze­rwa­ła. Rzekł do nich Jezus: Chodź­cie, posil­cie się! Żaden z uczniów nie odwa­żył się zadać Mu pyta­nia: Kto Ty jesteś?, bo wie­dzie­li, że to jest Pan. A Jezus przy­szedł, wziął chleb i podał im, podob­nie i rybę. To już trze­ci raz, jak Jezus uka­zał się uczniom od chwi­li, gdy zmar­twych­wstał. A gdy spo­ży­li śnia­da­nie, rzekł Jezus do Szy­mo­na Pio­tra: Szymo­nie, synu Jana, czy miłu­jesz Mnie wię­cej ani­że­li ci? Odpo­wie­dział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do nie­go: zaś baran­ki moje. I powtór­nie powie­dział do nie­go: Szy­mo­nie, synu Jana, czy miłu­jesz Mnie?
Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.
Rzekł do nie­go: Paś owce moje. Powie­dział mu po raz trze­ci: Szy­mo­nie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmu­cił się Piotr, że mu po raz trze­ci powie­dział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Nie­go: Panie, Ty wszyst­ko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do nie­go Jezus: Paś owce mojeZapraw­dę, zapraw­dę powia­dam ci: Gdy byłeś młod­szy, opasywa­łeś się sam i cho­dzi­łeś, gdzie chcia­łeś. Ale gdy się zesta­rze­jesz, wycią­gniesz ręce swo­je, a inny cię opa­sze i popro­wa­dzi, dokąd nie chcesz. To powie­dział, aby zazna­czyć, jaką śmier­cią uwiel­bi Boga. A wypo­wie­dziaw­szy to rzekł do nie­go: Pójdź za Mną! 
ROZWAŻANIE
Pod­czas Ostat­niej Wie­cze­rzy Jezus pozo­sta­wił uczniom pamiąt­kę swej ofia­ry – stał się pokar­mem. Eucha­ry­stią. Do Wie­czer­ni­ka zapro­sił uczniów na wyjąt­ko­wą ucztę i nakar­mił ich oso­bli­wym pokar­mem – swo­im Cia­łem i Krwią. Nakar­mił sobą, to jest miło­ścią. Po zmar­twych­wsta­niu popro­sił uczniów, by dali Mu jeść. Dzię­ki Jego pomo­cy (cudow­ny połów) mogli podać Mu rybę. Ale Pan ocze­ki­wał cze­goś wię­cej. Stąd pro­wo­ku­ją­ce pyta­nie, skie­ro­wa­ne do Pio­tra: „Czy miłu­jesz Mnie wię­cej, ani­że­li ci?”. Apo­stoł, nakar­mio­ny miło­ścią, winien odpo­wie­dzieć rów­nie boga­tym darem – miło­ścią. Wyzna­nie miło­ści leczy rany spo­wo­do­wa­ne przez nasz grzech – tego doświad­czył Piotr. I jesz­cze wię­cej – kar­mi obfi­cie nasze­go Zba­wi­cie­la, któ­ry jest „głod­ny” naszej miło­ści.

(rs)