Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ WIELKANOCNY 11–16 IV 2016

PONIEDZIAŁEK:
Dz 6,8–15; J 6,22–29
Sło­wo Boże: Szcze­pan pełen łaski i mocy, dzia­łał cuda i zna­ki wiel­kie wśród ludu. Nie­któ­rzy zaś z syna­go­gi zwa­nej syna­go­gą Wyzwo­leń­ców oraz Cyre­nej­czy­ków i Alek­san­dryj­czy­ków, i tych, któ­rzy pocho­dzi­li z Cyli­cji i z Azji, przy­stą­pi­li do roz­pra­wy ze Szcze­pa­nem. Nie mogli jed­nak spro­stać mądro­ści i Ducho­wi, z któ­re­go natchnie­nia prze­ma­wiał. Nie wie­my, jakie wykształ­ce­nie miał Szcze­pan, w jakim stop­niu natu­ral­ne zdol­no­ści pozwo­li­ły mu zacho­wać odwa­gę w tej trud­nej sytu­acji, gdy jako oskar­żo­ny sta­nął przed sądem i tłu­mem peł­nym nie­przy­ja­znych emo­cji. Waż­ne jest jed­no: był pełen łaski i mocy. I to nie dopie­ro wte­dy, gdy musiał zmie­rzyć się z oskar­że­niem. Był pełen łaski i mocy, bo odna­lazł Jezu­sa, za Nim poszedł, w Jego imię doko­ny­wał cudów i czy­nił wiel­kie zna­ki. Z pew­no­ścią natu­ral­ne zdol­no­ści mogą być pomo­cą, ale też mogą być prze­szko­dą, gdy czło­wiek nazbyt ufa sobie. Szcze­pan jed­no­znacz­nie posta­wił na Pana – i wygrał.
WTOREK
Dz 7,51–59; 8,1; J 6,30–35
Sło­wo Boże: „Ludzie twar­de­go kar­ku i opor­nych serc i uszu! Wy zawsze sprze­ci­wia­cie się Ducho­wi Świę­te­mu. Jak ojco­wie wasi, tak i wy. Któ­re­goż z pro­ro­ków nie prze­śla­do­wa­li wasi ojco­wie? Poza­bi­ja­li nawet tych, któ­rzy prze­po­wia­da­li przyj­ście Spra­wie­dli­we­go…”. Gdy to usły­sze­li, zawrza­ły gnie­wem ich ser­ca i zgrzy­ta­li zęba­mi na nie­go. To nic nowe­go ani zaska­ku­ją­ce­go: zatka­li sobie uszy, by nie sły­szeć. Oto odruch obron­ny ludzi, któ­rzy nie chcą przy­jąć nie­wy­god­nych prawd. Gdy trud­no już uda­wać, że się nie sły­szy, moż­na zakrzy­czeć. Nie dopu­ścić do gło­su. Nie pozwo­lić na publi­ka­cję. Zlek­ce­wa­żyć. Pozba­wić moż­li­wo­ści prze­ma­wia­nia. Takiej reak­cji tłu­mu doświad­czył Szcze­pan. Takiej reak­cji oto­cze­nia doświad­cza wie­lu tych, któ­rzy na serio trak­tu­ją sło­wa Pana i chcą o tym publicz­nie mówić. I doma­ga­ją się, by sło­wo inspi­ro­wa­ne Ewan­ge­lią mia­ło pra­wo obec­no­ści we współ­cze­snej dys­ku­sji o świe­cie. Bo w tym sło­wie jest zawar­ta potrzeb­na nam mądrość.
ŚRODA
Dz 8,1b–8; J 6,35–40
Sło­wo Boże: Filip przy­był do mia­sta Sama­rii i gło­sił im Chry­stu­sa. Tłu­my słu­cha­ły z uwa­gą i sku­pie­niem słów Fili­pa, ponie­waż widzia­ły zna­ki, któ­re czy­nił. Z wie­lu bowiem opę­ta­nych wycho­dzi­ły z dono­śnym krzy­kiem duchy nie­czy­ste, wie­lu też spa­ra­li­żo­wa­nych i chro­mych zosta­ło uzdro­wio­nych. Prze­śla­do­wa­nie, któ­re wybu­chło po śmier­ci Szcze­pa­na, było trud­nym doświad­cze­niem dla mło­de­go Kościo­ła. Ale też dzię­ki łasce Boga sta­ło się zarze­wiem wiel­kie­go dobra. Roz­pro­sze­ni po Judei i Sama­rii Apo­sto­ło­wie zaczę­li zwra­cać się do nowych ludzi i tak sło­wo Ewan­ge­lii docie­ra­ło coraz dalej. Wie­lo­krot­nie powta­rza się ten sche­mat ewan­ge­li­za­cyj­ny: gło­szo­ne jest sło­wo Boże, temu towa­rzy­szą zna­ki (uwol­nie­nia opę­ta­nych, uzdro­wie­nia), wsku­tek cze­go wie­lu wcho­dzi na dro­gę wia­ry i przyj­mu­je chrzest. I ten sche­mat, wypra­co­wa­ny u począt­ku, po upły­wie dwóch tysię­cy lat nie przedaw­nił się. Wciąż potrze­bu­je­my sło­wa gło­szo­ne­go z mocą.
CZWARTEK
Dz 8,26–40; J 6,44–51
Sło­wo Boże: Filip zapy­tał: „ Czy rozu­miesz, co czy­tasz?”. A tam­ten odpo­wie­dział: „Jak­żeż mogę rozu­mieć, jeśli mi nikt nie wyja­śni?”. I zapro­sił Fili­pa, aby wsiadł i spo­czął przy nim. A czy­tał ten ury­wek Pisma: „Pro­wa­dzą Go jak owcę na rzeź, i jak bara­nek, któ­ry mil­czy, gdy go strzy­gą, tak On nie otwie­ra ust swo­ich…”. Etiop­ski urzęd­nik musiał być czło­wie­kiem o sze­ro­kich hory­zon­tach myślo­wych. Wszak czy­tał dzie­ło z zupeł­nie obcej mu kul­tu­ry: Księ­gę Iza­ja­sza. I nic dziw­ne­go, że nie potra­fił pojąć słów pro­ro­ka. My, prze­ciw­nie, wyra­sta­my w kul­tu­rze chrze­ści­jań­skiej, mamy za sobą lata kate­chi­za­cji, ale czy to zna­czy, że łatwiej nam zro­zu­mieć ten tekst? Bynaj­mniej. Czę­sto nas to nie inte­re­su­je. Za to z uwa­gą dowia­du­je­my się o naj­now­szych wyda­rze­niach, pra­gnie­my poznać opi­nie innych. A i tak nie­wie­le rozu­mie­my. Bo klucz do ludz­kie­go ser­ca ukry­ty jest w sło­wie Boga. Jeśli nie uczy­ni­my sło­wa Boże­go prze­wod­ni­kiem, nie zro­zu­mie­my sie­bie ani innych
PIĄTEK
Dz 9,1–20; J 6,52–59
Sło­wo Boże: Wte­dy Ana­niasz poszedł. Wszedł do domu, poło­żył na nie­go ręce i powie­dział: „Szaw­le, bra­cie, Pan Jezus, Ten, co uka­zał ci się na dro­dze, któ­rą sze­dłeś, przy­słał mnie, abyś przej­rzał i został napeł­nio­ny Duchem Świę­tym”. Natych­miast jak­by łuski spa­dły z jego oczu i odzy­skał wzrok, i został ochrzczo­ny. Po spo­tka­niu z Jezu­sem na dro­dze do Damasz­ku Paweł pozo­stał śle­py. Dopie­ro modli­twa Ana­nia­sza przy­wró­ci­ła mu wzrok. Bóg mógł bez pomo­cy kogo­kol­wiek uczy­nić ten cud, a jed­nak wolał posłać Ana­nia­sza, by uzdro­wił i popro­wa­dził Paw­ła Boży­mi dro­ga­mi. Dziś Kościół, czę­sto kry­ty­ko­wa­ny i nie­do­ce­nia­ny, pozo­sta­je wybra­nym narzę­dziem w ręku Boga. I trud­no z Bogiem dys­ku­to­wać, czy mogło być inne, lep­sze, sku­tecz­niej­sze roz­wią­za­nie. Jezus usta­no­wił Kościół jako narzę­dzie zba­wie­nia, a w Koście­le poszcze­gól­ne oso­by powo­łu­je, by uzdra­wiać cho­rych i pro­wa­dzić ośle­pio­nych. I to jest wiel­ka łaska. Nie moż­na jej nie doce­nić.
SOBOTA
Dz 9,31–42; J 6,55.60–69
Sło­wo Boże: Kie­dy Piotr odwie­dzał wszyst­kich, przy­szedł też do świę­tych, któ­rzy miesz­ka­li w Lid­dzie… Ene­asz, któ­ry był spa­ra­li­żo­wa­ny, od ośmiu lat leżał w łóż­ku. „Ene­aszu – powie­dział do nie­go Piotr – Jezus Chry­stus cię uzdra­wia, wstań i zaściel swo­je łóż­ko!”. I natych­miast wstał. Widzie­li go wszy­scy miesz­kań­cy Lid­dy i Saro­nu i nawró­ci­li się do Pana. Ewan­ge­li­za­cja pro­wa­dzo­na przez Pio­tra nie róż­ni się od podob­nych dzia­łań innych Apo­sto­łów: Piotr gło­si Ewan­ge­lię, towa­rzy­szą temu zna­ki – tym razem jest to uzdro­wie­nie. Zna­ki, któ­re towa­rzy­szy­ły naucza­niu apo­stol­skie­mu, były moc­nym argu­men­tem ku nawró­ce­niu. Wyda­je się, że dziś rów­nież potrze­bu­je­my zna­ków potwier­dza­ją­cych moc sło­wa. Ale nie ogra­ni­czaj­my tych zna­ków do spek­ta­ku­lar­nych uzdro­wień. W rów­nym stop­niu są nimi te wszyst­kie dzia­ła­nia, któ­re przy­no­szą pokój, życz­li­wość, bez­in­te­re­sow­ność i usłuż­ność. W wie­lu sytu­acjach są lekar­stwem na bole­sne pro­ble­my. I dobrze słu­żą gło­sze­niu Ewan­ge­lii.