Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

CZWARTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 18–23 IV 2016

PONIEDZIAŁEK:
Dz 11,1–18; J 10,1–10
Sło­wo Boże: Przy­by­li­śmy do domu owe­go czło­wie­ka. On nam opo­wie­dział, jak zoba­czył anio­ła, któ­ry zja­wił się w jego domu i rzekł: „Poślij do Jafy i spro­wadź Szy­mo­na zwa­ne­go Pio­trem. On cię pouczy, jak zba­wisz sie­bie i cały swój dom”. Kie­dy zaczą­łem mówić, Duch Świę­ty zstą­pił na nich, jak na nas na począt­ku. Czy Bóg sam mógł pouczyć Kor­ne­liu­sza o dro­dze zba­wie­nia? Sko­ro uka­zał mu się w widze­niu, to nie mógł od razu powie­dzieć wszyst­kie­go, co koniecz­ne, by poga­nin wszedł na dro­gę wia­ry? Oczy­wi­ście, że mógł. Ale tego nie zro­bił. Wolał uka­zać sto­sow­ne widze­nie Kor­ne­liu­szo­wi, zechciał rów­nież poprzez widze­nie prze­mó­wić do Pio­tra, o potem dopro­wa­dzić obu do spo­tka­nia. I tak zyskał jeden i dru­gi. Ich spo­tka­nie było darem dla obu. Logi­ka Boże­go dzia­ła­nia wie­lo­krot­nie zaska­ku­je. Nasze prze­wi­dy­wa­nia i nasze roz­wią­za­nia czę­sto nie nadą­ża­ją za Bożą myślą, któ­ra obej­mu­je swą mądro­ścią całość, gdy my patrzy­my zwy­kle wyryw­ko­wo.
WTOREK
Dz 11,19–26; J 10,22–30
Sło­wo Boże: Wysła­no do Antio­chii Bar­na­bę. Gdy on przy­był i zoba­czył dzia­ła­nie łaski Bożej, ucie­szył się i zachę­cał wszyst­kich, aby całym ser­cem wytrwa­li przy Panu; był bowiem czło­wie­kiem dobrym i peł­nym Ducha Świę­te­go i wia­ry. Pozy­ska­no wte­dy wiel­ką licz­bę wier­nych dla Pana. Czy wśród wier­nych w Antio­chii nie było pro­ble­mów? Czy ich wia­ra nie kry­ła w sobie pęk­nięć? Bynaj­mniej. Lecz Bar­na­ba przy­by­wa­jąc do Kościo­ła w Antio­chii zoba­czył przede wszyst­kim dzia­ła­nie Boga. Jak pod­kre­śla św. Łukasz, Bar­na­ba był czło­wie­kiem dobrym i peł­nym Ducha Boże­go. I tu jest przy­czy­na, któ­ra spra­wia, że Apo­stoł widzi to, co Boże w czło­wie­ku. Moż­na bowiem tak spo­glą­dać na innych, że dostrze­ga­my nie­ustan­nie bra­ki, nie­po­praw­ność czy błę­dy. Ale moż­na też widzieć, jak w kon­kret­nych chwi­lach dzia­ła Bóg, prze­mie­nia­jąc czło­wie­ka, pro­wa­dząc po nie­ła­twych dro­gach, umoż­li­wia­jąc powrót.
ŚRODA
Dz 12,24–13,5a; J 12,44–50
Sło­wo Boże: Gdy odpra­wia­li publicz­ne nabo­żeń­stwo i pości­li, rzekł Duch Świę­ty: „Wyznacz­cie mi już Bar­na­bę i Szaw­ła do dzie­ła, do któ­re­go ich powo­ła­łem”. Wte­dy odpra­wiw­szy post i modli­twę oraz nało­żyw­szy na nich ręce, wypra­wi­li ich. A oni wysła­ni przez Ducha Świę­te­go zeszli do Seleu­cji… Prak­ty­ka Kościo­ła cza­sów apo­stol­skich nie stra­ci­ła nic na waż­no­ści. Jedy­nie nasza sła­bość wia­ry, być może wygod­nic­two i przy­zwy­cza­je­nie do utar­tych od lat sche­ma­tów spra­wia­ją, że zapo­mi­na­my o rze­czach naj­prost­szych. Tym­cza­sem przy­kład Apo­sto­łów poka­zu­je, że war­to tak­że się­gnąć do spraw­dzo­nych środ­ków, by otwo­rzyć swo­je ser­ce na łaskę Ducha Świę­te­go. Ogrom­ny poten­cjał ducho­wy tkwi bowiem w modli­twie i poście. Prak­ty­ko­wa­nie ich nie nale­ży do zadań łatwych, bo prze­cież ozna­cza zma­ga­nie się z przy­wią­za­niem do przy­jem­no­ści i upodo­ba­niem do wła­snej korzy­ści. Lecz nie ma innej dro­gi, by wzra­stać ducho­wo.
CZWARTEK
Dz 13,13–25; J 13,16–20
Sło­wo Boże: Odpły­nąw­szy z Pafos, Paweł i jego towa­rzy­sze przy­by­li do Per­ge w Pam­fi­lii, a Jan wró­cił do Jero­zo­li­my. Oni zaś prze­szli przez Per­ge, dotar­li do Antio­chii Pizy­dyj­skiej, weszli w dzień sza­ba­tu do syna­go­gi i usie­dli. Po odczy­ta­niu Pra­wa Pro­ro­ków prze­ło­że­ni syna­go­gi posła­li do nich ze sło­wa­mi: „Prze­mów­cie, bra­cia…”. Paweł, zachę­co­ny sło­wem prze­ło­żo­ne­go syna­go­gi, roz­po­czął swe wystą­pie­nie od przy­po­mnie­nia histo­rii naro­du, by uka­zać, jak Bóg pro­wa­dził swój lud przez wie­ki, powo­łu­jąc poszcze­gól­ne oso­by, a wszyst­ko zmie­rza­ło osta­tecz­nie do jed­ne­go punk­tu: Stwór­ca speł­nia­jąc swe obiet­ni­ce chciał dać Izra­elo­wi Zba­wi­cie­la. Ten Boży zamysł potwier­dził pro­rok Jan Chrzci­ciel, pod­kre­śla­jąc speł­nie­nie wcze­śniej­szych zapo­wie­dzi. Paweł uka­zał histo­rię naro­du, któ­ra nie była wol­na od błę­dów, jako histo­rię Bożej łaski. Tak moż­na widzieć histo­rię każ­de­go czło­wie­ka, tak win­ni­śmy spo­strze­gać wła­sną histo­rię życia, by móc powie­dzieć: Na wie­ki będę sła­wił łaski Pana.
PIĄTEK
Dz 13,26–33; J 14,1–6
Sło­wo Boże: Nam zosta­ła prze­ka­za­na nauka o tym zba­wie­niu, bo miesz­kań­cy Jeru­za­lem i ich zwierzch­ni­cy nie uzna­li Jezu­sa, a potę­pia­jąc Go, wypeł­ni­li gło­sy Pro­ro­ków, odczy­ty­wa­ne co sza­bat. Cho­ciaż nie zna­leź­li w Nim żad­nej winy zasłu­gu­ją­cej na śmierć, zażą­da­li od Piła­ta, aby Go stra­cił. Prze­ma­wia­jąc w Antio­chii Apo­stoł Naro­dów przy­po­mi­na błąd miesz­kań­ców Jero­zo­li­my. Lecz jeśli mówi o błę­dach tych, któ­rzy odrzu­ci­li Jezu­sa, to nie czy­ni tego, by ich napięt­no­wać i oskar­żać. Pra­gnie, by przy­kład tak wiel­kie­go błę­du, któ­ry popeł­ni­ła żydow­ska eli­ta, nie został powtó­rzo­ny przez innych, żyją­cych w róż­nych miej­scach, ani też przez kolej­ne poko­le­nia. My, kolej­ne poko­le­nie uczniów, rów­nież słu­cha­my pro­ro­ków i spo­glą­da­my na Spra­wie­dli­we­go, w któ­rym nie ma śla­du winy. A jed­nak Go odrzu­ca­my i ska­zu­je­my… Dla­te­go trze­ba nam znów dziś przy­jąć naukę o zba­wie­niu.
SOBOTA
Dz 1,3–8; Flp 1,20c–30; J 12,24–26
Uro­czy­stość św. Woj­cie­cha
Sło­wo Boże: Po swo­jej męce Jezus dał Apo­sto­łom wie­le dowo­dów, że żyje: uka­zy­wał się im przez czter­dzie­ści dni i mówił  o kró­le­stwie Bożym. A pod­czas wspól­ne­go posił­ku kazał im nie odcho­dzić z Jero­zo­li­my, ale ocze­ki­wać obiet­ni­cy Ojca. Mówił: „Sły­sze­li­ście o niej ode Mnie… zosta­nie­cie ochrzcze­ni Duchem Świę­tym”. Kto we łzach sie­je, żąć będzie w rado­ści. Te sło­wa modli­twy (refre­nu) są naj­krót­szym komen­ta­rzem do dzie­ła Jezu­sa. Nasz Pan prze­szedł przez mękę i śmierć, i zmar­twych­wstał. Póź­niej dawał czy­tel­ne dowo­dy, że żyje. Trze­ba powie­dzieć wię­cej: daje dowo­dy, że żyje! Umac­nia i wska­zu­je zada­nie. Podob­nie owo­cu­je siła Jego świad­ków, męczen­ni­ków. Umie­ra­ją nisz­cze­ni fizycz­nie, lecz ponie­waż zacho­wa­li wier­ność, żyją i dzia­ła­nie ich sta­je się jesz­cze bar­dziej owoc­ne. Umac­nia­ją następ­nych, sta­ją się towa­rzy­sza­mi na dro­dze cier­pie­nia, wska­zu­ją dro­gę. Prze­ko­nu­ją, że war­to posta­wić na Jezu­sa. Nawet gdy to kosz­tu­je.