Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 25–30 IV 2016

PONIEDZIAŁEK:
1 P 5,5b–14; Mk 16,15–20
ŚWIĘTO ŚW. MARKA, EWANGELISTY
Sło­wo Boże: Wszy­scy wobec sie­bie wza­jem­nie przy­oblecz­cie się w poko­rę. Bóg bowiem pysz­nym się sprze­ci­wia, pokor­nym zaś daje łaskę. Upo­korz­cie się więc pod moc­ną ręką Boga, aby was wywyż­szył w sto­sow­nej chwi­li. Wszyst­kie wasze tro­ski prze­rzuć­cie na Nie­go, gdyż Jemu zale­ży na was. Bądź­cie trzeź­wi! Czu­waj­cie! Poko­ra jest spo­so­bem budo­wa­nia głę­bo­kich wię­zi mię­dzy ludź­mi. Spra­wia, że współ­pra­ca sta­je się szcze­gól­nie owoc­na i trwa­ła. Gdy zaczy­na bra­ko­wać poko­ry, koń­czy się współ­dzia­ła­nie, a poja­wia ambi­cja, zaś w ślad za nią podzia­ły, wresz­cie oskar­że­nia i posą­dze­nia. Dla­cze­go Bóg sprze­ci­wia się pysz­nym, a udzie­la swej łaski pokor­nym? Bo ser­ca pysz­nych sta­ją się nie­zdol­ne do przy­ję­cia łaski. Prze­sta­ją pro­sić Boga o pomoc i giną zmiaż­dże­ni cię­ża­rem trosk. Tym­cza­sem, roz­wią­za­nie jest pro­ste: swe tro­ski trze­ba „zrzu­cić” na Pana, bo On tego chce. W tym wyra­ża się bycie Zba­wi­cie­lem. Lecz co pro­ste, bywa zara­zem bar­dzo trud­ne.
WTOREK
Dz 14,19–28; J 14,27–31a
Sło­wo Boże: Do Listry nade­szli Żydzi z Antio­chii i z Iko­nium. Pod­bu­rzy­li tłum, uka­mie­no­wa­li Paw­ła i wywle­kli go za mia­sto, sądząc, że nie żyje. Kie­dy go jed­nak oto­czy­li ucznio­wie, pod­niósł się i wszedł do mia­sta, a następ­ne­go dnia udał się razem z Bar­na­bą do Der­be. W tym mie­ście gło­si­li Ewan­ge­lię i pozy­ska­li wie­lu uczniów. Gło­sze­nie Ewan­ge­lii doko­ny­wa­ło się pośród tru­du i w zma­ga­niu z poważ­ny­mi prze­ciw­no­ścia­mi, a bywa­ło, że poja­wia­ło się śmier­tel­ne nie­bez­pie­czeń­stwo. Paweł, któ­ry kie­dyś sam męczył uczniów Jezu­sa, teraz dozna­je wiel­kie­go cier­pie­nia ze stro­ny wro­gów naza­re­tań­skie­go Mistrza. Ale był gotów pła­cić tę cenę, tak bar­dzo wyso­ką, by tyl­ko Ewan­ge­lia nadal była gło­szo­na. Czy to nie była cena zbyt wygó­ro­wa­na? Dla Paw­ła nie. A dla nas? To pyta­nie pozo­sta­nie pew­nie bez szyb­kiej odpo­wie­dzi. A może jed­nak war­to je usły­szeć i w głę­bi ser­ca poszu­kać odpo­wie­dzi, roz­wa­ża­jąc nie nad­zwy­czaj­ne sytu­acje, ale te, z któ­rych utka­na jest codzien­ność.
ŚRODA
Dz 15,1–6; J 15,1–8
Sło­wo Boże: W Antio­chii nie­któ­rzy przy­by­sze z Judei naucza­li bra­ci: „Jeże­li się nie pod­da­cie obrze­za­niu według zwy­cza­ju Moj­że­szo­we­go, nie może­cie być zba­wie­ni”. Kie­dy doszło do nie­ma­łych spo­rów i roz­trzą­sań mię­dzy nimi a Paw­łem i Bar­na­bą, posta­no­wio­no, że Paweł i Bar­na­ba uda­dzą się w spra­wie tego spo­ru do Jeru­za­lem. Poku­sa rygo­ry­zmu, sta­wia­nia nad­mier­nych, nie­ste­ty tak­że fał­szy­wych, bo nie­po­trzeb­nych wyma­gań wie­lo­krot­nie chwy­ta­ła w swo­je sidła ludzi Kościo­ła. Wyma­ga­nie, by tak­że nawró­ce­ni z pogan zacho­wy­wa­li prze­pi­sy pra­wa żydow­skie­go, było kon­kret­nym wyra­zem tej­że poku­sy. Rygo­ryzm jest nie­bez­piecz­ny, bo za pozor­ną gor­li­wo­ścią kry­je się prze­ko­na­nie, że czło­wiek zba­wia się sam przez dobre czy­ny. Rygo­ryzm jest jed­nym z obja­wów pychy, bo czło­wiek sta­wia sie­bie w cen­trum – wła­sna dosko­na­łość daje satys­fak­cję, a wte­dy nie potrze­ba już nic wię­cej. A tym­cza­sem jeste­śmy zba­wie­ni mocą łaski, nie przez oso­bi­ste zasłu­gi.
CZWARTEK
Dz 15,7–21; J 15,9–11
Sło­wo Boże: Bóg nie zro­bił żad­nej róż­ni­cy mię­dzy nami a nimi (poga­na­mi), oczysz­cza­jąc ich ser­ca przez wia­rę. Dla­cze­go więc teraz Boga wysta­wia­cie na pró­bę, wkła­da­jąc na uczniów jarz­mo, któ­re­go ani ojco­wie nasi, ani my sami nie mie­li­śmy siły dźwi­gać. Wie­rzy­my prze­cież, że będzie­my zba­wie­ni przez łaskę Pana Jezu­sa tak samo jak oni. Dla­cze­go poja­wi­ło się oskar­że­nie wobec Pra­wa, że jest jarz­mem, któ­re­go nie spo­sób udźwi­gnąć? Czyż­by Bóg, dając przy­ka­za­nia na Górze Synaj, wypro­wa­dził czło­wie­ka na jakiś bocz­ny tor, ulicz­kę bez wyj­ścia? Nie. To był tyl­ko ludz­ki błąd: Izra­el odczy­tał wyraź­nie wyma­ga­nia, jakie posta­wił Bóg, ale zapo­mniał o obiet­ni­cy łaski. Sku­pił się na popraw­no­ści swych czy­nów, ale zapo­mniał o żywym Bogu. Tak dzie­je się i dziś, gdy wciąż myśli­my o wyma­ga­niach nam posta­wio­nych, a zapo­mi­na­my o łasce Boga. Gdy pamię­ta­my o obrzę­dach, ale nie zauwa­ża­my, na kogo one wska­zu­ją. Gdy cele­bru­je­my zwy­cza­je, a nie budu­je­my wię­zi z Panem.
PIĄTEK
1 J 1,5–2,2; Mt 11,25–30
Świę­to św. Kata­rzy­ny Sie­neń­skiej
Sło­wo Boże: Jeśli mówi­my, że nie mamy grze­chu, to samych sie­bie oszu­ku­je­my i nie ma w nas praw­dy. Jeże­li wyzna­je­my nasze grze­chy, Bóg jako wier­ny i spra­wie­dli­wy odpu­ści je nam i oczy­ści nas z wszel­kiej nie­pra­wo­ści. Jeże­li mówi­my, że nie zgrze­szy­li­śmy, czy­ni­my Go kłam­cą i nie ma w nas Jego nauki. Św. Jan Apo­stoł wyraź­nie zmie­rza ku temu, by obu­dzić w naszych ser­cach poczu­cie grze­chu. Wręcz – może wyda­wać się – wymu­sza na nas uzna­nie się za grzesz­ni­ków. Być może jeste­śmy grzesz­ni, ale czy trze­ba aż tak moc­no to wma­wiać każ­de­mu, kto idzie za Jezu­sem? Na doda­tek za chwi­lę mówi, że pisze to, byśmy nie grze­szy­li. Ten para­doks ma jasny cel: trze­ba mieć świa­do­mość wła­snej kon­dy­cji (czy­li wła­snej sła­bo­ści), ale trze­ba też mieć odwa­gę, by przy­jąć łaskę, bo to jest jedy­na moc zdol­na prze­rwać zaklę­ty krąg zła.
SOBOTA
Dz 16,1–10; J 15,18–21
Sło­wo Boże: Prze­szli więc Myzję i zeszli do Tro­ady. W nocy miał Paweł widze­nie: jakiś Mace­doń­czyk sta­nął przed nim i bła­gał go sło­wa­mi: „Prze­praw się do Mace­do­nii pomóż nam!”. Zaraz po tym widze­niu sta­ra­li­śmy się wyru­szyć do Mace­do­nii w prze­ko­na­niu, że Bóg nas wezwał, aby­śmy gło­si­li im Ewan­ge­lię. Trud­no tu o racjo­nal­ne wytłu­ma­cze­nie: dla­cze­go Duch nie pozwo­lił Apo­sto­łom udać się do Bity­nii, a popro­wa­dził aku­rat do Mace­do­nii? Być może odpo­wiedź kry­je się w ludz­kim ser­cu. Ludzie błą­dzą­cy bowiem mogą zacho­wy­wać jakąś wewnętrz­ną uczci­wość i wów­czas mogą żywić nadzie­ję, że Bóg ich znaj­dzie (jak św. Paw­ła). Mogą nie­ste­ty ukry­wać w swym ser­cu prze­wrot­ność, a ten spo­sób życia rady­kal­nie zamy­ka na łaskę Boga. Ser­ce prze­wrot­ne jest odpor­ne na zna­ki od Pana. Nato­miast ser­ce pra­we, choć­by się pogu­bi­ło, wró­ci na dro­gi pra­we.