Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

WŁADZA W EWANGELII (33)

KRÓL NA KRZYŻU

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Spór o napis na krzy­żu Jezu­sa odsła­nia waż­ny wymiar tajem­ni­cy Jego śmier­ci. Ponie­waż Kaj­fasz oskar­żył Jezu­sa przed Piła­tem, że Jezus „czy­ni się kró­lem Izra­ela”, namiest­nik po prze­słu­cha­niu poznał praw­dę o kró­le­stwie Jezu­sa i wie­dział, że Żydzi nada­ją temu sfor­mu­ło­wa­niu wymiar poli­tycz­ny. Pra­wo rzym­skie nie pozwa­la­ło na to, aby ktoś sobie uzur­po­wał tytuł kró­la i dla­te­go Piłat w uza­sad­nie­niu wyro­ku posłu­żył się samym wyzna­niem Jezu­sa, że On jest Kró­lem. A On sam dźwi­ga­jąc krzyż wyszedł na miej­sce zwa­ne miej­scem Czasz­ki, któ­re po hebraj­sku nazy­wa się Gol­go­ta. Tam Go ukrzy­żo­wa­no, a z Nim dwóch innych, z jed­nej i dru­giej stro­ny, pośrod­ku zaś Jezu­sa. Wypi­sał też Piłat tytuł winy i kazał go umie­ścić na krzy­żu. A było napi­sa­ne: „Jezus Naza­rej­czyk, Król Żydow­ski”. Ten napis czy­ta­ło wie­lu Żydów, ponie­waż miej­sce, gdzie ukrzy­żo­wa­no Jezu­sa, było bli­sko mia­sta. A było napi­sa­ne w języ­ku hebraj­skim, łaciń­skim i grec­kim. Arcy­ka­pła­ni żydow­scy mówi­li do Piła­ta: „Nie pisz: Król Żydow­ski, ale że On powie­dział: Jestem Kró­lem Żydow­skim”. Odparł Piłat: „Com napi­sał, napi­sa­łem” (J 19,17–22). Piłat wie­dział, że Jezus nie nale­ży do gro­na kró­lów w zna­cze­niu poli­tycz­nym, lecz jest przy­wód­cą jakiejś ducho­wej wspól­no­ty, miłu­ją­cej praw­dę. Namiest­ni­ka ta wspól­no­ta nie inte­re­so­wa­ła, jemu wystar­czy­ło jed­no sło­wo – Król. Żydzi chcie­li, aby zmie­nił napis i zazna­czył, że On się uwa­żał za kró­la. Piłat jed­nak posta­wił na swo­im i nic nie zmie­nił. Dobrze prze­my­ślał ten napis. Wie­lu piel­grzy­mów z nie­go dowia­dy­wa­ło się, że na krzy­żu wisi król żydow­ski i że pocho­dzi z Naza­re­tu. Taka była praw­da opie­czę­to­wa­na przez Piła­ta. Zosta­ła ona wpi­sa­na w Ewan­ge­lię, aby dostrze­żo­no kró­lew­ską god­ność Jezu­sa, a zara­zem meto­dę Jego pano­wa­nia. On na zie­mi nie rzą­dzi z tro­nu, lecz z szu­bie­ni­cy. Jako król jest po stro­nie pod­wład­nych, a przez mają­cych wła­dzę jest nie tyl­ko z powo­du tej kró­lew­skiej god­no­ści sądzo­ny, lecz rów­nież mor­do­wa­ny. Król w cier­nio­wej koro­nie, przy­bi­ty do krzy­ża, kona­ją­cy. Król w rękach wład­ców tego świa­ta i tłu­mu. Kto jed­nak wie­rzy w Jego Boską god­ność, ten wie, że On w swo­ich rękach ma nawet tych, co Go mor­du­ją. Zre­zy­gno­wał z się­ga­nia po prze­moc, przy­jął upo­ko­rze­nie i sła­bo­ści, aby poko­nać tych, któ­rzy Go nie­na­wi­dzi­li. Król prze­ba­cza­ją­cy i odno­szą­cy zwy­cię­stwo miło­ścią, któ­ra wygry­wa z nie­na­wi­ścią. Przed nami zapo­wia­da­ny dzień głęb­szej reflek­sji nad kró­lew­ską god­no­ścią Jezu­sa. Trze­ba do Nie­go podejść i oddać Mu pokłon jako Kró­lo­wi ukrzy­żo­wa­ne­mu. Trze­ba wie­dzieć, że ocze­ku­je od swo­ich wiel­bi­cie­li takiej miło­ści, jaką On obja­wił na Gol­go­cie. Takim Kró­lem jest dziś i z Nim moż­na się spo­tkać. Nale­ży się jed­nak dobrze zasta­no­wić czy stać nas na to, aby wejść w Jego sze­re­gi, aby wal­czyć z nie­na­wi­ścią i prze­mo­cą na zie­mi tak, jak On. Kto widzi Jezu­sa tyl­ko w kró­lew­skim płasz­czu i zło­tej koro­nie, ten się jesz­cze z Nim nie spo­tkał i nie wie, Kim On jest. Czci­cie­le Chry­stu­sa Kró­la sto­ją w sze­re­gach goto­wych do skła­da­nia ofia­ry  z sie­bie dla innych – tak jak On to uczy­nił.