Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

WSZYSCY POTRZEBUJEMY BOŻEGO MIŁOSIERDZIA!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 13 kwiet­nia br.


Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Wysłu­cha­li­śmy frag­men­tu Ewan­ge­lii o powo­ła­niu Mate­usza. Był on „cel­ni­kiem”, czy­li pobor­cą podat­ko­wym w imie­niu Cesar­stwa Rzym­skie­go i z tego wzglę­du uwa­ża­ny był za publicz­ne­go grzesz­ni­ka. Jezus jed­nak wzy­wa go, aby za Nim poszedł i stał się Jego uczniem. Mate­usz przyj­mu­je to powo­ła­nie i zapra­sza Go wraz z ucznia­mi do sie­bie na wie­cze­rzę. (…) Podob­nie jak cel­nik Mate­usz, każ­dy z nas powie­rza się łasce Pana, mimo swych grze­chów. Wszy­scy jeste­śmy grzesz­ni­ka­mi, wszy­scy mamy grze­chy. Jezus, powo­łu­jąc Mate­usza, poka­zu­je grzesz­ni­kom, że nie patrzy na ich prze­szłość, stan spo­łecz­ny, na kon­wen­cje zewnętrz­ne, ale raczej otwie­ra przed nimi nową przy­szłość. (…) Nie ma świę­te­go bez prze­szło­ści i nie ma grzesz­ni­ka bez przy­szło­ści. Wystar­czy odpo­wie­dzieć na to [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Ser­decz­nie pozdra­wiam pol­skich piel­grzy­mów. Dro­dzy bra­cia i sio­stry, w tych dniach Kościół w Pol­sce obcho­dzi 1050. rocz­ni­cę Chrztu. Razem z Paste­rza­mi i wier­ny­mi dzię­ku­ję Bogu za ten histo­rycz­ny akt, któ­ry przez wie­ki kształ­to­wał wia­rę, ducho­wość i kul­tu­rę wasze­go Naro­du, we wspól­no­cie ludów, któ­re Chry­stus zapro­sił do udzia­łu w tajem­ni­cy Jego śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia. Dzię­ku­je­cie Bogu – według słów św. Jana Paw­ła II – za to, że „zosta­li­ście zanu­rze­ni w wodzie, któ­ra odbi­ja w sobie obraz Boga żywe­go – w wodzie, któ­ra jest falą wiecz­no­ści: źró­dłem wody wytry­ska­ją­cej ku życiu wiecz­ne­mu” (Kra­ków, 10.06.1979). Pro­szę Boga, aby obec­ne i przy­szłe poko­le­nia Pola­ków pozo­sta­wa­ły wier­ne łasce Chrztu, dając świa­dec­two miło­ści Chry­stu­sa i Kościo­ła. Niech miło­sier­ny Bóg udzie­li swo­je­go bło­go­sła­wień­stwa wszyst­kim Pola­kom, żyją­cym w Kra­ju i poza gra­ni­ca­mi. Niech będzie pochwa­lo­ny Jezus Chry­stus! [/pullquote]zaproszenie z pokor­nym i szcze­rym ser­cem. (…) Zaro­zu­mia­łość i pycha nie tyl­ko nie pozwa­la­ją, aby uznać sie­bie za oso­by otrze­bu­ją­ce zba­wie­nia, ale wręcz prze­szka­dza­ją w dostrze­że­niu miło­sier­ne­go obli­cza Boga i w dzia­ła­niu miło­sier­nym. Zaro­zu­mia­łość i pycha są murem, któ­ry unie­moż­li­wia więź z Bogiem. A jed­nak misją Jezu­sa jest przyj­ście, by poszu­ki­wać każ­de­go z nas, aby ule­czyć nasze rany i wezwać nas do pój­ścia za Nim z miło­ścią. Mówi to jasno: „Nie potrze­bu­ją leka­rza zdro­wi, lecz ci, któ­rzy się źle mają”. Jezus jawi się jako dobry lekarz! (…) O ile fary­ze­usze dostrze­ga­ją w zapro­szo­nych wyłącz­nie grzesz­ni­ków i nie chcą z nimi sie­dzieć, to Jezus – prze­ciw­nie, przy­po­mi­na im, że rów­nież oni są uczest­ni­ka­mi Bożej uczty. W ten spo­sób zasia­da­nie przy sto­le razem z Jezu­sem ozna­cza bycie prze­mie­nio­nym i zba­wio­nym przez Nie­go. We wspól­no­cie chrze­ści­jań­skiej stół Jezu­sa ma podwój­ny wymiar: jest to stół Sło­wa i stół Eucha­ry­stii. To są wła­śnie lekar­stwa, dzię­ki któ­rym Boski Lekarz nas leczy i kar­mi. Przy tym pierw­szym – sto­le Sło­wa – obja­wia się nam i wzy­wa nas do przy­ja­ciel­skie­go dia­lo­gu. (…) Z kolei Eucha­ry­stia kar­mi nas życiem same­go Jezu­sa i jako potęż­ny śro­dek w tajem­ni­czy spo­sób sta­le odna­wia łaskę nasze­go Chrztu.
(…)
Dro­dzy bra­cia i sio­stry, wszy­scy jeste­śmy zapro­sze­ni do Sto­łu Pań­skie­go. Przyj­mij­my zapro­sze­nie, aby zasiąść obok Nie­go, wraz z Jego ucznia­mi. Uczmy się spo­glą­da­nia z miło­sier­dziem i roz­po­zna­wa­nia w każ­dym z nich nasze­go współ­bie­siad­ni­ka. Wszy­scy jeste­śmy ucznia­mi, któ­rzy potrze­bu­ją doświad­cze­nia i życia pocie­sza­ją­cym sło­wem Jezu­sa. Wszy­scy potrze­bu­je­my posi­la­nia się Bożym miło­sier­dziem, bo z tego źró­dła wypły­wa nasze zba­wie­nie.