Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

SZÓSTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 2 – 7 V 2016

PONIEDZIAŁEK:
Dz 16,11–15; J 15.26–16,4a
Sło­wo Boże: Przy­słu­chi­wa­ła s ię nam też pew­na boją­ca się Boga kobie­ta z mia­sta Tia­ty­ry imie­niem Lidia, któ­ra sprze­da­wa­ła pur­pu­rę. Pan otwo­rzył jej ser­ce, tak że uważ­nie słu­cha­ła słów Paw­ła. Kie­dy zosta­ła ochrzczo­na razem ze swym domem, popro­si­ła nas mówiąc: „Jeże­li uwa­ża­cie mnie za wier­ną Panu, to przyjdź­cie do mego domu…”. War­ta chwi­li uwa­gi jest spon­ta­nicz­na reak­cja nawró­co­nej Lidii. Przede wszyst­kim to Pan poru­szył jej ser­ce, by sta­ła się zdol­na przy­jąć sło­wo apo­stol­skie­go naucza­nia. Gdy już wia­ra napeł­ni­ła jej ser­ce zapra­sza Apo­sto­łów do swo­je­go domu. Być może kry­je się za tym wdzięcz­ność. Ale też może za tą reak­cją stać pra­gnie­nie, by nie utra­cić tego, co doświad­czy­ła. Zapra­sza naucza­ją­cych, by móc jesz­cze wię­cej usły­szeć, by – co jest waż­niej­sze – pozo­stać we wspól­no­cie, w któ­rej zro­dzi­ła się jej ducho­wa prze­mia­na. Każ­dy z wie­rzą­cych potrze­bu­je wspól­no­ty, któ­ra może być dla nie­go opar­ciem na dro­dze wia­ry i takiej wspól­no­ty każ­dy winien szu­kać.
WTOREK
Ap 11,19a; 12,1.3–6a.10ab;
Kol 1,12–16; J 19,25–27
UROCZYSTOŚĆ NMP KRÓLOWEJ POLSKI
Sło­wo Boże: Z rado­ścią dzię­kuj­cie Ojcu, któ­ry was uzdol­nił do uczest­nic­twa w dzia­le świę­tych w świa­tło­ści. On uwol­nił nas spod wła­dzy ciem­no­ści i prze­niósł do kró­le­stwa swe­go umi­ło­wa­ne­go Syna, w któ­rym mamy odku­pie­nie, odpusz­cze­nie grze­chów. On jest obra­zem Boga nie­wi­dzial­ne­go, Pier­wo­rod­nym wobec całe­go stwo­rze­nia… Autor natchnio­ny wzy­wa­jąc do wdzięcz­no­ści wobec Ojca, Stwór­cy wszech­rze­czy, wska­zu­je na dzie­ła, któ­re uczy­nił On przez Jezu­sa. Wska­zu­jąc war­tość Jezu­so­we­go czy­nu gło­si chwa­łę Pana. Gdzie tu miej­sce na Mat­kę Jezu­sa? Otóż ile­kroć gło­si się chwa­łę Boże­go Syna, sła­wi się tak­że Mary­ję, przez któ­rą On zechciał przyjść do nas. Ile­kroć ktoś sła­wi Jezu­sa, spra­wia naj­więk­szą radość Jego Mat­ce. W wywyż­sze­niu Syna uczest­ni­czy Mat­ka. Tym bar­dziej, że Ona jest pierw­szą, któ­ra sko­rzy­sta­ła z daru Jego odku­pie­nia. Swo­ją posta­wą uczy nas dziś, że moż­na osią­gnąć wszyst­ko dzię­ki Jego łasce. I o to modli się jako nasza Orę­dow­nicz­ka.
ŚRODA
Dz 17,15.22–18,1; J 16,12–15
Sło­wo Boże: Gdy usły­sze­li o zmar­twych­wsta­niu, jed­ni się wyśmie­wa­li, a inni powie­dzie­li: „Posłu­cha­my cię o tym innym razem”. Tak Paweł ich opu­ścił. Nie­któ­rzy jed­nak przy­łą­czy­li się do nie­go i uwie­rzy­li. Wśród nich Dio­ni­zy Are­opa­gi­ta i kobie­ta imie­niem Dama­ris, a z nimi inni. Potem opu­ścił Ate­ny i przy­był do Koryn­tu. Gdy wśród kocha­ją­cych dys­ku­sje Gre­ków na ateń­skim ryn­ku Paweł roz­po­czął dłuż­szą prze­mo­wę, wyda­wa­ło się, że roz­mo­wa podą­ża w dobrym kie­run­ku. Tym­cza­sem gdy poja­wił się temat zmar­twych­wsta­nia, wszyst­ko się zmie­ni­ło. Zmar­twych­wsta­nie oka­za­ło się tak trud­ną praw­dą, że Gre­cy zde­cy­do­wa­nie ją odrzu­ci­li, jako nie­moż­li­wą. Trud Paw­ła oka­zał się darem­ny. A jed­nak poja­wi­ły się oso­by, któ­re zosta­ły pocią­gnię­te na dro­gę wia­ry. Nie było ich wie­le, ale były. War­to pamię­tać, ze suk­ces Apo­sto­ła nie wyra­ża się w licz­bie nawró­co­nych. Suk­ce­sem jest ser­ce, każ­de ser­ce, któ­re odkry­wa miłość Boga. I jest to zawsze suk­ces Boga.
CZWARTEK
Dz 18,1–8; J 16,16–20
Sło­wo Boże: Kie­dy Sylas i Tymo­te­usz przy­szli z Mace­do­nii, Paweł oddał się wyłącz­nie naucza­niu i udo­wad­niał Żydom, że Jezus jest Mesja­szem. A kie­dy się sprze­ci­wi­li i bluź­ni­li, otrzą­snąw­szy swe sza­ty, powie­dział do nich: „Krew wasza na waszą gło­wę, jam nie winien. Od tej chwi­li pój­dę do pogan”. Bogu z pew­no­ścią zale­ży na zba­wie­niu każ­de­go czło­wie­ka i tak napraw­dę nikt z nas nie wie, ile razy Pan pod­cho­dzi do nas ze swo­im sło­wem wzy­wa­ją­cym do nawró­ce­nia, ile razy poko­nu­je nasz opór, nie­raz trwa­ją­cy dość dłu­go. Jed­nak jest pew­na gra­ni­ca, poza któ­rą Stwór­ca się nie posu­wa. Gdy Apo­stoł napo­tkał zde­cy­do­wa­ny sprze­ciw ze stro­ny swo­ich roda­ków, wyco­fu­je się z gło­sze­nia Ewan­ge­lii. Zara­zem nie omiesz­kał przy­po­mnieć, że roda­cy sami pono­szą odpo­wie­dzial­ność za odrzu­ce­nie orę­dzia o zba­wie­niu. Lecz to sło­wo doty­czy rów­nież nas. Czy wol­no nam o tej odpo­wie­dzial­no­ści zapo­mnieć? Czy wol­no o niej nie mówić?
PIĄTEK
1 Kor 15,1–8; J 14,6–14
ŚWIĘTO ŚW. FILIPAJAKUBA
Sło­wo Boże: Przy­po­mi­nam, bra­cia, Ewan­ge­lię, któ­rą wam gło­si­łem, któ­rą­ście przy­ję­li i w któ­rej też trwa­cie. Przez nią rów­nież będzie­cie zba­wie­ni, jeże­li ją zacho­wa­cie tak, jak wam roz­ka­za­łem. Chy­ba żeby­ście uwie­rzy­li na próż­no. Prze­ka­za­łem wam na począt­ku to, co prze­ją­łem. Paweł gło­sił miesz­kań­com Koryn­tu Ewan­ge­lię, a póź­niej poprzez listy dalej nie tyl­ko utrzy­mu­je kon­takt z zało­żo­ną przez sie­bie wspól­no­tą Kościo­ła, ale też poczu­wa się do odpo­wie­dzial­no­ści za roz­wój tej­że wspól­no­ty. Uwa­gę musi zwró­cić moc­ne okre­śle­nie: roz­ka­za­łem. Doty­czy to zacho­wa­nia cało­ści ewan­ge­licz­ne­go naucza­nia. Prze­kaz naucza­nia nie jest spra­wą oso­bi­stej decy­zji poje­dyn­czych ludzi, któ­rzy mogli­by wybie­rać, co im bli­skie lub, co atrak­cyj­ne. Paweł nie waha się powie­dzieć moc­no: roz­ka­zu­ję zacho­wać całość Dobrej Nowi­ny, bo tyl­ko tak moż­na pozo­stać na dro­dze wio­dą­cej do zba­wie­nia.
SOBOTA
Dz 18,23–28; J 16,23b–28
Sło­wo Boże: Pewien Żyd, imie­niem Apol­los, rodem z Alek­san­drii (…) znał już dro­gę Pań­ską, prze­ma­wiał z wiel­kim zapa­łem i nauczał dokład­nie tego, co doty­czy­ło Jezu­sa, zna­jąc tyl­ko chrzest Jano­wy (…). Gdy go Pry­scyl­la i Akwi­la usły­sze­li, zabra­li go z sobą i wyło­ży­li mu dokład­niej dro­gą Bożą. Apol­los poświę­ca swój czas, całą gor­li­wość nowo nawró­co­ne­go i boga­te moż­li­wo­ści swe­go inte­lek­tu, by gło­sić Ewan­ge­lię. Choć nie poznał jesz­cze wszyst­kie­go do koń­ca (znał tyl­ko naucza­nie i chrzest Jana Chrzci­cie­la), a już pełen zapa­łu naucza i prze­ko­nu­je do Chry­stu­sa Zba­wi­cie­la. Rów­no­cze­śnie sam nadal się uczy. Pokor­nie przyj­mu­je uwa­gi Pry­scyl­li i Akwi­li, rozu­mie­jąc, że sam musi uzu­peł­nić swo­je bra­ki, i dalej z gor­li­wo­ścią wyja­śnia innym Pismo. Tak też czę­sto przed­sta­wia się nasza sytu­acja: sami do koń­ca wszyst­kie­go nie poj­mu­je­my i wciąż się uczy­my. Jed­nak­że prze­ko­nu­jąc innych, sami na dro­dze wia­ry się umac­nia­my.