Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

SIÓDMY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 9 – 14 V 2016

PONIEDZIAŁEK:
Dz 20,17–18a.28–32.36;
Rz 8,31b–39; J 10,11–16
UROCZYSTOŚĆ ŚW. STANISŁAWA
Sło­wo Boże: Uwa­żaj­cie na samych sie­bie i na całe sta­do, nad któ­rym Duch Świę­ty usta­no­wił was bisku­pa­mi, aby­ście kie­ro­wa­li Kościo­łem Boga, naby­tym wła­sną Jego krwią. Wiem, że po moim odej­ściu wej­dą mię­dzy was wil­ki dra­pież­ne, nie oszczę­dza­jąc sta­da. Tak­że pośród was samych powsta­ną ludzie, któ­rzy gło­sić będą prze­wrot­ne nauki… Każ­dy ochrzczo­ny pono­si odpo­wie­dzial­ność za wspól­no­tę Kościo­ła, lecz odpo­wie­dzial­no­ści poszcze­gól­nych osób są róż­ne, bo róż­ne są zada­nia. W Koście­le Bóg powo­łu­je oso­by, któ­re podej­mu­ją posłu­gę czu­wa­nia, któ­re bar­dziej niż inni nio­są odpo­wie­dzial­ność za wia­rę pozo­sta­łych. W tym celu Duch Świę­ty usta­no­wił bisku­pów. To słu­dzy jed­no­ści, wyczu­le­ni na potrze­by i bolącz­ki wspól­no­ty, słu­żą­cy przede wszyst­kim cha­ry­zma­tem nie­ska­żo­nej wia­ry. Tym bar­dziej jest waż­ne, gdy mno­żą się błę­dy. Sku­tecz­ność posłu­gi bisku­pa rodzi się z wiel­kiej modli­twy wspól­no­ty. I tu nie może zabrak­nąć mojej modli­twy.
WTOREK
Dz 20,17–27; J 17,1–11a
Sło­wo Boże: Lecz ja zgo­ła nie cenię sobie życia, byle­bym tyl­ko dokoń­czył bie­gu i posłu­gi­wa­nia (…). Wiem teraz, że wy wszy­scy, wśród któ­rych po dro­dze gło­si­łem kró­le­stwo, już mnie nie ujrzy­cie. Dla­te­go oświad­czam wam dzi­siaj: Nie jestem winien niczy­jej krwi, bo nie uchy­la­łem się tchórz­li­wie od gło­sze­nia wam całej woli Bożej. Przy­cho­dzi taka chwi­la, gdy trze­ba doko­nać pod­su­mo­wa­nia swe­go życia. Paweł miał świa­do­mość, że opusz­cza Jero­zo­li­mę już na zawsze. Pod­czas ostat­nie­go spo­tka­nia z brać­mi ujaw­nił sekret swej pra­cy ewan­ge­li­za­cyj­nej: wszę­dzie z odwa­gą gło­sił całą praw­dę Bożą. Nie kie­ro­wał się nigdy chwi­lo­wą korzy­ścią czy pra­gnie­niem suk­ce­su. Jeśli napo­ty­kał na opór swych roda­ków, nic nie zmie­niał doraź­nie. Wsłu­chi­wał się w głos Ducha Świę­te­go. Dzię­ki temu mógł powie­dzieć, że nie jest winien niczy­jej krwi. Wszak gło­sze­nie nie­peł­nej praw­dy, prze­mil­cza­nie może zawa­żyć na zba­wie­niu czło­wie­ka – odpo­wie­dzial­ność to wiel­ka.
ŚRODA
Dz 20,28–38; J 17,11b–19
Sło­wo Boże: Dla­te­go czu­waj­cie, pamię­ta­jąc, że przez trzy lata w dzień i w nocy nie prze­sta­wa­łem ze łza­mi upo­mi­nać każ­de­go z was. A teraz pole­cam was Bogu i sło­wu Jego łaski (…). Nie pożą­da­łem sre­bra ani zło­ta, ani sza­ty niczy­jej. Sami wie­cie, że te ręce zara­bia­ły na potrze­by moje i moich towa­rzy­szy. Paweł naucza­jąc mógł sta­wiać wyma­ga­nia, bo potra­fił uzy­skać wyjąt­ko­wy auto­ry­tet. A osią­gnął go mię­dzy innym poprzez widocz­ną dla wszyst­kich bez­in­te­re­sow­ność, któ­ra sta­ła się szcze­gól­nie waż­nym argu­men­tem w jego pra­cy. Sam pra­co­wał nad swym utrzy­ma­niem, by nie ścią­gnąć na sie­bie zarzu­tów o czer­pa­nie korzy­ści z gło­sze­nia Ewan­ge­lii. Dar­mo otrzy­mał dar wia­ry, dar­mo prze­ka­zu­je go innym. Rów­nież dziś bez­in­te­re­sow­ność jest waż­nym kry­te­rium wia­ry­god­no­ści apo­sto­ła. Nikt nie może swej posłu­gi wokół Ewan­ge­lii wyko­rzy­sty­wać dla wła­snej korzy­ści, bo tym spo­so­bem sprze­nie­wie­rza się Bogu, daw­cy cha­ry­zma­tów.
CZWARTEK
Dz 22,30;23,6–11; J 17,20–26
Sło­wo Boże: Kie­dy doszło do wiel­kie­go wzbu­rze­nia, try­bun, oba­wia­jąc się, żeby nie roz­szar­pa­li Paw­ła, roz­ka­zał żoł­nie­rzom zejść, zabrać go spo­śród nich i zapro­wa­dzić do twier­dzy. Następ­nej nocy uka­zał mu się Pan. „Odwa­gi – powie­dział – trze­ba bowiem, żebyś i w Rzy­mie zaświad­czył o Mnie tak, jak dawa­łeś o Mnie świa­dec­two w Jeru­za­lem”. Paweł miał już swo­je lata, wie­le bole­snych doświad­czeń. Nic dziw­ne­go, że czu­je się umę­czo­ny ponad mia­rę. I oto po raz kolej­ny sły­szy wezwa­nie: trze­ba, byś świad­czył o Mnie w Rzy­mie… A miał pra­wo – mówiąc języ­kiem nasze­go cza­su – myśleć o spo­koj­nej eme­ry­tu­rze. Tym­cza­sem w służ­bie Ewan­ge­lii nie ma eme­ry­tu­ry. Owszem, moż­na zre­zy­gno­wać z tej czy innej aktyw­no­ści, moż­na nie pra­co­wać zawo­do­wo, moż­na opu­ścić sta­no­wi­sko, moż­na moc­no ogra­ni­czyć pra­ce domo­we, ale nigdy nie skoń­czy się czas świa­dec­twa. Bo Duch Świę­ty nadal potrze­bu­je nasze­go ser­ca i umy­słu, by innych umac­niać na dro­dze wia­ry.
PIĄTEK
Dz 25,13–21; J 21,15–19
Sło­wo Boże: Oskar­ży­cie­le nie wnie­śli prze­ciw­ko nie­mu żad­nej skar­gi o prze­stęp­stwa, któ­re podej­rze­wa­łem. Mie­li z nim tyl­ko spo­ry o ich wie­rze­nia i o jakie­goś zmar­łe­go Jezu­sa, o któ­rym Paweł twier­dzi, że żyje. Nie zna­jąc się na tych rze­czach, zapy­ta­łem, czy nie zechciał­by udać się do Jero­zo­li­my i tam odpo­wia­dać przed sądem… Rzy­mia­nin Festus prze­słu­chi­wał oskar­żo­ne­go przez Żydów Paw­ła. Z całe­go oskar­że­nia zro­zu­miał tyl­ko, że są spo­ry o jakie­goś Jezu­sa: żyje czy umarł… ponoć znów żyje, choć mówią, że Go ska­za­no na śmierć i wyrok wyko­na­no… Z jed­nej stro­ny roz­pa­lo­ne umy­sły fary­ze­uszów, z dru­giej obo­jęt­ny rzym­ski urzęd­nik. I nie war­to pytać, co gor­sze: wro­gość czy obo­jęt­ność. Wro­gość rady­kal­nie oddzie­la czło­wie­ka od Jezu­sa. Ale też obo­jęt­ność jest spo­so­bem zamknię­cia ser­ca i umy­słu, przez któ­re trud­no prze­bić się z praw­dą Ewan­ge­lii. Nie­bez­piecz­ne są uprze­dze­nia, tra­gicz­na w skut­kach może być obo­jęt­ność. Strzeż­my się jed­ne­go i dru­gie­go.
SOBOTA
Dz 1,15–17.20–26; J 15,9–17
ŚWIĘTO ŚW. MACIEJA
Sło­wo Boże: Posta­wio­no dwóch: Józe­fa, zwa­ne­go Bar­sa­bą, z przy­dom­kiem Justus, i Macie­ja. I tak się pomo­dli­li: „Ty, Panie, znasz ser­ca wszyst­kich, wskaż z tych dwóch jed­ne­go, któ­re­go wybra­łeś, by zajął miej­sce w tym posłu­gi­wa­niu i w apo­stol­stwie, któ­re­mu sprze­nie­wie­rzył się Judasz, aby pójść swo­ją dro­gą”. Trze­ba wybrać bra­ku­ją­ce­go Apo­sto­ła: winien to być czło­wiek, któ­ry prze­by­wał z Jezu­sem od począt­ku (dzi­siaj zna­czy to od chrztu) i może świad­czyć o zmar­twych­wsta­niu. Prze­by­wać z Jezu­sem, to zna­czy znać Jego naukę, cuda, kon­kret­ne zda­rze­nia – to moż­na poznać przez lek­tu­rę Ewan­ge­lii. Ale jesz­cze trze­ba być świad­kiem zmar­twych­wsta­nia – to jest pyta­nie o wia­rę, jej głę­bię i żywot­ność. W sumie cho­dzi o oso­bi­stą rela­cję z Jezu­sem. O auten­tycz­ną więź z oso­bą Zba­wi­cie­la. Takie oso­bi­ste doświad­cze­nie wię­zi jest łaską, któ­ra jest jak błysk świa­tła pozo­sta­wia­ją­cy refleks już na zawsze. Błysk prze­mi­nął, lecz pozo­sta­ła pew­ność ser­ca.