Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

SIÓDMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 16 – 21 V 2016

PONIEDZIAŁEK:
Rdz 3,9–15.20; Dz 1,12–14; J 2,1–11
ŚWIĘTO NMP MATKI KOŚCIOŁA
Sło­wo Boże: Gdy Adam zjadł owoc z drze­wa zaka­za­ne­go, Pan Bóg zawo­łał na nie­go i zapy­tał go: „Gdzie jesteś?”. On odpo­wie­dział: „Usły­sza­łem Twój głos w ogro­dzie, prze­stra­szy­łem się, bo jestem nagi i ukry­łem się”. Rzekł Bóg: „Któż ci powie­dział, że jesteś nagi? Czy może zja­dłeś z drze­wa, z któ­re­go ci zaka­za­łem jeść?”. Zaska­ku­ją­ce są skut­ki grze­chu. Oto wszech­moc­ny Bóg, wyda­je się, jak­by po grze­chu popeł­nio­nym przez czło­wie­ka prze­stał widzieć Ada­ma, stąd pyta­nie: „Gdzie jesteś?”. Rów­no­cze­śnie ten sam Adam po grze­chu widzi sie­bie zupeł­nie ina­czej: odkry­wa swo­ją nagość, doświad­cza głę­bo­kie­go bra­ku i dla­te­go woli się ukryć. Grzech zatem „wyry­wa” czło­wie­ka z Bożej prze­strze­ni, znie­kształ­ca widze­nie sie­bie same­go. I tak jest po dziś dzień. Wcho­dząc na dro­gę grze­chu usi­łu­je­my jak­by zbu­do­wać wła­sną prze­strzeń życia poza Bogiem – to oczy­wi­ście jest złu­dze­niem, bo taka prze­strzeń nie ist­nie­je. Grzech jest zawsze zafał­szo­wa­niem rze­czy­wi­sto­ści.
WTOREK
Jk 4,1–10; Mk 9,30–37
Sło­wo Boże: Bądź­cie więc pod­da­ni Bogu, prze­ciw­sta­wiaj­cie się nato­miast dia­błu, a uciek­nie od was. Przy­stąp­cie bli­żej do Boga, to i On przy­bli­ży się do was. Oczyść­cie
ręce, grzesz­ni­cy, uświęć­cie ser­ca, ludzie chwiej­ni! Uznaj­cie waszą nędzę, smuć­cie się i płacz­cie! (…) Uniż­cie się przed Panem, a wywyż­szy was. Praw­dzi­wa modli­twa łączy się z posta­wą poko­ry, przez któ­rą czło­wiek pod­da­je się wła­dzy Boga. Nie jest to bez­myśl­na ule­głość wbrew ludz­kiej woli. To raczej gorą­ce pra­gnie­nie, by wejść w prze­strzeń prze­sy­co­ną Bogiem, bo tyl­ko w tej prze­strze­ni czło­wiek może czuć się bez­piecz­nie. Przy­stę­pu­jąc do modli­twy pro­si­my o oczysz­cze­nie ser­ca, bo tyl­ko ser­ce czy­ste sta­je się zdol­ne zoba­czyć Pana. I jesz­cze jed­na istot­na wska­zów­ka: nale­ży odrzu­cić wszel­ką chwiej­ność. Modli­twa doma­ga się jed­no­znacz­no­ści, przej­rzy­sto­ści ser­ca, sta­ło­ści woli. Wie­lo­krot­nie istot­nym bra­kiem naszej modli­twy jest jej nie­sta­łość.
ŚRODA
Jk 4,13–17; Mk 9,38–40
Sło­wo Boże: Zwra­cam się do was, któ­rzy mówi­cie: „Dziś albo jutro uda­my się do tego oto mia­sta i spę­dzi­my tam rok, będzie­my upra­wiać han­del i osią­gnie­my zyski”, wy któ­rzy nie wie­cie nawet, co jutro będzie. Bo czym­że jest życie wasze? Parą jeste­ście, co się uka­zu­je na krót­ko, a potem zni­ka. Zamiast tego powin­ni­ście mówić: „Jeże­li Pan zechce…”. Jeże­li wszyst­ko prze­bie­ga „bez­bo­le­śnie”, życie toczy się usta­lo­nym ryt­mem, wyko­rzy­stu­je­my swe siły fizycz­ne i inte­lek­tu­al­ne, oddy­cha­my, spo­ży­wa­my posił­ki i bez wysił­ku prze­cho­dzi­my z miej­sca na miej­sce, to jeste­śmy skłon­ni uzna­wać taki stan za natu­ral­ny. Nawet wię­cej – za należ­ny nam. Tym­cza­sem autor natchnio­ny przy­po­mi­na pod­sta­wo­wą praw­dę: cokol­wiek się dzie­je, jest darem Pana. Nie da się pla­no­wać kolej­ne­go dnia bez licze­nia się ze Stwór­cą. Bo ten kolej­ny dzień może przyjść, ale też może nam zostać ode­bra­ny. Jeśli przy­cho­dzi, win­ni­śmy zacho­wać wdzięcz­ność. A pla­nu­jąc cokol­wiek, war­to uznać, że zale­ży­my od Stwór­cy.
CZWARTEK
Iz 6,1–4.8; J 17,1–2.9.14–26
ŚWIĘTO JEZUSA CHRYSTUSA, NAJWYŻSZEGO I WIECZNEGO KAPŁANA
Sło­wo Boże: Ujrza­łem Pana zasia­da­ją­ce­go na wyso­kim i wynio­słym tro­nie, a tren Jego sza­ty wypeł­niał świą­ty­nię. Sera­fi­ny sta­ły ponad Nim; każ­dy z nich miał po sześć skrzy­deł; dwo­ma zakry­wał sobie twarz, dwo­ma okry­wał swo­je nogi, a dwo­ma latał. I wołał jeden do dru­gie­go: „Świę­ty, Świę­ty, Świę­ty jest Pan Zastę­pów”. Pro­rok otrzy­mał szcze­gól­ną łaskę: mógł zoba­czyć chwa­łę Pana. By ją opi­sać posłu­gu­je się obra­za­mi, bo ina­czej być nie może. Sera­fi­ny woła­ją­ce trzy­krot­nie „Świę­ty, Świę­ty, Świę­ty” pod­kre­śla­ją cał­ko­wi­tą inność Boga wobec wszyst­kie­go, co każ­dy z nas może zoba­czyć, dotknąć, cze­go może doświad­czyć tu, na zie­mi. Nie mamy ade­kwat­nych słów, by opi­sać Boga bez­po­śred­nio. Pozo­sta­ją mniej lub bar­dziej uda­ne obra­zy. One poma­ga­ją opi­sać Stwór­cę i Jego dzia­ła­nie. Ale po roz­wa­że­niu kon­kret­ne­go obra­zu, któ­ry poma­ga w rozu­mie­niu Stwór­cy, natych­miast trze­ba stwier­dzić, że On, nasz Pan, jest cał­ko­wi­cie inny, więk­szy od nas.
PIĄTEK
Jk 5,9–12; Mk 10,1–12
Sło­wo Boże: Nie uskar­żaj­cie się, bra­cia, jeden na dru­gie­go, byście nie pod­pa­dli pod sąd. Oto Sędzia stoi pod drzwia­mi. Za przy­kład wytrwa­ło­ści i cier­pli­wo­ści weź­cie, bra­cia, pro­ro­ków, któ­rzy prze­ma­wia­li w imię Pań­skie. Oto wychwa­la­my tych, co wytrwa­li. Sły­sze­li­ście o wytrwa­ło­ści Hio­ba… Na dro­dze służ­by pań­skiej muszą przyjść chwi­le trud­ne, wyma­ga­ją­ce. To one wery­fi­ku­ją posta­wę czło­wie­ka, odsła­nia­ją wnę­trze. Ujaw­nia­ją mniej widocz­ne na co dzień bra­ki. Jeśli poja­wia się narze­ka­nie, oskar­ża­nie, uża­la­nie się nad sobą, to zna­czy, że coś w naszym ser­cu pozo­sta­je nie­upo­rząd­ko­wa­ne. Posta­wą prze­ciw­ną jest wytrwa­łość i cier­pli­wość. Przy­kład patriar­chów, pro­ro­ków czy świę­tych nie­zmien­nie poka­zu­je, jak cen­ną jest cier­pli­wość, jak koniecz­ną jest wytrwa­łość. Przy­kład biblij­ne­go Hio­ba jest zna­mien­ny. Wbrew nara­sta­ją­cym pro­ble­mom, na prze­kór innych, tak­że bli­skich (żony), do koń­ca ufał Panu.
SOBOTA
Jk 5,13–20; Mk 10,13–16
Sło­wo Boże: Spo­tka­ło kogoś z was nie­szczę­ście? Niech się modli! Jest ktoś rado­śnie uspo­so­bio­ny? Niech śpie­wa hym­ny! Cho­ru­je ktoś wśród was? Niech spro­wa­dzi kapła­nów Kościo­ła, by się modli­li nad nim i namści­li go ole­jem w imię Pana. A modli­twa peł­na wia­ry będzie dla cho­re­go ratun­kiem i Pan podźwi­gnie go… Róż­ne są sta­ny ludz­kie­go ducha, róż­na jest kon­dy­cja ludz­kiej psy­chi­ki. Nie­szczę­ście, radość, cho­ro­ba. To tyl­ko nie­któ­re przy­kła­do­wo wska­za­ne sytu­acje. Ale na każ­dą z nich naj­lep­szą odpo­wie­dzią jest modli­twa. Bo war­to zwró­cić się do Pana w chwi­li nie­szczę­ścia. War­to powie­dzieć Mu o swej rado­ści. War­to poka­zać swo­ją cho­ro­bę. War­to też sko­rzy­stać z modli­tew­nej pomo­cy innych, w szcze­gól­no­ści kapła­nów Kościo­ła. Jakub Apo­stoł poda­je kon­kret­ne wska­za­nia, jak nie­ustan­nie zachę­cać się do modli­twy. A to ozna­cza, że war­to każ­dą chwi­lę prze­ży­wać z Bogiem, bo dla nasze­go Pana nie ma nie­waż­nych chwil w naszym życiu.