Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

BÓG NAS POSZUKUJE!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 4 maja br.


Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Wszy­scy zna­my obraz Dobre­go Paste­rza, któ­ry bie­rze na ramio­na owcę zagu­bio­ną. Iko­na ta od zawsze przed­sta­wia tro­skę Jezu­sa o grzesz­ni­ków oraz miło­sier­dzie Boga, któ­ry nigdy nie godzi się, by kogo­kol­wiek utra­cić. Jezus opo­wia­da tę przy­po­wieść, aby uzmy­sło­wić, że Jego bli­skość wzglę­dem grzesz­ni­ków nie powin­na gor­szyć, ale prze­ciw­nie spo­wo­do­wać we wszyst­kich poważ­ną reflek­sję na temat tego, jak prze­ży­wa­my naszą wia­rę. (…) Nasza przy­po­wieść roz­wi­ja się wokół trzech posta­ci: paste­rza, owcy zagu­bio­nej i pozo­sta­łe­go sta­da. Jed­nak­że dzia­ła­ją­cym jest jedy­nie pasterz, a nie owce. Zatem jedy­nie pasterz jest jedy­nym praw­dzi­wym pro­ta­go­ni­stą i wszyst­ko zale­ży od nie­go. Wpro­wa­dze­niem do przy­po­wie­ści jest nastę­pu­ją­ce pyta­nie: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgu­bi jed­ną z nich, nie zosta­wia dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu na pusty­ni i nie idzie za zgu­bio­ną, aż ją znaj­dzie?”. Cho­dzi o para­doks skła­nia­ją­cy do wąt­pli­wo­ści co do dzia­ła­nia paste­rza: czy to mądre, aby pozo­sta­wiać dzie­więć­dzie­siąt dzie­więć owiec dla jed­nej, jedy­nej? (…) Myśląc o tej jed­nej owcy zda­je się zapo­mi­nać o pozo­sta­łych dzie­więć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu. Ale w isto­cie tak nie jest. Naucza­nie, jakim nas pra­gnie obda­rzyć Jezus to raczej praw­da, że żad­na owca nie może się zagu­bić. (…) Wszy­scy otrzy­ma­li­śmy prze­kaz: miło­sier­dzie wzglę­dem grzesz­ni­ków jest sty­lem dzia­ła­nia Boga i temu miło­sier­dziu jest On abso­lut­nie wier­ny: nic i nikt nie może Go odwieść od woli zba­wie­nia. (…) Bóg kocha wszyst­kich, poszu­ku­je wszyst­kich. Każ­de­go, oso­bę za oso­bą. Nie zna On tego sło­wa: odrzu­cić ludzi! Bo cały jest miło­ścią i cały jest miło­sier­dziem. Owczar­nia Pań­ska jest nie­ustan­nie w dro­dze: nie posia­da Pana, nie może się łudzić, by Go uwię­zić w naszych sche­ma­tach i w naszych stra­te­giach. Paste­rza znaj­dzie się tam, gdzie jest owca zagi­nio­na. Pana trze­ba zatem poszu­ki­wać tam, gdzie chce On nas spo­tkać, a nie tam gdzie usi­łu­je­my Go zna­leźć! (…) Czę­sto powin­ni­śmy roz­wa­żać tę przy­po­wieść, gdyż we wspól­no­cie chrze­ści­jań­skiej jest zawsze ktoś, kogo bra­ku­je i poszedł sobie, zosta­wia­jąc puste miej­sce. (…) W wizji Jezu­sa nie ma owiec defi­ni­tyw­nie stra­co­nych. Musi­my to dobrze zro­zu­mieć: dla Boga nikt nie jest defi­ni­tyw­nie stra­co­ny. Nigdy! Aż do ostat­niej chwi­li Bóg nas poszu­ku­je. Pomy­śl­cie o dobrym łotrze! Są tyl­ko owce, któ­re trze­ba odna­leźć. Zatem jest to per­spek­ty­wa bar­dzo dyna­micz­na, otwar­ta, pobu­dza­ją­ca i twór­cza. Pobu­dza nas do wyj­ścia na poszu­ki­wa­nie, aby pod­jąć dro­gę bra­ter­stwa. Żad­na odle­głość nie może trzy­mać paste­rza w odda­li, a żad­na owczar­nia nie może wyrzec się bra­ta. Odna­le­zie­nie kogoś, kto się zagu­bił jest rado­ścią paste­rza i rado­ścią Boga, ale jest też rado­ścią całej owczar­ni! Wszy­scy jeste­śmy owca­mi odna­le­zio­ny­mi i zgro­ma­dzo­ny­mi przez miło­sier­dzie Pana, wezwa­ny­mi do zgro­ma­dze­nia wraz z Nim całej owczar­ni.