Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (1)

WEZWANI DO NAWRÓCENIA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jed­nym z waż­nych tema­tów w Ewan­ge­lii jest spo­tka­nie Jezu­sa z fary­ze­usza­mi, któ­rzy jako ludzie prze­strze­ga­ją­cy Pra­wa Moj­że­szo­we­go byli oto­cze­ni dużym sza­cun­kiem. Nazwa „fary­ze­usz” zosta­ła odno­to­wa­na 130 lat przed Chry­stu­sem. Znak to, że Jezus miał do czy­nie­nia z czwar­tym, a może nawet pią­tym ich poko­le­niem. W Jego cza­sach było to moc­ne stron­nic­two reli­gij­ne i obok sadu­ce­uszy odgry­wa­ło waż­ną rolę w życiu Izra­ela. W Ewan­ge­lii wystę­pu­ją fary­ze­usze o dużym auto­ry­te­cie, ale nie wszy­scy. Dla­te­go Jezus pod ich adre­sem wypo­wia­da sło­wa pięt­nu­ją­ce wypa­cze­nia życia reli­gij­ne­go. Nasz cykl roz­wa­żań ma na celu opa­no­wa­nie sztu­ki ewan­ge­licz­nie rozu­mia­nej miło­ści fary­ze­uszy, bo Jezus ich kochał i miał na uwa­dze ich dobro. To podej­ście jest aktu­al­ne, ponie­waż i dziś mamy do czy­nie­nia z podob­ny­mi wypa­cze­nia­mi reli­gij­ny­mi, a sło­wo „fary­ze­usz” ma już zna­cze­nie tyl­ko nega­tyw­ne. Okre­śla­my nim czło­wie­ka, któ­ry uda­je poboż­ne­go, a w rze­czy­wi­sto­ści jego ser­ce nie bije ani wia­rą Bogu, ani miło­ścią. Już Jan Chrzci­ciel kie­ro­wał do fary­ze­uszów moc­ne sło­wa zapi­sa­ne w Ewan­ge­lii Mate­usza: A gdy (Jan Chrzci­ciel) widział, że przy­cho­dzi do chrztu wie­lu spo­śród fary­ze­uszów i sadu­ce­uszów, mówił im: «Ple­mię żmi­jo­we, kto wam poka­zał, jak uciec przed nad­cho­dzą­cym gnie­wem? Wydaj­cie więc god­ny owoc nawró­ce­nia, a nie myśl­cie, że może­cie sobie mówić: „Abra­ha­ma mamy za ojca”, bo powia­dam wam, że z tych kamie­ni może Bóg wzbu­dzić dzie­ci Abra­ha­mo­wi. (…) Ja was chrzczę wodą dla nawró­ce­nia; lecz Ten, któ­ry idzie za mną, moc­niej­szy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu san­da­łów. On was chrzcić będzie Duchem Świę­tym i ogniem. Ma On wie­ja­dło w ręku i oczy­ści swój omłot: psze­ni­cę zbie­rze do spi­chle­rza, a ple­wy spa­li w ogniu nie­uga­szo­nym » (Mt 3,7–12). Jan przez fary­ze­uszów był wyso­ko cenio­ny, ponie­waż impo­no­wał im pustel­ni­czym życiem, któ­re pole­ga­ło na skraj­nym wyrze­cze­niu. Był to kapłan Sta­re­go Testa­men­tu. Trak­to­wa­no go jako pro­ro­ka i wie­lu fary­ze­uszy chęt­nie go słu­cha­ło. Jan wzy­wał ich do nawró­ce­nia. Cho­dzi­ło o prze­pro­sze­nie Boga za naru­sze­nie pra­wa, o oczysz­cze­nie swe­go życia i wej­ście na dro­gę coraz dosko­nal­szej spra­wie­dli­wo­ści. Sko­ro Mate­usz pisze o „wie­lu” to znak, że fary­ze­usze chęt­nie wcho­dzi­li do Jor­da­nu i przyj­mo­wa­li od Jana chrzest. Widzie­li zatem war­tość nawró­ce­nia i mimo że sta­ra­li się dobrze wyko­nać pra­wo, świa­do­mi swej nie­do­sko­na­ło­ści, korzy­sta­li z chrztu nawró­ce­nia. Jan zapo­wia­dał chrzest dosko­nal­szy, któ­ry będzie pole­gał nie tyl­ko na oczysz­cze­niu z popeł­nio­nych grze­chów, ale na wypeł­nie­niu ser­ca Duchem Świę­tym i ogniem. Fary­ze­usze byli przez nie­go przy­go­to­wy­wa­ni do spo­tka­nia z Jezu­sem. Mie­li sko­rzy­stać z chrztu, jakie­go On będzie udzie­lał. Praw­dzi­wa reli­gij­ność pole­ga na goto­wo­ści cią­głe­go nawra­ca­nia, czy­li zaczy­na­nia codzien­nie od nowa życia takie­go, z któ­re­go Bóg jest dum­ny. Kto się zbli­ża do Boga, ten coraz lepiej widzi nie tyko Jego dosko­na­łość, ale i swo­ją nie­do­sko­na­łość. To wzy­wa do mobi­li­za­cji sił, aby coraz bar­dziej upo­dab­niać się do Boga. Na tym pole­ga życie wia­rą. Jan spo­ty­kał fary­ze­uszy goto­wych do nawró­ce­nia. Znał jed­nak ich grze­chy sko­ro nazy­wa ich „ple­mie­niem żmi­jo­wym”. Temat ten sze­rzej podej­mie Jezus.