Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

NIESKOŃCZONE MIŁOSIERDZIE BOGA!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 11 maja br.


Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Dzi­siaj chce­my zasta­no­wić się nad przy­po­wie­ścią o miło­sier­nym Ojcu. Mówi ona o ojcu i jego dwóch synach, pozwa­la­jąc nam poznać nie­skoń­czo­ne miło­sier­dzie Boga. Zacznij­my od koń­ca, czy­li rado­ści ser­ca ojca, któ­ry mówi: „będzie­my uczto­wać i bawić się, ponie­waż ten mój syn był umar­ły, a znów ożył; zagi­nął, a odna­lazł się”. Tymi sło­wa­mi ojciec prze­rwał młod­sze­mu syno­wi, w chwi­li kie­dy wyzna­wał swo­ją winę:  „już nie jestem godzien nazy­wać się two­im synem…”. Ale sło­wa te były nie do znie­sie­nia dla ser­ca ojca, któ­ry pospiesz­nie przy­wró­cił syno­wi ozna­ki jego god­no­ści: pięk­ną sza­tę, pier­ścień, i obu­wie. (…) Miło­sier­dzie ojca jest prze­ob­fi­te, bez­wa­run­ko­we, a prze­ja­wia się jesz­cze zanim prze­mó­wił syn. Oczy­wi­ście, syn wie, że pobłą­dził i to [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Ser­decz­nie pozdra­wiam piel­grzy­mów pol­skich. W pią­tek przy­pa­da litur­gicz­ne
wspo­mnie­nie Mat­ki Bożej Fatim­skiej. W tym obja­wie­niu Mary­ja
wzy­wa nas raz jesz­cze do modli­twy, poku­ty i nawró­ce­nia. Żąda byśmy już
wię­cej nie znie­wa­ża­li Boga. Ostrze­ga całą ludz­kość, przy­po­mi­na o koniecz­no­ści
zawie­rze­nia Bogu, któ­ry jest źró­dłem miło­ści i miło­sier­dzia. Za
przy­kła­dem św. Jana Paw­ła II, wiel­kie­go czci­cie­la Mat­ki Bożej Fatim­skiej,
wsłu­chuj­my się z uwa­gą w Jej głos, wypra­szaj­my pokój dla świa­ta. Niech
będzie pochwa­lo­ny Jezus Chry­stus!
[/pullquote]przyznaje: „Zgrze­szy­łem … uczyń mię choć­by jed­nym z najem­ni­ków”. Ale sło­wa te roz­pra­sza­ją się w obli­czu prze­ba­cze­nia ojca. Uścisk i poca­łu­nek pozwa­la­ją mu zro­zu­mieć, że zawsze był uwa­ża­ny za syna, mimo wszyst­ko. To naucza­nie Jezu­sa jest waż­ne: nasz stan dzie­ci Bożych jest owo­cem miło­ści ser­ca Ojca; nie zale­ży od naszych zasług czy naszych dzia­łań, a zatem nikt nie może go nam ode­brać, nawet dia­beł. Nikt nie może ode­brać nam tej god­no­ści. (…) W każ­dej sytu­acji życio­wej nie nale­ży zapo­mi­nać, że nigdy nie prze­sta­nie­my być dziec­kiem Boga, Ojca, któ­ry mnie kocha i cze­ka na mój powrót. Nawet w naj­szka­rad­niej­szej sytu­acji życio­wej Bóg na mnie cze­ka, pra­gnie mnie wziąć w obję­cia. Bóg na mnie cze­ka. W przy­po­wie­ści jest tak­że inny, star­szy syn. Rów­nież on musi odkryć miło­sier­dzie ojca. Był zawsze w domu, ale jest bar­dzo inny od swo­je­go ojca! W jego sło­wach bra­ku­je deli­kat­no­ści: „Oto tyle lat ci słu­żę i nigdy nie prze­kro­czy­łem two­je­go roz­ka­zu … Sko­ro jed­nak wró­cił ten syn twój…” – mówi pogar­dli­wie. Nigdy nie mówi „ojciec”, „brat”. (…) Rów­nież star­szy syn potrze­bu­je miło­sier­dzia. Spra­wie­dli­wi, ci któ­rzy uwa­ża­ją się za spra­wie­dli­wych potrze­bu­ją Boże­go miło­sier­dzia. Ten syn uosa­bia nas, gdy zasta­na­wia­my się, czy war­to tak bar­dzo się tru­dzić, sko­ro nie otrzy­mu­je­my nic w zamian. Jezus przy­po­mi­na nam, że w domu Ojca nie jeste­śmy po to, aby otrzy­mać wyna­gro­dze­nie, ale dla­te­go, że mamy god­ność współ­od­po­wie­dzial­nych dzie­ci. Nie cho­dzi o „han­del” z Bogiem, ale trwa­nie w pój­ściu za Jezu­sem, któ­ry dał same­go sie­bie i to bez mia­ry na krzy­żu. (…) Syno­wie mogą posta­no­wić — czy dołą­czyć do rado­ści ojca lub odrzu­cić ją. Powin­ni zadać sobie pyta­nie o swo­je pra­gnie­nia i swo­ją wizję życia. Przy­po­wieść koń­czy się pozo­sta­wia­jąc zakoń­cze­nie w zawie­sze­niu: nie wie­my co posta­no­wił zro­bić star­szy syn. A to jest dla nas bodź­cem. Ta Ewan­ge­lia uczy nas, że wszy­scy potrze­bu­je­my wej­ścia do domu Ojca i udzia­łu w Jego rado­ści, w świę­cie miło­sier­dzia i bra­ter­stwa. Bra­cia i sio­stry! Otwórz­my nasze ser­ca, aby­śmy byli „miło­sier­ni, jak Ojciec”!