Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DZIEWIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 30 V – 4 VI 2016

PONIEDZIAŁEK:
2 P 1,1–7; Mk 12,1–12
Sło­wo Boże: Łaska wam i pokój niech będą udzie­lo­ne obfi­cie przez pozna­nie Boga i Jezu­sa, Pana nasze­go. Tak samo Boska Jego moc udzie­li­ła nam tego wszyst­kie­go, co odno­si się do życia i poboż­no­ści, przez pozna­nie Tego, któ­ry powo­łał nas swo­ją chwa­łą i dosko­na­ło­ścią. Przez nie zosta­ły nam udzie­lo­ne dro­go­cen­ne i naj­więk­sze obiet­ni­ce… Jeśli wia­rę trak­tu­je­my poważ­nie, to wów­czas słu­cha­my tego, co mówi Pan, a słu­cha­jąc postę­pu­je­my w pozna­niu Boga i Jego dzie­ła doko­na­ne­go przez Jezu­sa, nasze­go Pana. Zara­zem pozna­jąc Stwór­cę odkry­wa­my Jego obiet­ni­ce. Tak oto otwie­ra się dro­ga wia­ry, któ­ra tu na zie­mi nie ma kre­su. Apo­stoł zapew­nia, że łaska i pokój są udzie­la­ne obfi­cie. To zapew­nie­nie przyj­mu­je kształt modli­twy. Obję­ci ta modli­twą sami rów­nież pro­si­my, by wia­ra kształ­to­wa­ła naszą codzien­ność, by two­rzy­ła zdro­wą poboż­ność. Tu bowiem nie­ste­ty wciąż gro­zi wpad­nię­cie na mie­li­znę, gdy powierz­chow­na poboż­ność roz­mi­ja się z codzien­no­ścią.
WTOREK
Rz 12,9–16b; Łk 1,39–56
ŚWIĘTO NAWIEDZENIA NMP
Sło­wo Boże: Nie opusz­czaj­cie się w gor­li­wo­ści. Bądź­cie pło­mien­ne­go ducha. Peł­nij­cie służ­bę Panu. Wesel­cie się nadzie­ją. W uci­sku bądź­cie cier­pli­wi, w modli­twie wytrwa­li. Zara­dzaj­cie potrze­bom świę­tych. Prze­strze­gaj­cie gościn­no­ści. Bło­go­sław­cie tych, któ­rzy was prze­śla­du­ją. Bło­go­sław­cie, a nie zło­rzecz­cie. Apo­stoł dokład­nie przy­po­mi­na pro­ste regu­ły codzien­no­ści. Nie czy­ni tego bez przy­czy­ny. Zawsze potrze­bu­je­my bar­dzo kon­kret­nych i prak­tycz­nych wska­zó­wek, by nie nosić gło­wy jedy­nie w chmu­rach i przez to nie poty­kać się o kamie­nie. Waga rze­czy drob­nych i codzien­nych jest znacz­na. O nie roz­bił się nie­je­den szla­chet­ny zamiar. Jest to waż­ne tym bar­dziej, że wska­za­nie Apo­sto­ła Naro­dów wyraź­nie poka­zu­je, jak poważ­nie trak­tu­je on sło­wa Mistrza. Oka­zu­je się, że gdy Pan mówił o miło­ści nie­przy­ja­ciół, nie trak­to­wał tego jak poboż­ne życze­nie czy też poetyc­ką fra­zę. To był kon­kret. I tak nale­ży czy­tać Ewan­ge­lię. Tak też rozu­mia­ła sło­wo Boże Mary­ja.
ŚRODA
2 Tm 1,1–3.6–12; Mk 12,18–27
Sło­wo Boże: Z tej wła­śnie przy­czy­ny przy­po­mi­nam ci, abyś roz­pa­lił na nowo cha­ry­zmat Boży, któ­ry jest w tobie przez wło­że­nie moich rąk. Albo­wiem nie dał nam Bóg ducha bojaź­ni, ale mocy i miło­ści, i trzeź­we­go myśle­nia. Nie wstydź się zatem świa­dec­twa Pana nasze­go ani mnie, Jego więź­nia, lecz weź udział w tru­dach i prze­ciw­no­ściach zno­szo­nych dla Ewan­ge­lii… Bóg daje cha­ry­zmat, lecz zada­niem czło­wie­ka jest ów cha­ry­zmat roz­pa­lić. W jaki spo­sób się to doko­nu­je? Przede wszyst­kim wów­czas, gdy otrzy­ma­nym cha­ry­zma­tem słu­ży­my innym, gdy posłu­gu­je­my się nim dla dobra wspól­no­ty. Cha­ry­zmat zawłasz­czo­ny dla oso­bi­stej korzy­ści, tra­ci rację bytu, więd­nie, a osta­tecz­nie ginie. Cha­ry­zmat wprzę­gnię­ty w służ­bę dla innych potęż­nie­je i wyda­je god­ne owo­ce. Poważ­ną prze­szko­dą na dro­dze wzro­stu ducho­we­go (wzro­stu w nas cha­ry­zma­tu) jest bojaź­li­wa posta­wa, któ­ra krę­pu­je udzie­lo­ną łaskę. W peł­ni przy­ję­ta łaska sta­je się mocą, któ­ra pozwa­la znieść to, co trud­ne w służ­bie dla Ewan­ge­lii.
CZWARTEK
2 Tm 2,8–15; Mk 12,28b–34
Sło­wo Boże: Nauka to god­na wia­ry: Jeże­li bowiem z Nim współ­umar­li­śmy, z Nim tak­że żyć będzie­my. Jeśli trwa­my w cier­pli­wo­ści,
z Nim też kró­lo­wać będzie­my.
Jeże­li się będzie­my Go zapie­ra­li, to i On
się nas zaprze. Jeśli my odma­wia­my wier­no­ści,
On wia­ry docho­wu­je, bo nie może
się zaprzeć same­go sie­bie.
Apo­stoł Paweł przy­po­mi­na Tymo­te­uszo­wi
fun­da­men­tal­ną posta­wę wia­ry: jest nią
więź z Jezu­sem. Głę­bo­ka, trwa­ła, widocz­na
każ­de­go dnia, obej­mu­ją­ca wszyst­kie
zda­rze­nia. Począw­szy od chrztu, gdy
zosta­li­śmy ducho­wo (co wca­le nie zna­czy
sym­bo­licz­nie, wręcz prze­ciw­nie, ozna­cza
to zespo­le­nie naj­głęb­sze, się­ga­ją­ce isto­ty
naszej oso­by) złą­cze­ni z naszym Zba­wi­cie­lem,
sta­je­my wobec zada­nia, by poprzez
kolej­ne dni, siłą kolej­nych decy­zji łączyć
się z Nim tak, by osią­gnąć wier­ność.
A jeśli kie­dy­kol­wiek jej nam zabrak­nie, to
zawsze może­my liczyć na Jego wier­ność
i dla­te­go zawsze moż­li­wy będzie powrót.
PIĄTEK

Ez 34,11–16; Rz 5,5–11; Łk 15,3–7
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO
SERCA PANA JEZUSA
Słowo Boże: „Oto Ja sam będę szukał moich
owiec i będę sprawował nad nimi pieczę
(…) Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam
będę je układał na legowisku” – mówi Pan
Bóg. „Zagubioną odszukam, zabłąkaną
sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę,
chorą umocnię, a tłustą i mocną będę
ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie”.
Stwórca szuka zagubionych owiec, to znaczy
szuka każdego zagubionego człowieka.
Zna każdego, dobrze rozpoznaje mroki
ludzkich sumień. A mimo wszystko powodowany
niezgłębioną miłością nie przestaje
szukać. Ten cud niewyczerpanej miłości,
delikatnej, leczącej i umacniającej,
trzeba nieustannie kontemplować i uwielbiać
w swoim sercu. I nieprzerwanie głosić.
Wpatrując się w Jezusowe Serce,
czujemy się ogarnięci jego zbawienną
miłością i wzmacniamy przekonanie, że
tylko droga miłości jest właściwa.

SOBOTA

Iz 61,9–11; Łk 2,41–51
WSPOMNIENIE NIEPOKALANEGO
SERCA NMP
Słowo Boże: Ogromnie weselę się w Panu,
dusza moja raduje się w Bogu moim, bo
mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył
mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca,
który wkłada zawój, jak oblubienicę
strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia
wydaje swe plony (…), tak Pan Bóg
sprawi, że rozpleni się sprawiedliwość…
Człowiek odziany w szlachetny zawój
i bogate klejnoty, to obraz człowieka
bogatego w piękno duchowe. Największe
oszustwo naszych czasów kryje się w tym,
że piękno zewnętrzne, piękno ciała, ukazuje
się jako ostateczne piękno człowieka.
Tymczasem prawdziwe piękno – to piękno
ducha, piękno człowieka bogatego w sprawiedliwość
i wiarę, mocnego Bogiem
i przyjmującego dar zbawienia. Duchowe
piękno jest dziełem łaski przyjętej w cierpliwym
wysiłku każdego dnia. Tego piękna
nie da się podretuszować.