Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (3)

NIE POTRZEBOWALI CHRYSTUSA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Fary­ze­usze obser­wo­wa­li Jezu­sa i sta­wia­li Mu zarzu­ty, że lek­ce­wa­ży prze­paść, jaka dzie­li ludzi spra­wie­dli­wych od grzesz­ni­ków. Cel­ni­ków zali­cza­no do grzesz­ni­ków i prze­sta­wa­nie z nimi było zabro­nio­ne. Tym­cza­sem Jezus jed­ne­go z nich powo­łał na apo­sto­ła, a ten urzą­dził ucztę poże­gnal­ną z kole­ga­mi, któ­rzy podob­nie jak on pra­co­wa­li w kan­to­rach, wymie­nia­jąc pie­nią­dze i zbie­ra­jąc je za róż­ne opła­ty. Jezus uczest­ni­czył w tej uczcie. Fary­ze­usze nie posta­wi­li mu zarzu­tu wprost, tyl­ko usi­ło­wa­li uka­zać Jego uczniom, że Mistrz lek­ce­wa­ży zasa­dy spra­wie­dli­wo­ści, jakie oni prze­strze­ga­li. Ucznio­wie poin­for­mo­wa­li o tym Mistrza. Odpo­wiedź Jezu­sa jest zde­cy­do­wa­na i ma na uwa­dze tak uczniów, jak i fary­ze­uszy. O tym wyda­rze­niu pisze sam Mate­usz, a więc ten, kogo fary­ze­usze zali­cza­li do grzesz­ni­ków. On jako cel­nik wie­le od nich wycier­piał. Odcho­dząc stam­tąd, Jezus ujrzał czło­wie­ka imie­niem Mate­usz, sie­dzą­ce­go w komo­rze cel­nej, i rzekł do nie­go: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus sie­dział w domu za sto­łem, przy­szło wie­lu cel­ni­ków i grzesz­ni­ków i sie­dzie­li wraz z Jezu­sem i Jego ucznia­mi. Widząc to, fary­ze­usze mówi­li do Jego uczniów: «Dla­cze­go wasz Nauczy­ciel jada wspól­nie z cel­ni­ka­mi i grzesz­ni­ka­mi?» On usły­szaw­szy to, rzekł: «Nie potrze­bu­ją leka­rza zdro­wi, lecz ci, któ­rzy się źle mają. Idź­cie i sta­raj­cie się zro­zu­mieć, co zna­czy: Chcę raczej miło­sier­dzia niż ofia­ry. Bo nie przy­sze­dłem powo­łać spra­wie­dli­wych, ale grzesz­ni­ków» (Mt 9,9–13). Odpo­wiedź Jezu­sa zawie­ra kil­ka cen­nych uwag. Jasno oświad­czył fary­ze­uszom, któ­rzy uwa­ża­li się za spra­wie­dli­wych, że On nie przy­szedł do nich, lecz do grzesz­ni­ków. Jeśli oni dostrze­gą swo­je grze­chy to będzie im potrzeb­ny, a jeśli nie, to On nie ma im nic do powie­dze­nia, bo spra­wie­dli­wi Go nie potrze­bu­ją. Dru­ga uwa­ga: Jezus nazy­wa grzech cho­ro­bą, a grze­szą­cych cho­ry­mi. On jako Lekarz ma na uwa­dze cho­ro­by ducha, i chce od nich uwol­nić. Spo­tka­nia z Nim szu­ka­ją ludzie świa­do­mi swej ducho­wej cho­ro­by, a ci, któ­rym się wyda­je, że są zdro­wi, na nic Go nie potrze­bu­ją. Dziś wie­lu ludzi nie trak­tu­je grze­chu jako swej cho­ro­by i dla­te­go w kon­fe­sjo­na­le nie szu­ka­ją Jezu­sa. Trze­cia uwa­ga doty­czy miło­sier­dzia, któ­re­go fary­ze­uszom bra­ko­wa­ło. Oni wie­le spraw zała­twia­li przy pomo­cy ofiar, któ­ry­mi się chlu­bi­li, bo nimi mani­fe­sto­wa­li swą poboż­ność, a Jezus miło­sier­dzie sta­wia wyżej niż ofia­ry. Mówiąc o miło­sier­dziu miał na uwa­dze grzesz­ni­ków, czy­li ludzi ducho­wo cho­rych. Fary­ze­usze trak­to­wa­li grzesz­ni­ków jako zakaź­nie cho­rych i dla­te­go uni­ka­li z nimi kon­tak­tu. Jezus nato­miast z miło­sier­dziem pod­cho­dził do nich i nie tyl­ko wyba­wiał z grze­chu, ale anga­żo­wał ich do gło­sze­nia Ewan­ge­lii. Mate­uszo­wi, cel­ni­ko­wi, zawdzię­cza­my wie­le, ponie­waż jego Ewan­ge­lia naj­peł­niej odsła­nia taj­ni­ki fary­ze­izmu, czy­li uda­wa­nia czło­wie­ka reli­gij­ne­go. Temat jest aktu­al­ny, bo i dziś wie­lu uda­je spra­wie­dli­wych kato­li­ków, a ser­ce ich jest dale­ko od Boga i od miło­sier­dzia.