Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

NOWE ŻYCIE W CHRYSTUSIE (25)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

„Oświad­czam wam, bra­cia, że gło­szo­na prze­ze mnie Ewan­ge­lia nie jest wymy­słem ludz­kim. Nie otrzy­ma­łem jej bowiem ani nie nauczy­łem się od jakie­goś czło­wie­ka, lecz obja­wił mi ją Jezus Chry­stus” – pisze św. Paweł Apo­stoł (Ga 1,11). Kościół, szcze­gól­nie przez Urząd Nauczy­ciel­ski, a więc przez papie­ża, gdy uro­czy­ście naucza jako widzial­na gło­wa Kościo­ła i przez papie­ża zjed­no­czo­ne­go z bisku­pa­mi świa­ta, prze­ka­zu­je praw­dy wia­ry i moral­no­ści. Urząd nauczy­ciel­ski Kościo­ła zobo­wią­zu­je do posłu­szeń­stwa wia­ry. Doty­czy to nauki kato­lic­kiej o mał­żeń­stwie i rodzi­nie, o sakra­men­tal­no­ści i nie­ro­ze­rwal­no­ści, o świę­to­ści i nie­na­ru­szal­no­ści życia od poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci, o czy­sto­ści przed­mał­żeń­skiej, o wier­no­ści w mał­żeń­stwie, o odrzu­ce­niu anty­kon­cep­cji. Ta „Ewan­ge­lia nie jest wymy­słem ludz­kim…, lecz obja­wił mi ją Jezus Chry­stus” (Ga 1,11). Obec­nie wie­lu powta­rza, że cza­sy się zmie­nia­ją, wie­lu zwra­ca uwa­gę na to, że zmie­nia­ją się warun­ki życia i dziś nauka kato­lic­ka wyda­je się być nie­zro­zu­mia­ła i zbyt trud­na dla męż­czy­zny i kobie­ty. Obec­nie ceni się uczu­cie, spon­ta­nicz­ność, przy­jem­ność cie­le­sną, zmien­ność w prze­ży­wa­niu miło­ści. Dla­cze­go nie wol­no pod­dać się wpły­wom ser­ca, sko­ro dotych­cza­so­wy zwią­zek oka­zał się pomył­ką? Współ­cze­sny czło­wiek nie chce przyj­mo­wać nie­zmien­nej nauki o miło­ści, życiu, mał­żeń­stwie i rodzi­nie. Czę­sto sły­szy­my: „mnie, nam, sumie­nie nicze­go nie wyrzu­ca”. Inni: „cze­mu Kościół (hie­rar­chicz­ny) nie ma zaufa­nia do naszych uczuć, do oso­bi­stych prze­żyć i doświad­czeń, lecz narzu­ca nam zasa­dy, któ­rych nie potra­fi­my i nie chce­my wpro­wa­dzać w życie?”. „Spodo­ba­ło się Panu, któ­ry wybrał mnie jesz­cze w łonie Mat­ki mojej i powo­łał łaską swo­ją, aby obja­wić Syna swe­go we mnie, bym Ewan­ge­lię o Nim gło­sił poga­nom” (Ga 1,15). Św. Jan Paweł II wie­le razy przy­po­mi­nał, że sumie­nie nie two­rzy norm, ale je odczy­tu­je. Czę­sto mówił o tym, że Bóg nie sta­wia przed nami wyma­gań ponad siły, ale – wyma­ga­jąc, daje pomoc. „Mał­żon­ko­wie są sta­łym przy­po­mnie­niem tego, co doko­na­ło się na krzy­żu; wza­jem­nie dla sie­bie i dla dzie­ci są świad­ka­mi zba­wie­nia, któ­re­go uczest­ni­ka­mi sta­li się poprzez sakra­ment. Mał­żeń­stwo jest powo­ła­niem…” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adhor­ta­cja Amo­ris laeti­tia, p. 72).
Pro­po­zy­cja posta­no­wie­nia
Jaką mam posta­wę w życiu mał­żeń­skim i rodzin­nym, czy szu­kam nade wszyst­ko Bożej woli, dro­gi uświę­ce­nia, dobra współ­mał­żon­ka i dzie­ci, czy raczej – wciąż myślę o swo­im szczę­ściu, o nie­speł­nio­nych marze­niach, o tych, któ­rzy są win­ni, że szczę­ście prze­szło obok…?