Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:
2 Sm 12,1.7–10.13; Ga 2,16.19–21; Łk 7,36–50

ODPUSZCZONEJEJ LICZNE GRZECHY,
PONIEWAŻ BARDZO UMIŁOWAŁA

Jeden z fary­ze­uszów zapro­sił Jezu­sa do sie­bie na posi­łek. Wszedł więc do domu fary­ze­usza i zajął miej­sce za sto­łem. A oto kobie­ta, któ­ra pro­wa­dzi­ła w mie­ście życie grzesz­ne, dowie­dziaw­szy się, że jest gościem w domu fary­ze­usza, przy­nio­sła fla­ko­nik ala­ba­stro­wy olej­ku i sta­nąw­szy z tyłu u nóg Jego, pła­cząc, zaczę­ła oble­wać Jego nogi i wło­sa­mi swej gło­wy je wycie­rać. Potem cało­wa­ła Jego sto­py i namasz­cza­ła je olej­kiem. Widząc to fary­ze­usz, któ­ry Go zapro­sił, mówił sam do sie­bie: Gdy­by On był pro­ro­kiem, wie­dział­by, co za jed­na i jaka jest ta kobie­ta, któ­ra się Go doty­ka, że jest grzesz­ni­cą. Na to Jezus rzekł do nie­go: Szy­mo­nie, muszę ci coś powie­dzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczy­cie­lu. Pewien wie­rzy­ciel miał dwóch dłuż­ni­ków. Jeden winien mu był pięć­set dena­rów, a dru­gi pięć­dzie­siąt. Gdy nie mie­li z cze­go oddać, daro­wał oby­dwom. Któ­ry więc z nich będzie go bar­dziej miło­wał? Szy­mon odpo­wie­dział: Sądzę, że ten, któ­re­mu wię­cej daro­wał. On mu rzekł: Słusz­nie osą­dzi­łeś. Potem zwró­cił się do kobie­ty i rzekł Szy­mo­no­wi: Widzisz tę kobie­tę? Wsze­dłem do twe­go domu, a nie poda­łeś Mi wody do nóg; ona zaś łza­mi obla­ła Mi sto­py i swy­mi wło­sa­mi je otar­ła. Nie dałeś Mi poca­łun­ku; a ona, odkąd wsze­dłem, nie prze­sta­je cało­wać nóg moich. Gło­wy nie nama­ści­łeś Mi oli­wą; ona zaś olej­kiem nama­ści­ła moje nogi. Dla­te­go powia­dam ci: Odpusz­czo­ne są jej licz­ne grze­chy, ponie­waż bar­dzo umi­ło­wa­ła. A ten, komu mało się odpusz­cza, mało miłu­je. Do niej zaś rzekł: Two­je grze­chy są odpusz­czo­ne. Na to współ­bie­siad­ni­cy zaczę­li mówić sami do sie­bie: Któż On jest, że nawet grze­chy odpusz­cza? On zaś rzekł do kobie­ty: Two­ja wia­ra cię oca­li­ła, idź w poko­ju.
ROZWAŻANIE
Na dro­dze wia­ry czy­ha na nas nie­ste­ty wie­le puła­pek. O jed­nej z nich mówi dziś Jezus. Oto gor­li­wy fary­ze­usz Szy­mon zapra­sza Jezu­sa do swe­go domu. Nie­wąt­pli­wie tym czy­nem poka­zu­je otwar­tość swe­go ser­ca, bo przyj­mu­je Nauczy­cie­la, któ­re­go wie­lu już wte­dy odrzu­ca­ło. Ale zapra­sza­jąc zazna­cza pewien dystans, bo nie oka­zał wła­ści­wych na tę chwi­lę oznak sza­cun­ku. Jesz­cze bar­dziej, gdy u stóp Pana zoba­czył grzesz­ną kobie­tę, w myślach skry­ty­ko­wał swe­go Gościa. A wszyst­ko wyni­ka­ło z poczu­cia wła­snej spra­wie­dli­wo­ści, z prze­ko­na­nia, że postę­pu­jąc dro­gą przy­ka­zań jest bli­żej Boga niż inni, w szcze­gól­no­ści grzesz­na kobie­ta, a nawet sam Nauczy­ciel, któ­ry pozwo­lił sobie na zbyt­nią z nią poufa­łość. Tym­cza­sem, ku zasko­cze­niu gospo­da­rza, Jezus uka­zu­je wszyst­kim zebra­nym miłość, jaka wypeł­nia ser­ce kobie­ty, któ­rej Bóg prze­ba­cza naj­cięż­sze winy. Oka­zu­je, że każ­dy jest wiel­kim dłuż­ni­kiem Boga i żyje w nadziei zba­wie­nia, bo otrzy­mu­je dar prze­ba­cze­nia. Pułap­ka pole­ga na tym, że nie wszy­scy mają tego świa­do­mość.

(rs)