Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

DZIECKO OŻYŁO

Dziec­ko, któ­re mia­ło oko­ło 8 tygo­dni obumar­ło. Taką dia­gno­zę posta­wi­li leka­rze po dokład­nych bada­niach. Dzię­ki wsta­wien­nic­twu o. Pap­czyń­skie­go maleń­stwo oży­ło i zdro­we przy­szło na świat 17 paź­dzier­ni­ka 2001 roku. Cud ten został uzna­ny przez Kościół i dopro­wa­dził do beaty­fi­ka­cji o. Pap­czyń­skie­go. „Uzna­no natych­miast, że to wyda­rze­nie doko­na­ło się poza dzia­ła­niem sił natu­ry” – czy­ta­my w dekre­cie doty­czą­cym cudu z 16 grud­nia 2006 roku
Mło­da Polka była w sta­nie bło­go­sła­wio­nym w 2000 roku. Tego dziec­ka jed­nak nie dane jej było dono­sić. Po raz kolej­ny sta­ła się mat­ką na począt­ku następ­ne­go roku. Szczę­ście szyb­ko jed­nak prze­mie­ni­ło się w strach, gdyż poja­wi­ły się pro­ble­my zdro­wot­ne – po raz kolej­ny kobie­cie gro­zi­ło poro­nie­nie. Uda­ła się do szpi­ta­la, gdzie zasto­so­wa­no tera­pię. Stan jej zdro­wia popra­wił się na tyle, że leka­rze wypi­sa­li ją do domu.
STRASZNA DIAGNOZA
Radość nie trwa­ła jed­nak dłu­go, gdyż już następ­ne­go dnia poja­wi­ły się symp­to­my zagro­że­nia poro­nie­niem. Po raz kolej­ny kobie­ta uda­ła się do szpi­ta­la. Bada­nie USG przy­nio­sło smut­ną dia­gno­zę: usta­ła akcja ser­ca dziec­ka i płód się zmniej­szył. Na tej pod­sta­wie lekarz stwier­dził, że dziec­ko nie żyje. Zale­cił mat­ce odsta­wie­nie lekarstw pod­trzy­mu­ją­cych cią­żę. Następ­ne­go dnia leka­rze wyko­na­li kolej­ne bada­nie, któ­re potwier­dzi­ło poprzed­nią dia­gno­zę. Lekarz spo­dzie­wał się, że wkrót­ce nastą­pi samo­ist­ne poro­nie­nie pło­du. Za kil­ka dni pacjent­ka mia­ła zgło­sić się na kon­tro­lę.
ŻYŁO…
Po trzech dniach kobie­ta uda­ła się do tego same­go leka­rza, a on wyko­nał jesz­cze jed­no bada­nie USG. Chciał spraw­dzić, czy doko­na­ło się samo­ist­ne poro­nie­nie. Gdy­by do nie­go nie doszło, miał przy­stą­pić do zabie­gu usu­nię­cia mar­twej cią­ży. Ku swe­mu i mat­ki zasko­cze­niu stwier­dził akcję ser­ca pło­du. „Zwa­żyw­szy na wcze­śniej­szą dwu­krot­nie potwier­dzo­ną dia­gno­zę, wyda­ło się to nie­moż­li­we. Lekarz posta­no­wił powtó­rzyć bada­nie na innym apa­ra­cie. Jego wynik nie­zbi­cie potwier­dził, że dziec­ko żyje. W nie­ca­łe sie­dem mie­się­cy póź­niej rodzi­na cie­szy­ła się naro­dzi­na­mi dziec­ka, któ­re przy­szło na świat zdro­we i roz­wi­ja się pra­wi­dło­wo” – wyja­śniał oko­licz­no­ści cudu w liście do współ­bra­ci ks. Woj­ciech Skó­ra MIC, postu­la­tor gene­ral­ny.
POMÓGŁ
„Tę rado­sną wia­do­mość prze­ka­zał nam kuzyn, a zara­zem ojciec chrzest­ny szczę­śli­wej mat­ki, któ­ry przy­był do gro­bu Ojca Zało­ży­cie­la, aby podzię­ko­wać za tę łaskę Panu Bogu i Ojcu Pap­czyń­skie­mu. Dowie­dziaw­szy się wcze­śniej o cięż­kim sta­nie cią­ży swej cór­ki chrzest­nej i jej poby­cie w szpi­ta­lu, roz­po­czął nowen­nę za przy­czy­ną Ojca Zało­ży­cie­la w inten­cji ura­to­wa­nia dziec­ka” – napi­sał ks. Woj­ciech Skó­ra MIC. Ojciec chrzest­ny kobie­ty od dłu­gie­go cza­su jest żar­li­wym czci­cie­lem o. Pap­czyń­skie­go. Przed laty, piel­grzy­mu­jąc pie­szo na Jasną Górę, zatrzy­mał się na Marian­kach, przy jego gro­bie, gdzie wyzna­czo­no odpo­czy­nek dla piel­grzy­mów. Tam poznał syl­wet­kę zało­ży­cie­la maria­nów i usły­szał o łaskach, jakie otrzy­mu­ją wier­ni, wzy­wa­ją­cy jego wsta­wien­nic­twa u Boga. Szyb­ko prze­ko­nał się, że to praw­da.