Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

KANONIZACJA O . S . PAPCZYŃSKIEGO

ŻYŁ PRAWDĄ CHRYSTUSOWĄ

Sar­ko­fag św. o. S. Pap­czyń­skie­go w Koście­le Wie­cze­rzy Pań­skiej – Góra Kal­wa­ria (Fot. J. Sądej)

Spo­ty­ka­my się, przy śmier­tel­nych szcząt­kach czło­wie­ka, któ­ry nie tyl­ko znał Chry­stu­sa, ale żył Praw­dą Chry­stu­so­wą… Patrząc na te śmier­tel­ne szcząt­ki, przy­po­mi­na­my sobie, że nie wystar­czy wie­rzyć w Boga, ale trze­ba żyć według prawd przez Boga obja­wio­nych, a przez Chry­stu­sa opo­wie­dzia­nych. Życie Słu­gi Boże­go Sta­ni­sła­wa Pap­czyń­skie­go jest dowo­dem, że moż­na wypeł­nić praw­dy Boże. Nie­raz wyda­je się, że nauka Chry­stu­so­wa jest za trud­na, może nawet nie­moż­li­wa do wyko­na­nia; a tym­cza­sem jest aż tylu świę­tych! A iluż jest ludzi, któ­rych nie zna­my, któ­rych nie wynie­sio­no na ołta­rze, i któ­rzy nie mają opi­nii świę­to­ści, a jed­nak życiem swo­im dowie­dli, że moż­na wyko­nać przy­ka­za­nia Boże, zwłasz­cza te naj­waż­niej­sze: „Będziesz miło­wał Pana Boga twe­go, (…) będziesz miło­wał bliź­nie­go twe­go jak same­go sie­bie” (…). O. Pap­czyń­ski znał swój Naród i wie­dział, co jest jego mocą i siłą. Dla­te­go dał Naro­do­wi takie rady, któ­re i dzi­siaj są na cza­sie. Jego życie i postać są nadal aktu­al­ne (…) musi­my go naśla­do­wać. Słu­ga Boży Sta­ni­sław wie­dział, że trze­ba Naro­do­wi wska­zać Słu­żeb­ni­cę Pań­ską Mary­ję, aby Go sku­pić i utrzy­mać przy Bogu. Dla­te­go też gorą­co zachę­cał do czci ku Mat­ce Bożej, a szcze­gól­nie do uwiel­bie­nia Jej Nie­po­ka­la­ne­go Poczę­cia. To jest pierw­sze wska­za­nie, któ­re nam zosta­wił. Jak­że ono i dzi­siaj do nas prze­ma­wia! Wie­my, że na tym łez pado­le każ­de­mu czło­wie­ko­wi potrzeb­na jest mat­ka. Dla­te­go Ojciec Nie­bie­ski nawet Swo­je­mu Syno­wi dał Mat­kę, Mary­ję. A Syn Boży, Jezus Chry­stus, z wyso­kie­go masz­tu Krzy­ża wska­zał na pokor­ną Słu­żeb­ni­cę, któ­ra sta­ła pod Krzy­żem, i powie­dział do Jana: „Oto Mat­ka two­ja”. Zro­zu­mie­li­śmy, że Mat­ka Jezu­sa, to Mat­ka nas wszyst­kich. My zaś, dzie­ci Naro­du Pol­skie­go, któ­ry od począt­ku swe­go chrze­ści­jań­stwa wyśpie­wy­wał na chwa­łę Maryi: „Bogu­ro­dzi­co Dzie­wi­co, Bogiem sła­wio­na Mary­ja”, rozu­mie­my, że zarów­no w cza­sach pomyśl­nych, jak i w cza­sach nie­szczęść, nie­do­li i klęsk naro­do­wych, gdy wszy­scy nas opusz­cza­ją, zawsze pozo­sta­je przy nas Mat­ka Boga i ludzi, Dzie­wi­ca Wspo­mo­ży­ciel­ka. Jak nie opu­ści­ła Chry­stu­sa na Krzy­żu, tak nie opusz­cza dzie­ci swo­ich w cier­pie­niu. I nas tak­że nie opu­ści­ła przez tysiąc­let­nie dzie­je, peł­ne udręk i doświad­czeń.

Frag­ment kaza­nia wygło­szo­ne­go przez ks. kard. Ste­fa­na Wyszyń­skie­go, Pry­ma­sa Pol­ski (24 maja 1964 r.) przy gro­bie o. Sta­ni­sła­wa Pap­czyń­skie­go w Górze Kal­wa­rii koło War­sza­wy