Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

RELIKWIE NA POSŁANIU Z MCHU

Z ks. Woj­cie­chem Skó­rą, kusto­szem sank­tu­arium Świę­te­go Ojca Sta­ni­sła­wa Pap­czyń­skie­go w Górze Kal­wa­rii, roz­ma­wia Justy­na Wisz­niew­ska
JAKIE BYŁY POCZĄTKI OBECNOŚCI KSIĘŻY MARIANÓW W KOŚCIELE ZWANYM WIECZERNIKIEM, A DZIŚ SANKTUARIUM POŚWIĘCONYM OJCU PAPCZYŃSKIEMU?
Biskup Ste­fan Wierz­bow­ski, korzy­sta­jąc z wyni­ków badań XVII-wiecz­nych uczo­nych, posta­no­wił odwzo­ro­wać układ archi­tek­to­nicz­ny Jero­zo­li­my w miej­sco­wo­ści Góra, któ­rą nazwał Nową Jero­zo­li­mą. Mia­sto­szyb­ko sta­ło się miej­scem, do któ­re­go
piel­grzy­mo­wa­li pąt­ni­cy, aby kon­tem­plo­wać miste­rium zba­wie­nia. Nazy­wa­no je rów­nież Kal­wa­rią Mazow­sza. Wszyst­kie sta­cje pąt­ni­cze mia­ły swo­je kościo­ły i kapli­ce, któ­ry­mi opie­ko­wa­ły się zapro­szo­ne przez bisku­pa zako­ny, m.in. pija­rzy, ser­ca­nie, domi­ni­ka­nie, ber­nar­dy­ni. Przy­by­li tam tak­że maria­nie z ojcem zało­ży­cie­lem Sta­ni­sła­wem Pap­czyń­skim. Po zamia­nie z sio­stra­mi domi­ni­kan­ka­mi otrzy­ma­li od nich kośció­łek zwa­ny Wie­czer­ni­kiem wraz z nie­wiel­kim klasz­to­rem, odstę­pu­jąc im kościół zwa­ny Syjo­nem.
DLACZEGO OJCIEC PAPCZYŃSKI WYBRAŁ WŁAŚNIE TEN KOŚCIÓŁ? WIADOMO BYŁO, ŻE ZBUDOWANO GO NA TERENACH BAGIENNYCH, CO MOGŁO PRZYSPARZAĆ KŁOPOTÓW…
Istot­nie, po obję­ciu Wie­czer­ni­ka w 1677 r. ojciec Sta­ni­sław wraz z nie­wiel­ką gru­pą maria­nów roz­po­czął pra­cę dusz­pa­ster­ską… od kopa­nia sta­wów i osu­sza­nia tere­nu, czy­li od melio­ra­cji. Z powo­du pod­mo­kłe­go, nie­sta­bil­ne­go pod­ło­ża na prze­strze­ni wie­ków regu­lar­nie zapa­da­ła się posadz­ka kościo­ła. Zresz­tą bagna ist­nie­ją tu do dziś, co potwier­dzi­ły ostat­nie
bada­nia geo­lo­gicz­ne. Wybór tego kościo­ła przez ojca Pap­czyń­skie­go nie był jed­nak przy­pad­ko­wy, gdyż w tam­tych cza­sach uwa­ża­no, że Wie­czer­nik był nie tyl­ko miej­scem usta­no­wie­nia Eucha­ry­stii i zesła­nia Ducha Świę­te­go, ale też wnie­bo­wzię­cia Mat­ki Bożej, co wpi­sy­wa­ło się w cha­ry­zmat zako­nu Maria­nów.
PARADOKSALNIE POŁOŻENIE WIECZERNIKA NA BAGNACH, PO LATACH OKAZAŁO SIĘ OPATRZNOŚCIOWE… 
Po śmier­ci ojca Sta­ni­sła­wa w 1701 r. bar­dzo szyb­ko roz­wi­jał się jego kult ze wzglę­du na cuda, jakich doko­ny­wał już za życia, m.in. gło­śny był cud wskrze­sze­nia 12-let­nej cór­ki szlach­cian­ki Raci­bor­skiej. Ojciec Sta­ni­sław sły­nął też z łaski uzdra­wia­nia cho­rych: bło­go­sła­wił olej lub wodę, któ­re poda­ne cho­rym, przy­wra­ca­ły im zdro­wie. Wie­czer­nik trak­to­wa­no więc jako gro­bo­wiec świę­te­go, a w póź­niej­szych cza­sach obec­ność tam jego reli­kwii nie­jed­no­krot­nie chro­ni­ła ten kościół przed znisz­cze­niem. Pierw­szej eks­hu­ma­cji doko­na­no czte­ry lata po jego śmier­ci. Cia­ło zacho­wa­ło się w cało­ści. Kolej­na odby­ła się w 1716 roku. Zarzą­dził ją bp Adam Rost­kow­ski bar­dzo scep­tycz­ny co do świę­to­ści ojca Pap­czyń­skie­go. Kie­dy wydo­by­to jego trum­nę spod posadz­ki kościo­ła, biskup nie wie­rzył wła­snym oczom. Cia­ło było nie­na­ru­szo­ne, cho­ciaż pocho­wa­no je w bagnie. Widząc to, powie­dział: „Teraz widzę, że będzie­cie mie­li go za świę­te­go”.
POTWIERDZIŁY TO KOLEJNE EKSHUMACJE, A ZWŁASZCZA TA Z 12 LUTEGO 2007 R. DOKONANA NA POTRZEBY PROCESU BEATYFIKACYJNEGO?
Kie­dy eks­hu­ma­cji doko­nał ojciec Kazi­mierz Wyszyń­ski w latach czter­dzie­stych XVIII w., cia­ła już nie było, ale zacho­wał się nie­na­ru­szo­ny kościec ojca Pap­czyń­skie­go, któ­ry oczysz­czo­no, wło­żo­no do nowej trum­ny i pocho­wa­no w tym samym miej­scu pod posadz­ką kościo­ła. Pod­czas ostat­niej eks­hu­ma­cji w 2007 r. oka­za­ło się, że nadal kościec ojca Sta­ni­sła­wa jest w bar­dzo dobrym sta­nie, zacho­wał się też pra­wie cały habit, któ­rym był przy­kry­ty. Ozna­cza­ło to, że stan reli­kwii nie zmie­nił się przez co naj­mniej 240 lat, od momen­tu, gdy w 1767 r. doko­na­no ele­wa­cji reli­kwii, czy­li pod­nie­sie­nia i zło­że­nia ich do sar­ko­fa­gu znaj­du­ją­ce­go się przy ołta­rzu. Uczy­nio­no to w związ­ku z pety­cją sej­mu koro­na­cyj­ne­go kró­la Sta­ni­sła­wa Augu­sta Ponia­tow­skie­go o wynie­sie­nie na ołta­rze cuda­mi sły­ną­ce­go Sta­ni­sła­wa Pap­czyń­skie­go wysto­so­wa­ną w 1764 r. do Sto­li­cy Apo­stol­skiej.
JAKIE RELIKWIE OJCA STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO ZNAJDUJĄ SIĘ W SANKTUARIUMGÓRZE KALWARII?
Naj­waż­niej­szym miej­scem jest sar­ko­fag, w któ­rym spo­czy­wa ojciec Pap­czyń­ski. Prze­chy­lo­ny jest w stro­nę ołta­rza, aby – jak gło­si legen­da – ojciec Sta­ni­sław mógł patrzeć na nie­go z miło­ścią. W muzeum, któ­re powsta­ło w domu zakon­nym księ­ży maria­nów przy Wie­czer­ni­ku, prze­cho­wy­wa­ny jest rów­nież reli­kwiarz beaty­fi­ka­cyj­ny zawie­ra­ją­cy pokaź­nych roz­mia­rów kość śród­sto­pia. Znaj­du­je się tam rów­nież habit mariań­ski i sznur, któ­ry­mi reli­kwie były okry­wa­ne w trum­nie pod­czas kolej­nych eks­hu­ma­cji – na pamiąt­kę stro­ju przy­wdzia­ne­go przez ojca Pap­czyń­skie­go w 1671 r. na cześć Nie­po­ka­la­ne­go Poczę­cia Naj­święt­szej Maryi Pan­ny. Ten habit ma sta­tus reli­kwii dru­gie­go stop­nia. Przy oka­zji eks­hu­ma­cji doko­na­nej w 2007 r. pobra­no rów­nież część kości, któ­re obec­nie są roz­dzie­la­ne w posta­ci reli­kwii tym, któ­rzy o nie pro­szą.
PODCZAS OSTATNIEJ EKSHUMACJI ZDARZYŁY SIĘ JAKIEŚ NIESPODZIANKI?
W sar­ko­fa­gu jest wnę­ka, przez któ­rą moż­na ręką dotknąć trum­ny ojca Pap­czyń­skie­go. Ludzie wrzu­ca­ją przez nią kar­tecz­ki z inten­cja­mi, a tak­że pie­nią­dze. A że trum­na nie była szczel­na, cho­ciaż­by z powo­du nie­ustan­ne­go obdra­py­wa­nia jej przez pąt­ni­ków chcą­cych zabrać dla sie­bie choć kawa­łe­czek, ktoś bar­dzo wytrwa­ły wrzu­cił swo­ją kar­tecz­kę do środ­ka przez szcze­li­nę. Ale jest jesz­cze jed­na cie­ka­wost­ka: oka­za­ło się bowiem, że w trum­nie znaj­do­wał się mech. Praw­do­po­dob­nie nasi poprzed­ni­cy posta­no­wi­li go tam zosta­wić, aby ze wzglę­du na zdol­ność pochła­nia­nia wil­go­ci mógł stwo­rzyć natu­ral­ne śro­do­wi­sko chro­nią­ce reli­kwie. Przy oka­zji reno­wa­cji trum­ny w 2007 r. mech został wyję­ty, a ponie­waż z pew­no­ścią znaj­du­ją się w nim cząst­ki kości ojca Sta­ni­sła­wa, nie został spa­lo­ny. Kawa­łecz­ki tego mchu umiesz­cza­my ręcz­nie w decy­mach, czy­li koron­kach skła­da­ją­cych się z krzy­ży­ka, dzie­się­ciu pacior­ków i meda­li­ka z wize­run­ka­mi Naj­święt­szej Maryi Pan­ny Nie­po­ka­la­nie Poczę­tej oraz ojca Sta­ni­sła­wa Pap­czyń­skie­go, słu­żą­cych do odma­wia­nia modli­twy zwa­nej Koron­ką do dzie­się­ciu cnót Naj­święt­szej Maryi Pan­ny. Roz­pro­wa­dza­jąc te reli­kwia­rzy­ki, pra­gnie­my sze­rzyć ducho­wość maryj­ną ojca Sta­ni­sła­wa, któ­ry pod­kre­ślał, że kochać Mary­ję, to zna­czy przede wszyst­kim naśla­do­wać Jej cno­ty.
JAKI SPOSÓB KSIĘŻOM MARIANOM UDAŁO SIĘ UJRZEĆ TWARZ OJCA STANISŁAWA?
W trum­nie zna­leź­li­śmy – co oczy­wi­ste – jedy­nie jego kości. Zarów­no ja, jak i inni księ­ża i bra­cia maria­nie bar­dzo chcie­li­śmy zoba­czyć, jak napraw­dę wyglą­dał nasz ojciec Sta­ni­sław,
tym bar­dziej, że nie mamy pew­no­ści, czy naj­star­szy zacho­wa­ny jego obraz jest por­tre­tem. Dla­te­go też prze­sła­li­śmy jego czasz­kę do Zakła­du Medy­cy­ny Sądo­wej Uni­wer­sy­te­tu Medycz­ne­go w Pozna­niu. Na pod­sta­wie badań kom­pu­te­ro­wych uda­ło się usta­lić wygląd czo­ła, brwi, nosa, oczu, uszu, a nawet gru­bość wło­sów i doko­nać rekon­struk­cji twa­rzy. Otrzy­ma­ny obraz wyka­zy­wał wyraź­ne podo­bień­stwo do obli­cza z naj­star­sze­go obra­zu znaj­du­ją­ce­go się w klasz­to­rze w Skór­cu. Uzna­li­śmy więc, że popro­si­my mala­rzy, aby na posta­wie rekon­struk­cji stwo­rzy­li nową twarz nasze­go Zało­ży­cie­la. Tak powstał obraz ojca Pap­czyń­skie­go, któ­ry ofi­cjal­nie został odsło­nię­ty pod­czas uro­czy­sto­ści beaty­fi­ka­cji w Liche­niu 16 wrze­śnia 2007 roku.
DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.