Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĘTNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 11–16 VII 2016

PONIEDZIAŁEK:
Prz 2,1–9; Mt 19,27–29
Świę­to św. Bene­dyk­ta
Sło­wo Boże: Synu, jeśli przyj­miesz moje nauki i zacho­wasz u sie­bie wska­za­nia; ku mądro­ści nachy­lisz swe ucho, ku roz­trop­no­ści swe ser­ce; jeśli wezwiesz roz­są­dek, przy­wo­łasz dono­śnie roz­wa­gę (…) to bojaźń Pana zro­zu­miesz, osią­gniesz zna­jo­mość Boga. Sta­ro­żyt­ny mędrzec, autor Księ­gi Przy­słów, natchnio­ny przez Ducha Świę­te­go, pro­po­nu­je nauki, któ­re pro­wa­dzą ku odkry­ciu Boga. Nie jest to jed­nak dro­ga inte­lek­tu­al­nych poszu­ki­wań w sty­lu filo­zo­ficz­nych dywa­ga­cji. Jest to pro­po­zy­cja dro­gi o wymia­rze egzy­sten­cjal­nym, gdzie koniecz­ne jest zdo­by­wa­nie walo­rów moral­nych, bo te są nie­zbęd­ne, by odkryć Boże dzia­ła­nie. Roz­trop­ność, roz­są­dek, roz­wa­ga – oto pod­sta­wo­we posta­wy ducha, z któ­rych rodzi się w ludz­kim ser­cu sza­cu­nek wobec Stwór­cy.
WTOREK
Iz 7,1–9; Mt 11,20–24
Sło­wo Boże: Pan zaś rzekł do Iza­ja­sza: „Wyjdź naprze­ciw Acha­za (…) i powiedz do nie­go: Uwa­żaj, bądź spo­koj­ny, nie bój się! Niech two­je ser­ce nie słab­nie z powo­du tych dwóch oto nie­do­pał­ków dymią­cych głow­ni, z powo­du zacie­kło­ści Resi­na, Ara­mej­czy­ków i syna Rema­lia­sza… Achaz, król Judy, sta­nął wobec wyjąt­ko­wo trud­nej sytu­acji. Oto sprzy­mie­rze­ni ze sobą kró­lo­wie Ara­mu i Izra­ela wystą­pi­li prze­ciw­ko Jero­zo­li­mie. I wów­czas Bóg posy­ła pro­ro­ka, by wlał w ser­ce prze­stra­szo­ne­go Acha­za odwa­gę. Choć wro­go­wie Judy posta­no­wi­li zgu­bę Jero­zo­li­my, to Pan obie­cu­je, że nic z tego się nie sta­nie. Wyma­ga jed­nak, by król uwie­rzył sło­wu pro­ro­ka. Bo Pan jest Panem histo­rii, Panem naro­dów, wszyst­kie zda­rze­nia zależ­ne są od Nie­go. Takiej wia­ry Pan ocze­ku­je tak­że dziś.
ŚRODA
Iz 10,5–7.13–16; Mt 11,25–27
Sło­wo Boże: „Bia­da Asy­rii, róz­dze mego gnie­wu i biczo­wi mej zapal­czy­wo­ści! Posy­łam ją prze­ciw naro­do­wi bez­boż­ne­mu (…) Lecz ona nie tak mnie­ma­ła i ser­ce jej nie tak będzie rozu­mia­ło, bo w jej umy­śle plan znisz­cze­nia i wycię­cia naro­dów bez liku”. Król jej powie­dział bowiem: „Dzia­ła­łem siłą mej ręki…”. Pan posłu­gu­je się Asy­rią, by uka­rać naród wybra­ny. Powo­dze­nie w woj­nach król asy­ryj­ski przy­pi­su­je jed­nak­że wła­snym zdol­no­ściom. Odno­sząc kolej­ne suk­ce­sy wpa­da w pychę, a ta budzi w Bogu odra­zę. Dla­te­go Pan zapo­wia­da zgu­bę Asy­rii. Myśle­nie asy­ryj­skie­go wład­cy cechu­je defi­cyt wia­ry. Taka posta­wa nie­ste­ty jest dość powszech­na. Opi­su­jąc zda­rze­nia zapo­mi­na­my zbyt czę­sto o tym, że Bóg posłu­gu­je się wyda­rze­nia­mi, tymi pomyśl­ny­mi i też tymi trud­ny­mi, by prze­pro­wa­dzić swój plan.
CZWARTEK
Iz 26,7–9.12.16–19; Mt 11,28–30
Sło­wo Boże: Dusza moja pożą­da Cie­bie w nocy, duch mój poszu­ku­je Cie­bie w mym wnę­trzu, bo gdy Twe sądy jawią się na zie­mi, miesz­kań­cy świa­ta uczą się spra­wie­dli­wo­ści. Panie, użycz nam poko­ju, bo i wszyst­kie nasze czy­ny są Two­im dzie­łem! Panie, w uci­sku szu­ka­li­śmy Cie­bie… Oto modli­twa czło­wie­ka, któ­ry z hero­icz­ną wia­rą przyj­mu­je trud­ne zda­rze­nia, tak­że te peł­ne bólu, rodzą­ce cier­pie­nie. Zdol­ność akcep­ta­cji bole­snych sytu­acji rodzi się z prze­ko­na­nia, że Pan jest ponad wszyst­kim i Jego pla­ny są spra­wie­dli­we, choć­by czło­wiek w kon­kret­nej chwi­li tego tak nie odczu­wał. Odpo­wiedź, do któ­rej skła­nia wia­ra, jest jed­na: pra­gnąć Boga jesz­cze bar­dziej. Pra­gnąć całym ser­cem, szu­kać i nie usta­wać w tym dąże­niu, choć­by zda­wa­ło się to doraź­nie nie­sku­tecz­ne.
PIĄTEK
Iz 38,1–6.21–22.7–8; Mt 12,1–8
Sło­wo Boże: I pła­kał Eze­chiasz bar­dzo rzew­nie. Wów­czas Pan skie­ro­wał do Iza­ja­sza sło­wo tej tre­ści: „Idź i powiedz Eze­chia­szo­wi: Tak mówi Pan, Bóg Dawi­da, twe­go pra­oj­ca: Sły­sza­łem two­ją modli­twę, widzia­łem two­je łzy. Oto uzdro­wię cię. Trze­cie­go dnia pój­dziesz do domu Pań­skie­go”. Król Eze­chiasz usły­szał sło­wo od Boga, któ­re było jak nie­odwo­łal­ny wyrok. Pogrą­żo­ny w smut­ku, pła­cząc pod­jął żar­li­wą modli­twę. I Pan oka­zał mu miło­sier­dzie. Po raz dru­gi posłał pro­ro­ka, by prze­ka­zał kró­lo­wi tym razem pomyśl­ną wia­do­mość o oca­le­niu wład­cy, a wraz z nim całe­go mia­sta. Modli­twa peł­na wia­ry, nazna­czo­na skru­chą, pły­ną­ca ze szcze­re­go ser­ca, któ­re jedy­nie w Bogu szu­ka swe­go oca­le­nia, była w sta­nie poru­szyć Stwór­cę i odwró­cić bieg dzie­jów. I to nie zmie­ni­ło się do dziś.
SOBOTA
Mi 2,1–5; Mt 12,14–21
Sło­wo Boże: Bia­da tym, któ­rzy pla­nu­ją nie­pra­wość i obmy­śla­ją zło na swych łożach! Gdy świ­ta pora­nek, wyko­nu­ją je, bo jest ono w ich rękach. Gdy pożą­da­ją pól, zagar­nia­ją je, gdy domów – to je zabie­ra­ją; bio­rą w nie­wo­lę gospo­da­rza wraz z jego domem, czło­wie­ka z jego dzie­dzic­twem. Obok grze­chu bał­wo­chwal­stwa pro­ro­cy, naucza­ją­cy w imię Pana, szcze­gól­nie moc­no pięt­no­wa­li rów­nież grzech nie­spra­wie­dli­wo­ści. Bóg odrzu­ca chci­wość, posu­wa­ją­cą się do cyni­zmu, jako jed­ną z naj­bar­dziej obrzy­dli­wych postaw. Nie ma żad­ne­go uspra­wie­dli­wie­nia dla tych, któ­rzy w zapla­no­wa­ny spo­sób, prze­wrot­nie, nie licząc się z bliź­nim, powięk­sza­ją swój stan posia­da­nia. Taka posta­wa musi spo­tkać się z bole­sną kon­se­kwen­cją: po ludz­ku – karą; w oczach Bożych – nie­wo­lą.