Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Debiut

Z przyjemnością bym ją drukował

Pierw­sza wydru­ko­wa­na w 1872 roku powieść Sien­kie­wi­cza „Na mar­ne” bar­dzo podo­ba­ła się Józe­fo­wi Igna­ce­mu Kra­szew­skie­mu. Sam autor nie miał jed­nak o niej dobre­go zda­nia, uwa­ża­jąc ją za „psy­cho­lo­gicz­ny obra­zek, jakich zresz­tą mnó­stwo się dru­ku­je”, a nawet „naj­nędz­niej­szą ramo­tę nie­war­tą nawet ognia”.
Jesz­cze w 1865 roku, Hen­ryk jako guwer­ner przez trzy mie­sią­ce pisał powieść, któ­rej dał tytuł „Ofia­ra”, ale ręko­pis znisz­czył, bo nie był z niej w peł­ni zado­wo­lo­ny: „Piszę zacie­kle powieść, ale śmiać mi się chce z tych głupstw, któ­re tam się w niej miesz­czą. Wystaw sobie, piszę jaki kawa­łek tkli­wy, czu­ły a ogni­sty, wyrze­ka­ją­cy na losy i usta­wy świa­ta; pió­ro skrzy­pi, ja mam minę nie­zmier­nie prze­ję­tą wła­sną wiel­ko­ścią i sło­wo daję, zda­je mi się, że nie wiem, jakie arcy­dzie­ła two­rzę – ósmy cud świa­ta! Piszę zwy­kle wie­czo­rem; na dru­gi dzień z rana wsta­ję i pierw­szą moją myślą jest prze­czy­tać sło­wa, któ­re mnie mają posta­wić w licz­bie pierw­szo­rzęd­nych talen­tów autor­skich – czy­tam więc i po prze­czy­ta­niu nie­raz śmie­chem par­skam i sam sobie się dzi­wię, jak coś podob­nie głu­pie­go mogło wyjść z mojej gło­wy. Doświad­czysz tego, ręczę, jeże­li kie­dyś weź­miesz się do pisa­nia. Zresz­tą takie są tam trud­no­ści, że czło­wiek mało nie zwa­riu­je. Nie wiem, co moi boha­te­ro­wie i moje boha­ter­ki mają do sie­bie mówić, jak trzy­mać ręce, gło­wy, nogi i inne orga­nicz­ne człon­ki. Nie wiem, jak przejść z dia­lo­gu do opi­su, z opi­su do rozu­mo­wa­nia, sło­wem, jestem cza­sa­mi jak taba­ka w rogu”.Młody Sien­kie­wicz pró­bo­wał tak­że pisać wier­szem. Jeden z takich utwo­rów, „Sie­lan­kę mło­do­ści”, przy­ja­ciel wysłał do redak­cji war­szaw­skie­go „Tygo­dni­ka Ilu­stro­wa­ne­go”, ale wiersz nie został wydru­ko­wa­ny. W paź­dzier­ni­ku 1867 roku stu­diu­ją­cy wte­dy Hen­ryk zde­cy­do­wał, że wię­cej żad­nej poezji nie będzie skła­dał. Wkrót­ce potem uda­ło mu się zade­biu­to­wać w pra­sie napi­sa­ną w zastęp­stwie recen­zją kome­dii „Nasi naj­ser­decz­niej­si” Vic­to­rie­na Sar­dou, opu­bli­ko­wa­ną 18 kwiet­nia 1869 roku w „Prze­glą­dzie Tygo­dnio­wym”. Nie­dłu­go póź­niej w „Tygo­dni­ku Ilu­stro­wa­nym” wydru­ko­wa­no napi­sa­ne przez nie­go por­tre­ty lite­rac­kie „Miko­łaj Sęp Sza­rzyń­ski” i „Kasper Mia­skow­ski”. Dru­gą powieść Sien­kie­wi­cza przy­ja­cie­le prze­sła­li do prze­czy­ta­nia Kra­szew­skie­mu, któ­ry tak ją oce­nił: „Powieść Na mar­ne pisa­na jest wybor­nie. Czy­ta­łem ją z wiel­kim zaję­ciem i jed­nym, szcze­rym sło­wem mogę powie­dzieć to tyl­ko, że rzad­ko pierw­sza pra­ca tak jest doj­rza­łą. Winien to autor i talen­to­wi, i tej wiel­kiej traf­no­ści, z jaką obrał sobie przed­miot – z wła­sne­go lub widzia­ne­go i zna­ne­go życia, a mógł malo­wać z natu­ry. Z przy­jem­no­ścią bym ją dru­ko­wał, ale, nie­ste­ty! dru­kar­nia sprze­da­na!”. W 1872 roku powieść uka­za­ła się naj­pierw w dwu­ty­go­dni­ku „Wie­niec” , a potem w książ­ko­wej odbit­ce. W następ­nym roku Sien­kie­wicz zaczął pisywać,pod pseu­do­ni­mem Litwos, felie­to­ny na aktu­al­ne tema­ty „Bez tytu­łu” w kon­ser­wa­tyw­nej „Gaze­cie Pol­skiej” oraz recen­zje i felie­to­ny pt. „Spra­wy bie­żą­ce” do umiar­ko­wa­nie pozy­ty­wi­stycz­nej „Niwy”. Wte­dy też zarę­czył się z Marią Kel­le­rów­ną, cór­ką wyso­kie­go urzęd­ni­ka pocz­to­we­go, Ada­ma Kel­le­ra. Wkrót­ce jed­nak ojciec narze­czo­nej zerwał zwią­zek mło­dych z powo­du prze­ko­na­nia o lek­ko­myśl­no­ści narze­czo­ne­go i jego nie­ko­rzyst­nej sytu­acji mate­rial­nej.