Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:
Rdz 18,20–32; Kol 2,12–14; Łk 11,1–13

CHRYSTUS UCZY MODLITWY

Gdy Jezus prze­by­wał w jakimś miej­scu na modli­twie i skoń­czył ją, rzekł jeden z uczniów do Nie­go: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swo­ich uczniów. A On rzekł do nich: Kie­dy się modli­cie, mów­cie: Ojcze, niech się świę­ci Two­je imię; niech przyj­dzie Two­je kró­le­stwo. Nasze­go chle­ba powsze­dnie­go dawaj nam na każ­dy dzień, i prze­bacz nam nasze grze­chy, bo i my prze­ba­czy­my każ­de­mu, kto nam zawi­ni; i nie dopuść, byśmy ule­gli poku­sie. Dalej mówił do nich: Ktoś z was, mając przy­ja­cie­la, pój­dzie do nie­go o pół­no­cy i powie mu: „Przy­ja­cie­lu, użycz mi trzech chle­bów, bo mój przy­ja­ciel przy­był do mnie z dro­gi, a nie mam co mu podać”. Lecz tam­ten odpo­wie z wewnątrz: „Nie naprzy­krzaj mi się! Drzwi są już zamknię­te i moje dzie­ci leżą ze mną w łóż­ku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Mówię wam: Cho­ciaż­by nie wstał i nie dał z tego powo­du, że jest jego przy­ja­cie­lem, to z powo­du jego natręc­twa wsta­nie i da mu, ile potrze­bu­je. I Ja wam powia­dam: Pro­ście, a będzie wam dane; szu­kaj­cie, a znaj­dzie­cie; kołacz­cie, a otwo­rzą wam. Każ­dy bowiem, kto pro­si, otrzy­mu­je; kto szu­ka, znaj­du­je; a koła­czą­ce­mu otwo­rzą. Jeże­li któ­re­go z was ojców syn popro­si o chleb, czy poda mu kamień? Lub też gdy pro­si o jaj­ko, czy poda mu skor­pio­na? Jeśli więc wy, choć źli jeste­ście, umie­cie dawać dobre dary swo­im dzie­ciom, o ileż bar­dziej Ojciec z nie­ba da Ducha Świę­te­go tym, któ­rzy Go pro­szą.
ROZWAŻANIE
Ewan­ge­li­sta Łukasz modli­twę Ojcze nasz umiesz­cza w kon­tek­ście poucze­nia o istot­nych cechach modli­twy. A ta win­na być wytrwa­ła, wręcz natar­czy­wa i peł­na ufno­ści, że Ojciec nie­bie­ski przyj­dzie swe­mu dziec­ku z pomo­cą. Wspo­mnia­na natar­czy­wość i ufność nie mogą być chwi­lo­wy­mi unie­sie­nia­mi dyk­to­wa­ny­mi emo­cja­mi, prze­ży­wa­ną chwi­lą czy prze­lot­nym impul­sem. Tu wyraź­nie cho­dzi o trwa­łe nasta­wie­nie ser­ca i umy­słu. Cokol­wiek się dzie­je w naszym życiu, nie może­my zre­zy­gno­wać z modli­twy, nie może­my utra­cić zaufa­nia wobec Pana. War­to zacho­wać sło­wa, któ­re są refre­nem psal­mu dzi­siej­szej litur­gii: „Pan mnie wysłu­chał, kie­dy Go wzy­wa­łem”. Ta odpo­wiedź zawsze jest aktu­al­na i na miej­scu. Choć­by rozum mówił, że jest ina­czej, powta­rza­my te sło­wa, bo one dobrze opi­su­ją nasze życie, któ­re win­no być życiem czło­wie­ka wia­ry.

(rs)