Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

Koh 1,2;2,21–23; Kol 3,1–5.9–11; Łk 12,13–21

Marność dóbr doczesnych

Ktoś z tłu­mu powie­dział do Jezu­sa: Nauczy­cie­lu, powiedz moje­mu bra­tu, żeby się podzie­lił ze mną spad­kiem.
Lecz On mu odpo­wie­dział: Czło­wie­ku, któż Mię usta­no­wił sędzią albo roz­jem­cą nad wami?
Powie­dział też do nich: Uwa­żaj­cie i strzeż­cie się wszel­kiej chci­wo­ści, bo nawet gdy ktoś opły­wa we wszyst­ko, życie jego nie jest zależ­ne od jego mie­nia.
I powie­dział im przy­po­wieść: Pew­ne­mu zamoż­ne­mu czło­wie­ko­wi dobrze obro­dzi­ło pole. I roz­wa­żał sam w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomie­ścić moich zbio­rów’’, i rzekł: „Tak zro­bię: zbu­rzę moje spi­chle­rze, a pobu­du­ję więk­sze i tam zgro­ma­dzę wszyst­ko zbo­że i moje dobra. I powiem sobie: Masz wiel­kie zaso­by dóbr, na dłu­gie lata zło­żo­ne; odpo­czy­waj, jedz, pij i uży­waj”.
Lecz Bóg rze­ki do nie­go: „Głup­cze, jesz­cze tej nocy zażą­da­ją two­jej duszy od cie­bie; komu więc przy­pad­nie to, coś przy­go­to­wał?”.
Tak dzie­je się z każ­dym, kto skar­by gro­ma­dzi dla sie­bie, a nie jest boga­ty przed Bogiem.
ROZWAŻANIE
Jezus wska­zu­je na dwa rodza­je myśle­nia o przy­szło­ści. Jed­no spra­wia, ze czło­wiek sku­pia się na gro­ma­dze­niu tego, co mate­rial­ne. Jest bowiem prze­ko­na­ny, że tą dro­gą naj­le­piej zabez­pie­cza przy­szłość wła­sną, a może tez swo­ich bli­skich. I wyka­zu­je w tym zadzi­wia­ją­cą nie­umie­jęt­ność obser­wa­cji fak­tów, któ­re wie­lo­krot­nie prze­ko­nu­ją, że przed­mio­ty, budyn­ki, pie­nią­dze, kosz­tow­no­ści, loka­ty ban­ko­we w jed­nej chwi­li mogą ulec znisz­cze­niu, a przy­naj­mniej spo­ro stra­cić na war­to­ści. Dru­gi rodzaj myśle­nia o przy­szło­ści bie­rze pod uwa­gę wiecz­ność. Wię­cej, przede wszyst­kim wiecz­ność, bo ta jest osta­tecz­nym celem ludz­kie­go życia. Lecz tu me trze­ba skrzęt­nie liczyć tego, co odkła­da­my na ten czas, któ­ry nie­uchron­nie przyj­dzie. Wystar­czy, że naszym dro­go­wska­zem jest miłość, a resz­ta będzie nam doda­na. To para­doks: praw­dzi­wie zatro­ska­ny o wiecz­ność nie musi spe­cjal­nie się o nią mar­twić. Trze­ba się bar­dziej sku­pić na bie­żą­cym dniu i prze­żyć go w miło­ści.

(rs)