Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

OSIEMNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 1–6 VIII 2016

PONIEDZIAŁEK:
Jr 28,1–17; Mt 14,13–21
Sło­wo Boże: I rzekł pro­rok Jere­miasz (…): „Słu­chaj, Cha­na­nia­szu! Pan cię nie posłał, ty zaś pozwo­li­łeś temu naro­do­wi żywić zwod­ni­czą nadzie­ję. Dla­te­go to mówi Pan: Oto usu­nę cie­bie z powierzch­ni zie­mi. Umrzesz w tym roku, bo gło­si­łeś bunt prze­ciw Panu”. I zmarł pro­rok w tym roku.
Cha­na­niasz i Jere­miasz. Pierw­szy w obli­czu babi­loń­skie­go zagro­że­nia zapo­wia­da pomyśl­ność naro­du i powrót upro­wa­dzo­nych znów do Jero­zo­li­my. Dru­gi rów­nież chciał­by, by przy­szłość naro­du wyglą­da­ła pomyśl­nie, ale wie, ze musi gło­sić sło­wo Boga, a to zwia­stu­je lata ucie­mię­że­nia. Nie jest łatwo mówić praw­dy trud­ne, nawet jeśli mówi się w imie­niu Boga. A może wła­śnie wte­dy jest trud­niej, bo wyda­je się nam, że Bóg jest gwa­ran­tem naszej pomyśl­no­ści. Tak, Pan pra­gnie pomyśl­no­ści, ale myśli przede wszyst­kim o osta­tecz­nym celu, o wiecz­no­ści.
WTOREK
Jr 30,1–2.12–15.18–22; Mt 14,22–36
Sło­wo Boże: Wszy­scy, co cię kocha­li, zapo­mnie­li o tobie, nie szu­ka­ją już cie­bie (…) Przez twą wiel­ką nie­pra­wość pomno­ży­ły się two­je grze­chy. Dla­cze­go krzy­czysz z powo­du twej rany, że ból twój nie da się uśmie­rzyć? Z powo­du wiel­kiej twej nie­pra­wo­ści i licz­nych two­ich grze­chów to ci uczy­ni­łem.
Bóg wyzna­czył Jere­mia­szo­wi nie­wdzięcz­ne zada­nie: zapo­wie­dzieć nad­cho­dzą­cą karę. To wyma­ga­ło od nie­go odwa­gi. Kto dziś ma odwa­gę mówić bez ogró­dek, że kon­se­kwen­cją grze­chu jest cier­pie­nie? Nad­uży­ciem jest dokła­dać tru­du cier­pią­ce­mu poprzez wypo­mi­na­nie grze­chu. Trze­ba jed­nak cał­kiem serio ostrze­gać przy­po­mi­na­jąc, że nie ma grze­chu, któ­ry by nie niósł przy­krych kon­se­kwen­cji. Bo każ­dy grzech zapo­wia­da klę­skę. Praw­dzi­wy pro­rok, wyty­ka­jąc grzech, wska­zu­je zara­zem na Boga, któ­ry zwy­cię­ża co złe.
ŚRODA
Jr 31,1–7; Mt 15,21–28
Sło­wo Boże: Znaj­dzie łaskę na pusty­ni naród, co wyszedł cało spod mie­cza; Izra­el pój­dzie do miej­sca swe­go odpo­czyn­ku. Pan się mu uka­że z dale­ka. Uko­cha­łem cię odwiecz­ną miło­ścią, dla­te­go też pod­trzy­my­wa­łem dla cie­bie łaska­wość. Zno­wu cię zbu­du­ję i będziesz odbu­do­wa­na, Dzie­wi­co-lzra­elu!
Trud­ne doświad­cze­nia są jak pobyt na pusty­ni, gdzie wszyst­ko zda­je się być prze­ciw­ko czło­wie­ko­wi. Nawet jeśli cały naród prze­ży­wał klę­skę i domi­no­wa­ło prze­ko­na­nie, że wszy­scy zmie­rza­ją ku zagła­dzie, to wów­czas Bóg przy­cho­dził z pomo­cą. I to nie raz. Dla­te­go pusty­nię, miej­sce bole­sne­go tru­du, Pan czy­ni zara­zem miej­scem nadziei. Wła­śnie na pusty­ni pro­rok zapo­wia­da czas łaski. Bo pusty­nia naj­le­piej leczy ludz­ką pychę. Nie­raz musi­my zostać wypro­wa­dze­ni na bole­sną pusty­nię, by pokor­nie skło­nić się ku Bogu.
CZWARTEK
Jr 31,31–34; Mt 16,13–23
Sło­wo Boże: Takie będzie przy­mie­rze, jakie zawrę z domem Izra­ela po tych dniach, mówi Pan: Umiesz­czę swe pra­wo w głę­bi ich jeste­stwa i wypi­szę na ich ser­cach. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi ludem. I nie będą się musie­li wza­jem­nie pouczać, mówiąc jeden do dru­gie­go: Poznaj­cie Pana!
Ileż to razy naród wybra­ny odcho­dził od wska­zań otrzy­ma­nych od Boga, a zawsze wyni­ka­ło to z jed­ne­go: Boże naka­zy wciąż były czymś obcym wobec pra­gnień ser­ca. I to nie zmie­ni­ło się mimo upły­wu wie­lu poko­leń. Bo gdy Boże wyma­ga­nia przyj­mu­je­my jako naka­zy, któ­re ogra­ni­cza­ją nasze decy­zje, reagu­je­my jak małe dzie­ci, któ­re doma­ga­ją się speł­nie­nia ich kapry­sów. Wszyst­ko zmie­nia się, gdy nasze ser­ce zhar­mo­ni­zo­wa­ne jest z pra­gnie­niem same­go Boga. Takie cza­sy zapo­wia­da pro­rok. To cza­sy Ducha Świę­te­go.
PIĄTEK
Na 2,1.3;3,1–3.6–7; Mt 16,24–28
Sło­wo Boże: Oto na górach kro­ki dobre­go zwia­stu­na, co ogła­sza pokój. Święć, Judo, swe uro­czy­sto­ści, wypeł­niaj swe ślu­by, bo nie przej­dzie już wię­cej po tobie nik­czem­nik, cał­ko­wi­cie został zgła­dzo­ny. Bo przy­wra­ca Pan świet­ność Jaku­ba, jak i świet­ność Izra­ela, ponie­waż łupież­cy ich splą­dro­wa­li.
Pro­rok mówi o nad­cho­dzą­cym koń­cu utra­pień. Zapo­wia­da pokój, bo klę­ska spo­tka nik­czem­ni­ka gnę­bią­ce­go naród. Zatem zbli­ża się czas rado­sne­go świę­to­wa­nia. Pokój, któ­re­go dziś ocze­ku­je­my przede wszyst­kim, to pokój ser­ca, a poko­na­nym nik­czem­ni­kiem jest grzech, któ­ry pra­gnie nad nami pano­wać. Rysu­ją­ca się w bli­skiej przy­szło­ści świet­ność jest dzie­łem Pana. I o tym nie wol­no zapo­mnieć. Jak prze­strze­ga pro­rok, nie ma innych pocie­szy­cie­li, nikt nie jest w sta­nie praw­dzi­wie uli­to­wać się nad nami. Jedy­nie Pan.
SOBOTA
Dn 7,9–10.13–14 albo 2 P 1,16–19; Mk 9,2–10
Świę­to Prze­mie­nie­nia Pań­skie­go
Sło­wo Boże: Nie za wymy­ślo­ny­mi mita­mi postę­po­wa­li­śmy wte­dy, gdy dali­śmy wam poznać moc i przyj­ście Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa, ale naucza­li­śmy jako naocz­ni świad­ko­wie Jego wiel­ko­ści. Otrzy­mał On bowiem od Ojca cześć i chwa­łę, gdy taki oto głos Go doszedł (…): “To jest mój Syn…”.
Naucza­nie wia­ry jest moż­li­we wte­dy, gdy cechu­je je wia­ry­god­ność. Owa wia­ry­god­ność ma podwój­ny wymiar. Prze­kaz wia­ry winien opie­rać się o fak­ty, któ­re same w sobie mają moc prze­ko­nu­ją­cą. Bez odwo­ła­nia do histo­rii, do fak­tów, naucza­nie o zba­wie­niu może stać się poboż­ną poga­dusz­ką. Prze­kaz wia­ry winien być wia­ry­god­ny rów­nież poprzez świa­dec­two nauczy­cie­la. Wła­sne doświad­cze­nie spra­wia, że moż­na z prze­ko­na­niem mówić o żywym Panu. Na tę podwój­ną wia­ry­god­ność wska­zu­je dziś św. Piotr.