Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DZIEWIĘTNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 8–13 VIII 20

PONIEDZIAŁEK:
Ez 1,2–5.24–28c; Mt 17,22–27
Sło­wo Boże: Pią­te­go dnia mie­sią­ca czwar­te­go – rok to był pią­ty od upro­wa­dze­nia do nie­wo­li kró­la Joja­ki­ma – Pan skie­ro­wał sło­wo do kapła­na Eze­chie­la, syna Buzie­go, w zie­mi Chal­dej­czy­ków nad rze­ką Kebar; była tam nad nim ręka Pań­ska. Pro­rok szcze­gó­ło­wo notu­je oko­licz­no­ści zwią­za­ne z łaską, któ­rą otrzy­mał od Boga. Waż­ny jest czas, miej­sce – Bóg obja­wia się w kon­kret­nej, histo­rycz­nej chwi­li. Pro­rok notu­je te szcze­gó­ły, by zacho­wać je w pamię­ci. Nie dla­te­go, by były decy­du­ją­ce – dla­te­go, że przyj­ście Boga jest wyda­rze­niem o war­to­ści wyjąt­ko­wej. Bóg przy­cho­dzi i mówi w codzien­no­ści, ale bywa, że mówi o rze­czach, któ­re rady­kal­nie wpły­wa­ją na nasze życie – i te chwi­le war­to zacho­wać w swym ser­cu, by moż­na było odwo­łać się do nich w przy­szło­ści.
WTOREK
Oz 2,16b.17b.21–22; Mt 25,1–13
ŚWIĘTO ŚW. TERESY BENEDYKTY OD KRZYŻA
Sło­wo Boże: Tak mówi Pan: „Na pusty­nię chcę ją wypro­wa­dzić i mówić do jej ser­ca. I będzie Mi tam ule­gła jak za dni swej mło­do­ści, gdy wycho­dzi­ła z egip­skie­go kra­ju. I poślu­bię cię sobie na wie­ki, poślu­bię przez spra­wie­dli­wość i pra­wo, przez miłość i miło­sier­dzie. Poślu­bię cię sobie przez wier­ność, a poznasz Pana”. Mija­ją wie­ki zna­czo­ne nie­wier­no­ścią wybra­ne­go naro­du i oto Bóg powra­ca do histo­rii: odwo­łu­je się do wędrów­ki przez pusty­nię. W owe dni naród nie miał innej ostoi niż sam Bóg. Pozo­sta­wał w nama­cal­nej zależ­no­ści od Pana, gdy trze­ba było sta­rać się o pokarm czy też wodę. Te oko­licz­no­ści sprzy­ja­ły otwar­ciu na Boga. Pusty­nia, miej­sce nie­przy­ja­zne, pozwa­la sku­tecz­niej niż inne miej­sca wzra­stać w zaufa­niu wobec Pana. Nie bój­my się pustyn­nych miejsc (chwil osa­mot­nie­nia i bez­rad­no­ści). Bo wów­czas jest bli­żej do Boga.
ŚRODA
2 Kor 9,6–10; J 12,24–26
ŚWIĘTO ŚW. WAWRZYŃCA DIAKONA
Sło­wo Boże: Bra­cia: kto ską­po sie­je, ten ską­po i zbie­ra, kto zaś hoj­nie sie­je, ten hoj­nie też zbie­rać będzie. Każ­dy niech prze­to postą­pi tak, jak mu naka­zu­je jego wła­sne ser­ce, nie żału­jąc i nie czu­jąc się przy­mu­szo­nym, albo­wiem rado­sne­go daw­cę miłu­je Bóg. Rado­sne­go daw­cę miłu­je Bóg – war­to wciąż powta­rzać te sło­wa, by uczy­nić je dro­go­wska­zem pośród codzien­no­ści. Ileż razy zacho­wu­je­my się jak najem­ni­cy, któ­rzy czu­ją się zobo­wią­za­ni do wyko­na­nia okre­ślo­nych czyn­no­ści, bo takie jest przy­ka­za­nie, bo takie jest pra­wo, bo tak nale­ży. To były też tory myśle­nia Paw­ła przed nawró­ce­niem. Przyj­mu­jąc Ewan­ge­lię, Apo­stoł odkry­wa nową logi­kę – to logi­ka daru, logi­ka ser­ca. Doj­rza­łość wia­ry wyra­ża się w tym, że nie roz­li­cza­my się z Bogiem, ale Go kocha­my.
CZWARTEK
Ez 12,1–12; Mt 18,21–19,1
Sło­wo Boże: Może to zro­zu­mie­ją, cho­ciaż to lud zbun­to­wa­ny. Wynieś swo­je toboł­ki, jak toboł­ki zesłań­ca, za dnia, na ich oczach, i wyjdź wie­czo­rem, na ich oczach, tak jak wycho­dzą zesłań­cy. Na ich oczach zrób sobie wyłom w murze i wyjdź przez nie­go. Być może sło­wa nie były już sku­tecz­ne. A tym­cza­sem trze­ba było poru­szyć ser­ca Izra­eli­tów. Zacho­wa­nie pro­ro­ka jest swo­istą pro­wo­ka­cją. Zmie­rza do pobu­dze­nia ludz­kich sumień, któ­re wciąż bun­tu­ją się wobec Boga. Jak bar­dzo musi Bogu zale­żeć na tym, by czło­wiek odczy­tał Boże zamia­ry, sko­ro z takim naci­skiem przy­na­gla pro­ro­ka do zacho­wa­nia, któ­re moc­no rzu­ca się w oczy. Tak też jest w naszym życiu. Bóg nie usta­je w wysił­kach, by powie­dzieć, cze­go od nas ocze­ku­je. Wszyst­ko po to, byśmy wró­ci­li na dro­gę pra­wo­ści.
PIĄTEK
Ez 16,1–15.60.63; Mt 19,3–12
Sło­wo Boże: Roze­szła się two­ja sła­wa mię­dzy naro­da­mi dzię­ki twej pięk­no­ści, bo była ona dosko­na­ła z powo­du ozdób, w któ­re cię wypo­sa­ży­łem – mówi Pan. Ale zaufa­łaś swo­jej pięk­no­ści i wyzy­ska­łaś sła­wę na to, by upra­wiać nie­rząd. Odda­wa­łaś się każ­de­mu, kto obok cie­bie prze­cho­dził. Sła­wa i siła Izra­ela pły­nę­ła z jego wia­ry, dokład­niej mówiąc, z dzia­ła­nia Boga, któ­ry osła­niał swój naród w chwi­lach nie­bez­pie­czeństw, pro­wa­dził do zwy­cię­stwa, gdy poja­wiał się wróg. Tym­cza­sem naród zacho­wy­wał się jak pro­sty­tut­ka, któ­ra uzna­ła, żejej pięk­no oraz powab są jej zasłu­gą i chęt­nie korzy­sta z przy­mio­tów swe­go cia­ła, by zapo­mi­na­jąc o swym Stwór­cy zwra­cać się ku każ­de­mu, kto prze­cho­dzi – ku bał­wo­chwal­czym kul­tom. Ta nie­wier­ność – i tu jest para­doks – skła­nia Boga, by zra­nio­ny naród po raz kolej­ny oto­czyć miło­ścią.
SOBOTA
Ez 18,1–10.13b.30–32; Mt 19,13–15
Sło­wo Boże: Odrzuć­cie od sie­bie wszyst­kie grze­chy, któ­re­ście popeł­ni­li prze­ciw­ko mnie, i stwórz­cie sobie nowe ser­ce i nowe­go ducha. Dla­cze­go mie­li­by­ście umrzeć, domu Izra­ela? Ja nie mam żad­ne­go upodo­ba­nia w śmier­ci… Bóg oskar­ża­ny o obo­jęt­ność czy wręcz nie­spra­wie­dli­wość, sam odpo­wia­da przez pro­ro­ka: Bóg jest Bogiem, któ­ry nie ma upodo­ba­nia w śmier­ci, jest Bogiem, któ­re­mu zale­ży na dobrym życiu czło­wie­ka. Jedy­ną prze­szko­dą na dro­dze do uda­ne­go życia jest grzech, a jego twór­cą jest czło­wiek i nie­ste­ty tak­że współ­bra­cia, któ­rzy mogą być dla nas źró­dłem dodat­ko­we­go cier­pie­nia. Jedy­nie nie­zro­zu­mie­nie Boga i Jego miło­ści spra­wia­ją, że poja­wia­ją się oskar­że­nia, bo nazbyt zapa­trze­ni jeste­śmy w swój ból.