Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (10)

ŚLEPI PRZEWODNICY ŚLEPYCH

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Fary­ze­usze o wie­le bar­dziej inte­re­so­wa­li się tym, co jedli, niż tym, co mówi­li. Prze­pi­sy sto­łu zamie­ni­li w pra­wo i nim wykre­śli­li gra­ni­ce mię­dzy sobą a inny­mi, któ­rych do swe­go sto­łu nie dopusz­cza­li. Potra­wy dzie­li­li na czy­ste i nie­czy­ste. [Jezus] przy­wo­łał do sie­bie tłum i rzekł do nie­go: „Słu­chaj­cie i chciej­cie zro­zu­mieć. Nie to, co wcho­dzi do ust, czy­ni czło­wie­ka nie­czy­stym, ale co z ust wycho­dzi, to go czy­ni nie­czy­stym”. Wte­dy przy­stą­pi­li do Nie­go ucznio­wie i rze­kli: „Wiesz, że fary­ze­usze zgor­szy­li się, gdy usły­sze­li to powie­dze­nie?”. On zaś odrzekł: „Każ­da rośli­na, któ­rej nie sadził mój Ojciec nie­bie­ski, będzie wyrwa­na. Zostaw­cie ich! To są śle­pi prze­wod­ni­cy śle­pych. Lecz jeśli śle­py śle­pe­go pro­wa­dzi, obaj w dół wpad­ną” (Mt 15,10–14). W żydow­skim świe­cie wypo­wiedź Jezu­sa była bar­dzo kon­tro­wer­syj­na. Słu­cha­cze ode­bra­li Jego sło­wa jako wezwa­nie do odpo­wie­dzial­no­ści za sło­wa. Dla nich było oczy­wi­ste, że usta mówią z obfi­to­ści ser­ca, a więc kon­cen­tra­cja na sło­wach i tro­ska o to, by one nie kom­pro­mi­to­wa­ły mówią­ce­go, była wła­ści­wą reak­cją. Fary­ze­usze jed­nak ode­bra­li sło­wa Jezu­sa jako atak na ich prze­pi­sy doty­czą­ce pokar­mów. Wia­do­mo, że takich prze­pi­sów w Deka­lo­gu nie ma. Żydzi two­rzy­li wła­sne pra­wo – i ceni­li je wyżej niż Pra­wo Boskie. Jezus dema­sku­je ich podej­ście. On przy­po­mi­na, że dla Boga nie liczy się to, co na tale­rzu, ale co w ser­cu czło­wie­ka. Wszyst­kie pokar­my stwo­rzo­ne przez Boga są czy­ste. Z Dzie­jów Apo­stol­skich wie­my, że Piotr po Zesła­niu Ducha Świę­te­go prze­strze­gał prze­pi­sów pokar­mo­wych (por. Dz 10,11–16). Temat zatem był trud­ny do przy­ję­cia nawet dla uczniów Jezu­sa. Jezus kochał fary­ze­uszy, a nazy­wał ich ślep­ca­mi i prze­wod­ni­ka­mi śle­pych. To moc­ne sło­wa. Po nich rosła wro­gość fary­ze­uszy do Nie­go. Nawet i dziś, jeśli publicz­nie kogoś nazwie się ślep­cem, reak­cja jest pra­wie natych­mia­sto­wa. To wiel­kie upo­ko­rze­nie czło­wie­ka. Jezus tak obja­wia swą miłość do fary­ze­uszy i do uczniów. Fary­ze­uszy wzy­wa do zasta­no­wie­nia nad ich śle­po­tą. Uczniów prze­strze­ga przed kon­tak­ta­mi z nimi. Moc­ne jest powie­dze­nie: Zostaw­cie ich! To Jezus chce, by mię­dzy nimi a Jego ucznia­mi była ostra gra­ni­ca, ale nie w podej­ściu do pokar­mów, lecz w praw­do­mów­no­ści. Jezus przy­po­mi­na o gra­ni­cy wyty­czo­nej przez Ojca. Uwa­ża, że ducho­wość fary­ze­uszy nie ma nic wspól­ne­go z życiem reli­gij­nym. To tyl­ko jego uda­wa­nie. Posłu­gu­je się obra­zem rośli­ny i rol­ni­ka. Jeśli ona nie jest sadzo­na przez Jego Ojca, to zosta­nie wyrwa­na. Pośred­nio zapo­wia­da, że ducho­wość fary­zej­ska zosta­nie znisz­czo­na. Ucznio­wie Jezu­sa mają wystrze­gać się fary­ze­izmu i dbać o roz­wój pod okiem Ojca Nie­bie­skie­go. Język Jezu­sa jest języ­kiem miło­ści, bo w nim cho­dzi o dobro tak fary­ze­uszy, jak i Jego uczniów. Takich okre­śleń, jak ślep­cy, się nie zapo­mi­na. Fary­ze­usze cho­dzi­li w swo­ich stro­jach, i ile razy uczeń Jezu­sa takie­go zoba­czył, natych­miast wspo­mi­nał sło­wa Mistrza – uwa­żaj, to śle­piec. My tak ostrych sfor­mu­ło­wań nie umie­my nazy­wać języ­kiem miło­ści, bo nie wie­my czym jest miłość. A Jezus mówi tyl­ko tym języ­kiem.