Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

NOWE ŻYCIE W CHRYSTUSIE (32)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

Pan Jezus mówi: „Pokój zosta­wiam wam, pokój mój daję wam” (J 14,27). Te sło­wa przy­po­mi­na kapłan w cza­sie Eucha­ry­stii, bez­po­śred­nio przed Komu­nią świę­tą. Zba­wi­ciel przy­niósł nam pokój, pojed­na­nie z Ojcem, z bliź­ni­mi, pokój we wła­snym ser­cu. Wie­lu ludzi, udrę­czo­nych przez kon­flik­ty, woj­ny, brak zgo­dy w rodzi­nie – tęsk­ni za zgo­dą, pojed­na­niem, poko­jem. Trwa­ły pokój może­my otrzy­mać tyl­ko od Chry­stu­sa. Źró­dłem poko­ju jest Krzyż Chry­stu­sa, Jego śmierć na Kal­wa­rii, Zmar­twych­wsta­nie i Zesła­nie Ducha Świę­te­go. Jak pogo­dzić sło­wa Pana Jezu­sa, któ­ry przy­no­si pokój, z Jego pyta­niem: „Czy myśli­cie, że przy­sze­dłem dać zie­mi pokój? Nie, powia­dam wam, lecz roz­łam. Odtąd bowiem pię­cio­ro będzie roz­dwo­jo­nych w jed­nym domu: tro­je sta­nie prze­ciw dwoj­gu… ojciec prze­ciw syno­wi… cór­ka prze­ciw mat­ce…” (Łk 12,51–53). Czy odpo­wie­dzią są sło­wa Pana Jezu­sa: „Kto miłu­je bar­dziej ojca, mat­kę… niż Mnie, nie jest Mnie godzien?” (Mt 10,37) . W wie­lu rodzi­nach panu­je roz­łam, ist­nie­ją kon­flik­ty na tle reli­gij­nym. Spo­ty­ka­my napię­cia w samym mał­żeń­stwie, a chy­ba czę­ściej mię­dzy star­szym i mło­dym poko­le­niem. Jed­ni, bro­niąc świę­to­ści Sakra­men­tu Mał­żeń­stwa, nie dopusz­cza­ją sytu­acji, by w ich domu miesz­kał syn, cór­ka, brat, w związ­ku nie­sa­kra­men­tal­nym. Inni, rów­nież wie­rzą­cy, twier­dzą, że nie inge­ru­ją w spra­wy mał­żeń­skie ich doro­słych dzie­ci, tym bar­dziej, że żyją w zgo­dzie, a jakie­kol­wiek „mie­sza­nie się” w ich życie dopro­wa­dzi­ło­by do kon­flik­tu. Gdzie jest gra­ni­ca mil­cze­nia, gdzie jest gra­ni­ca upo­mnie­nia, sta­wia­nia na ostrzu noża w imię chwa­ły Boga i w imię obro­ny przed zgor­sze­niem? Pan Jezus mówi: „Przy­sze­dłem ogień rzu­cić na zie­mię i jak­że bar­dzo pra­gnę, żeby on już zapło­nął!” (Łk 12,49). List do Hebraj­czy­ków: „odło­żyw­szy… przede wszyst­kim grzech, któ­ry nas łatwo zwo­dzi, win­ni­śmy wytrwa­le biec w wyzna­czo­nych nam zawo­dach. Patrz­my na Jezu­sa, któ­ry nam w wie­rze prze­wo­dzi” (Hbr 12,1–2).
Pro­po­zy­cja posta­no­wie­nia
Czy pamię­tam, że naj­waż­niej­szym przy­ka­za­niem jest miłość, a nie mod­na dziś „tole­ran­cja”? Czy stać mnie na odważ­ne upo­mnie­nie, szcze­gól­nie wobec bli­skich osób w rodzi­nie? Miło­sier­dzie nie jest pobłaż­li­wo­ścią wobec grze­chu.