Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

CUD DO BEATYFIKACJI MATKI TERESY

W 2002 roku Kon­gre­ga­cja ds. Świę­tych uzna­ła cud za wsta­wien­nic­twem Mat­ki Tere­sy – uzdro­wie­nie 30-let­niej Ben­gal­ki, Moni­ki Besra, któ­ra cier­pia­ła na nowo­twór brzusz­ny. Kobie­ta powró­ci­ła do zdro­wia po tym, jak otrzy­ma­ła od sióstr Miło­sier­dzia Boże­go cudow­ny meda­lik, jaki nosi­ła ze sobą Mat­ka Tere­sa.

UZDROWIONARAKA

Fot. R. Rze­pec­ki

Miesz­kań­cy maleń­kiej wsi Dhu­li­na­kod we wschod­nich Indiach żar­tu­ją do swo­je­go sąsia­da, Sel­ku Mur­mu, że jest szczę­ścia­rzem. Jest tyl­ko pro­stym rol­ni­kiem, a teraz, dzię­ki żonie i jej cudow­ne­mu uzdro­wie­niu z raka, jest sław­ny. Cza­sem dla Sel­ku jest to nie­co uciąż­li­we, ale nie zaprze­cza, że uśmiech­nę­ło się do nie­go szczę­ście i jego żona żyje. – Jestem bar­dzo dum­ny z mojej żony – mówi o Moni­ce Besra, Ben­gal­ce, któ­ra była w Rzy­mie i uczest­ni­czy­ła w uro­czy­sto­ści beaty­fi­ka­cji Mat­ki Tere­sy.
CHOROBA
W 1998 roku u kobie­ty zdia­gno­zo­wa­no nowo­twór żołąd­ka – guza. Sytu­acja finan­so­wa rodzi­ny była trud­na i jej mąż nie mógł sobie pozwo­lić na dal­sze lecze­nie. Rodzi­na wyda­ła swo­je ostat­nie pie­nią­dze za rachun­ki za opie­kę. Sytu­acja zmu­si­ła męż­czy­znę, by ze szko­ły zabrać dwo­je z pię­cior­ga dzie­ci. Nie było go stać na opła­ce­nie szko­ły dla całej piąt­ki. Aby wyży­wić rodzi­nę, pra­co­wał cięż­ko cały dzień, podej­mu­jąc się róż­nych prac. Tra­cił już nadzie­ję, kie­dy spo­tkał Misjo­nar­ki Miło­ści, gdyż Mat­ka Tere­sa zało­ży­ła dom w pobli­skiej Pati­ram.
POMOGŁA MATKA TERESA
Sio­stry modli­ły się o zdro­wie dla Moni­ki, a 5 wrze­śnia 1998 roku, w pierw­szą rocz­ni­cę śmier­ci Mat­ki Tere­sy, dwie zakon­ni­ce przy­wią­za­ły owal­ny cudow­ny meda­lik Mat­ki Bożej – któ­ry nosi­ła Mat­ka Tere­sa – i obra­zek z wize­run­kiem Mat­ki Tere­sy wokół brzu­cha Moni­ki. W nie­dłu­gim cza­sie kobie­ta wyzdro­wia­ła. Uzdro­wie­nie kon­te­sto­wa­li jed­nak nie­któ­rzy leka­rze, któ­rzy stwier­dzi­li, że nowo­twór nie był tak moc­no roz­le­gły, a orga­nizm reago­wał na lecze­nie. „To abso­lut­ny non­sens” – mówił dr Ran­jan Kumar Musta­fi ze szpi­ta­la w Balur­ghat. Jak wyja­śniał, nowo­twór był umiej­sco­wio­ny w dol­nej czę­ści brzu­cha. Począt­ko­wo prze­ko­na­ło to tak­że męża Moni­ki i on podzie­lał scep­ty­cyzm leka­rzy, w pierw­szych wywia­dach też tak się wypo­wia­dał, dopie­ro póź­niej zmie­nił zda­nie. Powie­dział, że w cza­sie cho­ro­by jego żony i wcze­śniej cała rodzi­na nie mia­ła żad­nych nadziei, ich sytu­acja była bar­dzo trud­na; dopie­ro spo­tka­nie sióstr i Mat­ki Tere­sy to zmie­ni­ło, jego żona wyzdro­wia­ła. Sio­stry modli­ły się za nich, poma­ga­ły, dzie­ci powró­ci­ły do szko­ły, a jemu uda­ło się zaku­pić nie­wiel­ki skra­wek zie­mi, któ­ry mógł upra­wiać. Rodzi­na nawró­ci­ła się. Waty­kan pod­jął bada­nia uzdro­wie­nia, pro­ces beaty­fi­ka­cyj­ny zaczął się w 1999 roku. Mały, wyko­na­ny z cegły dom rodzi­ny Moni­ki i jej męża znaj­du­je się w maleń­kiej ben­gal­skiej wsi, skrom­ny, pośród bło­ta, mie­ści się w nim tuzin osób, nie ma w nim prą­du ani też bie­żą­cej wody, ale na głów­nym miej­scu w domu umiesz­czo­ne są trzy obraz­ki. Dwa Mat­ki Tere­sy oraz jeden Maryi Dzie­wi­cy i Dzie­ciąt­ka.
Opr. na pod­sta­wie:
http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/
asia­/in­dia­/1443320/Me­di­ci­ne-cured-mirac­le­wo­man-
not-Mother-Teresa-say-doctors.html