Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

OSIEMNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 1–6 VIII 2016

PONIEDZIAŁEK:
Jr 1,17–19; Mk 6,17–29
Sło­wo Boże: Oto Ja czy­nię cię dzi­siaj twier­dzą warow­ną, kolum­ną ze sta­li i murem spi­żo­wym, prze­ciw całej zie­mi, prze­ciw kró­lom judz­kim i ich przy­wód­com, ich kapła­nom i ludo­wi tej zie­mi. Będą wal­czyć prze­ciw tobie, ale nie zdo­ła­ją cię zwy­cię­żyć, gdyż Ja jestem z tobą. To jest obiet­ni­ca, któ­rą otrzy­mał Jere­miasz w chwi­li, gdy został przez Boga wezwa­ny do pod­ję­cia pro­roc­kie­go zada­nia. Mamy pra­wo tę samą obiet­ni­cę przy­po­mi­nać zawsze wów­czas, gdy Pan powo­łu­je kolej­nych ludzi. Obiet­ni­ca Stwór­cy daje czło­wie­ko­wi sta­ły punkt opar­cia, budzi odwa­gę wobec prze­ciw­no­ści, rodzi w ser­cu pokój. Rów­no­cze­śnie ta sama obiet­ni­ca jest for­mą prze­stro­gi – nie wol­no ulec złu­dze­niu, że sami wal­czy­my w spra­wach Boga, że suk­ces jest naszą zasłu­gą. Ta obiet­ni­ca doma­ga się ser­ca pokor­ne­go.
WTOREK
1 Kor 2,10b–16; Łk 4,31–37
Sło­wo Boże: Otóż my nie otrzy­ma­li­śmy ducha świa­ta, lecz Ducha, któ­ry jest z Boga, dla pozna­nia dobra, jakim Bóg nas obda­rzył. A gło­si­my to nie za pomo­cą wyszu­ka­nych słów ludz­kiej mądro­ści, lecz korzy­sta­my z pouczeń Ducha… Od zawsze ujaw­niał się kon­flikt pomię­dzy ludź­mi ducha, któ­rzy podą­ża­ją za sło­wem Boga, i ludź­mi zmy­sło­wy­mi, dla któ­rych prze­wod­ni­kiem jest duch tego świa­ta. Nasze lata to kolej­ne star­cie cywi­li­za­cji zbu­do­wa­nej na Ewan­ge­lii i tej, któ­ra hoł­du­je zmy­słom, wybie­ra­jąc roz­wią­za­nia nie tyle słusz­ne, co wygod­ne. I na tej dro­dze nie ma poro­zu­mie­nia pomię­dzy Ewan­ge­lią i świa­tem. Każ­dy z nas jest na pierw­szej linii fron­tu. Bóg daje Ducha, lecz czy zmy­sło­wy czło­wiek w nas obec­ny nie wypro­wa­dza nas na manow­ce?
ŚRODA
1 Kor 3,1–9; Łk 4,38–44
Sło­wo Boże: Ja sia­łem, Apol­los pod­le­wał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie zna­czy ten, któ­ry sie­je, ani ten, któ­ry pod­le­wa, tyl­ko Ten, któ­ry daje wzrost – Bóg. Ten, któ­ry sie­je, i ten któ­ry pod­le­wa, sta­no­wią jed­no; każ­dy według wła­sne­go tru­du otrzy­ma należ­ną zapła­tę. Duch Świę­ty zespa­la w jed­no wie­lu ludzi podej­mu­ją­cych róż­no­ra­kie posłu­gi. A jed­nak wciąż gro­zi nam poku­sa, by pomi­jać dzia­ła­nie Ducha, a spo­strze­gać dzia­ła­nie ludzi i kie­ro­wać się wzglę­dem na ludzi. Natu­ral­ne wię­zy krwi, przy­jaź­ni, zro­zu­mie­nia mogą dobrze słu­żyć Kościo­ło­wi; wię­cej, win­ny słu­żyć Kościo­ło­wi, lecz nie dzie­je się dobrze, gdy sta­ją się waż­niej­sze niż dobro spra­wy Bożej. Korzy­sta­jąc z posłu­gi czło­wie­ka, wie­my, że przyj­mu­je­my dzia­ła­nie Boga, zaś posłu­gu­ją­cy w Koście­le powin­ni trwać w har­mo­nij­nej współ­pra­cy.
CZWARTEK
1 Kor 3,18–23; Łk 5,1–11
Sło­wo Boże: Nie­chaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spo­śród was mnie­ma, że jest mądry na tym świe­cie, niech się sta­nie głu­pim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świa­ta jest głup­stwem u Boga. Zresz­tą jest napi­sa­ne: „On uda­rem­nia zamy­sły prze­bie­głych”.
Pró­by prze­wi­dy­wa­nia zda­rzeń, poszu­ki­wa­nie naj­lep­szych zabez­pie­czeń nasze­go zdro­wia czy też kapi­ta­łu… to wszyst­ko są dzia­ła­nia jedy­nie ludz­kiej mądro­ści. I nic wię­cej. Osta­tecz­nie tego typu zabez­pie­cze­nia nie mogą nadać ludz­kie­mu życiu sen­su. Gdy bowiem zabrak­nie mądro­ści od Boga, dzię­ki któ­rej wie­my, ku cze­mu zmie­rza nasze życie, zaczy­na­my się gubić. Wcho­dzi­my na bez­dro­ża. Jedy­nie jasna, odkry­wa­na każ­de­go dnia, świa­do­mość osta­tecz­ne­go celu życia pozwa­la mądrze żyć. Temu słu­ży modli­twa i spo­tka­nie ze sło­wem Bożym.
PIĄTEK
1 Kor 4,1–5; Łk 5,33–39
Sło­wo Boże: Sumie­nie nie wyrzu­ca mi wpraw­dzie nicze­go, ale to mnie jesz­cze nie uspra­wie­dli­wia. Pan jest moim sędzią. Prze­to nie sądź­cie przed­wcze­śnie, dopó­ki nie przyj­dzie Pan, któ­ry roz­ja­śni to, co w ciem­no­ściach ukry­te i ujaw­ni zamy­sły serc. „Nie sądź­cie przed­wcze­śnie…”, bo nigdy nie może­my być pew­ni war­to­ści czy­nów ludz­kich. O tym bowiem decy­du­je tak­że to, co ukry­te – inten­cja. A tę zna jedy­nie Stwór­ca. Kie­dyś Pan ujaw­ni zamia­ry serc. Oczom wszyst­kich uka­że się praw­dzi­wa war­tość nasze­go dzia­ła­nia. War­to być powścią­gli­wym i nie posą­dzać innych o niską moty­wa­cję, a sie­bie nie uspra­wie­dli­wiać pochop­nie dobrą inten­cją. Zbyt czę­sto bowiem nasze wła­sne pokrę­co­ne inten­cje przy­pi­su­je­my innym. War­to zacho­wać tu szla­chet­ną powścią­gli­wość. Bo wła­ści­wym sędzią jest Pan.
SOBOTA
1 Kor 4,6–15; Łk 6,1–5
Sło­wo Boże: Bło­go­sła­wi­my, gdy nam zło­rze­czą, zno­si­my, gdy nas prze­śla­du­ją; dobrym sło­wem odpo­wia­da­my, gdy nas spo­twa­rza­ją. Sta­li­śmy się jak­by śmie­ciem tego świa­ta i wzbu­dza­my odra­zę we wszyst­kich aż do tej chwi­li. Nie piszę tego, żeby was zawsty­dzić, lecz aby was napo­mnieć. Paweł odwo­łu­je się do wła­snych doświad­czeń codzien­ne­go życia. A ono obfi­to­wa­ło w tru­dy, prze­ciw­no­ści, upo­ko­rze­nia, prze­śla­do­wa­nia, nie­do­stat­ki. Mimo to Apo­stoł zacho­wał ufność wobec Zba­wi­cie­la, nie utra­cił pew­no­ści co do otrzy­ma­nej łaski. Wyli­cza­nie przy­krych nie­do­god­no­ści nie jest w ustach Paw­ła skar­gą; jest napo­mnie­niem i zachę­tą dla miesz­kań­ców Koryn­tu, a tak­że dla nas, by z wia­rą przyj­mo­wać utra­pie­nia. Bo życie jest cięż­kie nie z powo­du utra­pień, lecz zbra­ku wia­ry,  któ­ra w utra­pie­niach poka­zu­je świa­tło.