Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 5–10 IX 2016

PONIEDZIAŁEK:
1 Kor 5,1–8; Łk 6,6–11
Sło­wo Boże: Sły­szy się powszech­nie o roz­pu­ście mię­dzy wami, jaka nie zda­rza się nawet wśród pogan; mia­no­wi­cie, że ktoś żyje z żoną swe­go ojca. A wy unie­śli­ście się pychą, zamiast z ubo­le­wa­niem żądać, by usu­nię­to spo­śród was tego, któ­ry się dopu­ścił wspo­mnia­ne­go czy­nu.
Czy rze­czy­wi­ście Paweł dobrze zro­zu­miał myśl Jezu­sa? Sko­ro Miło­sier­ny Zba­wi­ciel przy­szedł do grzesz­ni­ków, to dla­cze­go Apo­stoł tak ostro pięt­nu­je jed­ne­go z nich? Dla­cze­go zamy­ka Kościół przed czło­wie­kiem dotknię­tym grze­chem? Dziś powszech­nie mówi­my o Koście­le otwar­tym, przyj­mu­ją­cym każ­de­go czło­wie­ka. Lecz łatwo tu popeł­nić błąd. Otwar­tość nie ozna­cza akcep­ta­cji dla grze­chu. Kościół zapra­sza każ­de­go, ale w tym zapro­sze­niu jest wezwa­nie do nawró­ce­nia. Jeste­śmy w Koście­le nie po to, by ktoś pochwa­lał nasz grzech, lecz by ktoś pomógł nam grzech usu­nąć.
WTOREK
1 Kor 6,1–11; Łk 6,12–19
Sło­wo Boże: Nie łudź­cie się. Ani roz­pust­ni­cy, ani bał­wo­chwal­cy, ani cudzo­łoż­ni­cy, ani męż­czyź­ni współ­ży­ją­cy ze sobą, ani zło­dzie­je, ani chci­wi, ani pija­cy, ani oszczer­cy, ani zdzier­cy nie odzie­dzi­czą kró­le­stwa Boże­go. A taki­mi byli nie­któ­rzy z was. Lecz zosta­li­ście obmy­ci… To dobrze, że ktoś ma odwa­gę jed­no­znacz­nie powie­dzieć, że ist­nie­je grzech, któ­ry rady­kal­nie oddzie­la czło­wie­ka od Chry­stu­sa. Apo­stoł wymie­nia przy­naj­mniej kil­ka naj­bar­dziej nie­god­nych chrze­ści­ja­ni­na czy­nów, a nic z tego do dziś nie stra­ci­ło aktu­al­no­ści. Zara­zem zapew­nia, że łaska Chry­stu­sa jest moc­niej­sza niż każ­dy z tych grze­chów. Jest tyl­ko jed­no ale: trze­ba tę łaskę sku­tecz­nie przy­jąć i według n iej p ostę­po­wać. T rze­ba j ej
strzec. Każ­dy powrót do daw­ne­go życia ozna­cza utra­tę łaski i odda­le­nie od Jezu­sa. Trze­ba robić wszyst­ko, by daru Jezu­so­we­go odku­pie­nia nie utra­cić.
ŚRODA
1 Kor 7,25–31; Łk 6,20–26
Sło­wo Boże: Uwa­żam, iż przy obec­nych utra­pie­niach dobrze jest tak zostać, dobrze to dla czło­wie­ka tak żyć. Jesteś zwią­za­ny z żoną? Nie usi­łuj odłą­czać się od niej! Jesteś wol­ny? Nie szu­kaj żony! Ale jeśli się oże­nisz, nie grze­szysz. Mał­żeń­stwo i celi­bat współ­two­rzą jed­no świa­dec­two wier­nej miło­ści Boga. Bo Bóg ocze­ku­je, iż znaj­dą się ci, któ­rzy słu­żyć Mu będą w mał­żeń­stwie bez pomniej­sza­nia wagi celi­ba­tu, i znaj­dą się wier­ni celi­ba­ta­riu­sze, któ­rzy doce­nią mał­żeń­stwo. I wię­cej: świa­dec­two wier­no­ści umac­nia wza­jem­nie tych, któ­rzy do Boga zmie­rza­ją tak róż­ny­mi dro­ga­mi, choć w swej isto­cie jest to jed­na dro­ga – dro­ga miło­ści. Jeśli ktoś wybie­ra bez­żen­ność, niech czy­ni to z miło­ści. Jeśli ktoś wcho­dzi w zwią­zek mał­żeń­ski, niech z miło­ścią słu­ży Panu, bo mał­żeń­stwo też jest Jego darem.
CZWARTEK
Mi 5,1–4a lub Rz 8,28–30; Mt 1,1–16
ŚWIĘTO NARODZENIA NMP
Sło­wo Boże: Wie­my, że Bóg z tymi, któ­rzy Go miłu­ją, współ­dzia­ła we wszyst­kim dla ich dobra, z tymi, któ­rzy są powo­ła­ni według Jego zamia­ru. Albo­wiem tych, któ­rych od wie­ków poznał, tych też prze­zna­czył na to, by się sta­li na wzór obra­zu Jego Syna… Gdzie panu­je miłość, tam ludzie łączą się we wspól­nym budo­wa­niu, sta­ją się zdol­ni do stwo­rze­nia rze­czy naj­więk­szych. Lecz gdy we wspól­nym budo­wa­niu wię­za­mi miło­ści złą­czy się Bóg i czło­wiek, wów­czas powsta­je dzie­ło, któ­re nie ma rów­nych sobie – powsta­je Boży czło­wiek. Koro­na wszel­kie­go stwo­rze­nia. Boga naj­bar­dziej cie­szy moż­li­wość „zbu­do­wa­nia” pięk­ne­go czło­wie­ka. Pozwól­my Panu, by swą łaską rzeź­bił nasze życie. I wów­czas zro­zu­mie­my, że nie ma zda­rzeń przy­pad­ko­wych, a jeśli nawet popeł­ni­my błąd, Pan potra­fi prze­mie­nić to w suk­ces.
PIĄTEK
1 Kor 9,16–19.22–27; Łk 6,39–42
Sło­wo Boże: Każ­dy, kto sta­je do zapa­sów, wszyst­kie­go sobie odma­wia; oni aby zdo­być prze­mi­ja­ją­cą nagro­dę, my zaś – nie­prze­mi­ja­ją­cą (…) lecz poskra­miam moje cia­ło i bio­rę je w nie­wo­lę, abym innym gło­sząc naukę, sam przy­pad­kiem nie został uzna­ny za nie­zdat­ne­go. Paweł, wiel­ki gło­si­ciel Ewan­ge­lii Jezu­sa, przy­po­mi­na miesz­kań­com Koryn­tu, że sam jest tak­że słu­cha­czem sło­wa Boże­go. To on pierw­szy gło­szo­ne sło­wo sto­su­je w swo­im życiu, czy­niąc z nie­go wła­sny pro­gram. Być może chęt­nie napra­wia­my innych, a sami pozo­sta­je­my w nie­zgo­dzie ze sło­wem Pana. Jeśli pra­gnie­my komuś wła­ści­wie pora­dzić, wska­zać roz­wią­za­nie, pouczyć – się­gaj­my po roz­wią­za­nie, któ­re spraw­dzi­li­śmy we wła­snym życiu. Zwy­kle w teo­rii każ­dy jest mądry, ale dopie­ro w kon­fron­ta­cji z życiem, gdy poja­wia­ją się trud­no­ści, rodzi się praw­dzi­wa mądrość.
SOBOTA
1 Kor 10,14–22; Łk 6,43–49
Sło­wo Boże: Czy może jest czymś ofia­ra zło­żo­na boż­kom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ wła­śnie to, co ofia­ru­ją poga­nie, demo­nom skła­da­ją w ofie­rze, a nie Bogu. Nie chciał­bym, byście mie­li coś wspól­ne­go z demo­na­mi. Nie może­cie pić z kie­li­cha Pana i z kie­li­cha demo­nów (…). Pan, któ­re­go wybra­li­śmy – mówiąc popraw­nie: któ­ry wybrał nas – zapła­cił wyso­ką cenę, wręcz naj­wyż­szą: prze­lał za nas krew. I w tej krwi jeste­śmy zanu­rze­ni (to doko­na­ło się w sakra­men­cie Chrztu). Dla­te­go też chrze­ści­ja­nin, uczeń Pana, nie może słu­żyć komuś inne­mu. Jezus doma­ga się wyłącz­no­ści. I ma do tego wszel­kie pra­wa, bo cena, jaką zapła­cił z nas, poka­zu­je Jego rady­ka­lizm, by nas zna­leźć i wpro­wa­dzić do domu Ojca. Godze­nie róż­nych dróg jest nie­moż­li­we. Rady­ka­lizm Jezu­sa doma­ga się rady­ka­li­zmu tak­że z naszej stro­ny.