Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

NOWE ŻYCIE W CHRYSTUSIE (35)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

Przy­po­wieść o synu mar­no­traw­nym zna­my od dziec­ka. Przy­go­to­wa­nie do pierw­szej spo­wie­dzi zazwy­czaj opar­te jest o tę przy­po­wieść, któ­rą czę­sto nazy­wa­my przy­po­wie­ścią o miło­sier­nym ojcu (Łk 15,11–32). W Roku Miło­sier­dzia trze­ba czę­sto roz­wa­żać tę przy­po­wieść odno­sząc ją do sie­bie, do mał­żeń­stwa i rodzi­ny, do współ­cze­sno­ści. W ojcu z przy­po­wie­ści odkry­wa­my wciąż na nowo Miło­sier­ne­go Ojca, któ­ry prze­ba­cza grzesz­ne­mu czło­wie­ko­wi, przyj­mu­je go obda­rza­jąc zna­ka­mi synow­skiej god­no­ści: płasz­czem, pier­ście­niem i san­da­ła­mi. Uczta była zna­kiem rado­ści całe­go domu. Synem mar­no­traw­nym jest każ­dy z nas. Mar­nu­je­my to, co otrzy­ma­li­śmy od Boga. Doświad­cze­nie skut­ków grze­chu, ale nade wszyst­ko Boże świa­tło, dopro­wa­dza­ją syna do decy­zji: „zabio­rę się i pój­dę do mego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrze­szy­łem” (Łk 15,18). Trze­ba też odna­leźć się w synu, któ­ry nie mógł zro­zu­mieć posta­wy ojca wobec młod­sze­go bra­ta. Ojciec tłu­ma­czył: „Trze­ba się wese­lić i cie­szyć z tego, że ten brat twój był umar­ły, a znów ożył, zagi­nął, a odna­lazł się” (Łk 15,32). Pan Jezus nas uczy, aby­śmy przy­ję­li miło­sier­dzie Boże wzglę­dem sie­bie, ale też oka­za­li miło­sier­dzie wobec bliź­nie­go i wobec same­go sie­bie: „Bło­go­sła­wie­ni miło­sier­ni, albo­wiem oni miło­sier­dzia dostą­pią” (Mt 5,7). W rodzi­nach powsta­je wie­le kon­flik­tów z tego powo­du, że rodzeń­stwo oskar­ża rodzi­ców o nie­rów­ne trak­to­wa­nie, szcze­gól­nie w spra­wach mate­rial­nych. Nie­rzad­ko mał­żon­ko­wie-rodzi­ce mają pre­ten­sje do sie­bie, ponie­waż według nich współ­mał­żo­nek jest win­ny temu, że syn czy cór­ka ode­szli od Boga, zanie­cha­li naukę czy żyją bez ślu­bu kościel­ne­go. Miło­sier­dzie, szcze­gól­nie w rodzinie,jest naśla­do­wa­niem miło­sier­ne­go Ojca w nie­bie, naśla­do­wa­niem miło­sier­ne­go Chry­stu­sa, jest goto­wo­ścią do prze­ba­cza­nia, ale też łączy się ze sta­wia­niem wyma­gań, upo­mnie­niem. Św. Paweł nas uczy: „W Chry­stu­sie Bóg jed­nał z sobą świat … nam zaś prze­ka­zał sło­wo jed­na­nia” (2 Kor 5,19). „Aby­śmy mogli prze­ba­czyć, trze­ba przejść przez wyzwa­la­ją­ce doświad­cze­nie zro­zu­mie­nia i wyba­cza­nia sobie samym… To zakła­da doświad­cze­nie Boże­go prze­ba­cze­nia… W prze­ciw­nym razie życie rodzin­ne będzie miej­scem sta­łe­go napię­cia lub wza­jem­ne­go udrę­cze­nia” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adhor­ta­cja Amo­ris laeti­tia – „O miło­ści w rodzi­nie”, p.107–108).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Gdy powsta­ło nie­po­ro­zu­mie­nie w rodzi­nie, czy potra­fi­my uklęk­nąć, by pro­sić Boga i sie­bie o prze­ba­cze­nie?