Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY CZWARTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 12–17 IX 2016

PONIEDZIAŁEK:
1 Kor 11,17–26.33; Łk 7,1–10
Sło­wo Boże: Udzie­la­jąc tych pouczeń, nie pochwa­lam was i za to, że scho­dzi­cie się razem nie na lep­sze, ale ku gor­sze­mu. Przede wszyst­kim sły­szę – i po czę­ści wie­rzę – że zda­rza­ją się mię­dzy wami spo­ry, gdy scho­dzi­cie się razem jako Kościół. Zresz­tą nawet muszą być wśród was roz­dar­cia… Apo­stoł Paweł, doświad­cza­jąc łaski Boga, pozo­sta­je czło­wie­kiem trzeź­wo myślą­cym. Wyka­zu­je pły­ną­cą z wia­ry głę­bo­ką intu­icję co do tego, jak wiel­kim darem jest Eucha­ry­stia, któ­ra two­rzy jed­ność Kościo­ła. Zara­zem zacho­wu­je peł­ne reali­zmu spoj­rze­nie na wspól­no­tę wie­rzą­cych, gdy zauwa­ża, że spo­ry są ponie­kąd koniecz­ne. To wła­śnie przez spo­ry ujaw­nia się sła­bość czło­wie­ka i też jego wiel­kość. W ten spo­sób widać doj­rza­łość, ale też i bra­ki wia­ry. Ta odsło­nię­ta sła­bość jest jak napo­mnie­nie ku nawró­ce­niu.
WTOREK
1 Kor 12,12–14.27–31a; Łk 7,11–17
Sło­wo Boże: Wy prze­to jeste­ście Cia­łem Chry­stu­sa i poszcze­gól­ny­mi Jego człon­ka­mi. I tak usta­no­wił Bóg w Koście­le naprzód Apo­sto­łów, po wtó­re pro­ro­ków, po trze­cie nauczy­cie­li, a następ­nie tych, co mają moc czy­nie­nia cudów, potem tych, któ­rzy uzdra­wia­ją, któ­rzy wspie­ra­ją pomo­cą… Obraz jest czy­tel­ny: Kościół jest jak cia­ło – dosłow­nie jest Cia­łem Chry­stu­sa. W zna­cze­niu mistycz­nym. Bynaj­mniej nie pozor­nym, meta­fo­rycz­nym, ale jak naj­bar­dziej real­nym. Mistycz­ny ozna­cza tu real­ność na spo­sób ducho­wy. Zatem Kościół jest dosłow­nie żywym orga­ni­zmem; poszcze­gól­ne oso­by są jak orga­ny tego orga­ni­zmu, podej­mu­jąc wła­ści­we sobie zada­nia. Tak Pan zbu­do­wał Kościół, że jeste­śmy sobie potrzeb­ni wyko­nu­jąc róż­ne, uzu­peł­nia­ją­ce się zada­nia. Tu nie miej­sce na kon­ku­ren­cję. Jest za to współ­pra­ca.
ŚRODA
Lb 21,4b–9 lub Flp 2,6–11; J 3,13–17
ŚWIĘTO PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO
Sło­wo Boże: Chry­stus Jezus, (… ) ogo­ło­cił same­go sie­bie, przy­jąw­szy postać słu­gi, staw­szy się podob­nym do ludzi. A w tym, co zewnętrz­ne uzna­ny za czło­wie­ka, uni­żył same­go sie­bie, staw­szy się posłusz­nym aż do śmier­ci, i to śmier­ci krzy­żo­wej. Dla­te­go też Bóg wywyż­szył Go nad wszyst­ko… Krzyż jest zna­kiem uni­że­nia się same­go Jezu­sa. Chry­stus-Miłość upodob­nił się do tego, któ­re­go uko­chał i poszedł tam, gdzie czło­wiek zabrnął przez swo­je nie­po­słu­szeń­stwo. Dosko­na­le czy­sty zszedł w otchłań grze­chu, by ura­to­wać tego, któ­ry bez­rad­nie wołał o pomoc. Dziś pozo­sta­je jed­no: żar­li­wą wia­rą i modli­twą nie dopu­ścić do tego, by trud Jezu­sa oka­zał się darem­ny. By Jezus wywyż­szo­ny ponad całe stwo­rze­nie mógł cie­szyć się obec­no­ścią wszyst­kich, za któ­rych prze­lał swą naj­święt­szą Krew.
CZWARTEK
Hbr 5,7–9; J 19,25–27
Wspo­mnie­nie NMP Bole­snej
Sło­wo Boże: Chry­stus pod­czas swo­je­go życia docze­sne­go z gło­śnym woła­niem i pła­czem zano­sił gorą­ce proś­by i bła­ga­nia do Tego, któ­ry mógł Go wyba­wić od śmier­ci, i został wysłu­cha­ny dzię­ki swej ule­gło­ści. A cho­ciaż był Synem, nauczył się posłu­szeń­stwa przez to, co wycier­piał. Jezus-czło­wiek modli się bła­ga­jąc Ojca – o co? Nie o wyba­wie­nie od śmier­ci, choć doświad­czał trwo­gi, gdy zbli­ża­ła się jej godzi­na. Pan modli się, by móc w dosko­na­łym posłu­szeń­stwie speł­nić zamiar Ojca. Modli­twa Jezu­sa jest dro­gą do zjed­no­cze­nia z Ojcem. Rów­nież my przez modli­twę uzy­sku­je­my zdol­ność pod­ję­cia naszych zadań, tak­że tych naj­trud­niej­szych. Tam cię­żar życio­wych doświad­czeń przy­gnia­ta czło­wie­ka, gdzie nie dosta­je modli­twy, bo nie dosta­je wia­ry. Wie­rząc sta­je­my się zdol­ni iść dalej.
PIĄTEK
1 Kor 15,12–20; Łk 8,1–3
Sło­wo Boże: Jeśli umar­li nie zmar­twych­wsta­ją, to i Chry­stus nie zmar­twych­wstał. A jeże­li Chry­stus nie zmar­twych­wstał, darem­na jest wasza wia­ra i aż dotąd pozo­sta­je­cie w waszych grze­chach. Tak więc i ci, co pomar­li, poszli na zatra­ce­nie (…) Tym­cza­sem jed­nak Chry­stus zmar­twych­wstał… Jest jed­no wyda­rze­nie, któ­re praw­dzi­wie i rady­kal­nie zmie­ni­ło świat – zmar­twych­wsta­nie Pana. Z tego fak­tu wyni­ka nasza wia­ra. Z tego wyda­rze­nia pły­nie łaska odpusz­cze­nia grze­chów – nasze uspra­wie­dli­wie­nie. Rów­nież przy pustym gro­bie, wobec żyją­ce­go Pana rodzi się nie­znisz­czal­na nadzie­ja. Nie ma wia­ry tam, gdzie nie ma ocze­ki­wa­nia na zmar­twych­wsta­nie. Nie moż­na zro­zu­mieć chrze­ści­jan, jeśli się nie przyj­mie histo­rycz­ne­go fak­tu zmar­twych­wsta­nia Jezu­sa i nie podą­ży dro­gą ku wła­sne­mu zmar­twych­wsta­niu.
SOBOTA
1 Kor 15,35–37.42–49; Łk 8,4–15
Sło­wo Boże: Zasie­wa się znisz­czal­ne – powsta­je zaś nie­znisz­czal­ne; sie­je się nie­chwa­leb­ne – powsta­je chwa­leb­ne; sie­je się sła­be – powsta­je moc­ne. Zasie­wa się cia­ło zmy­sło­we – powsta­je cia­ło ducho­we. Jeże­li jest cia­ło zmy­sło­we, jest też cia­ło ducho­we. Już sama obser­wa­cja pro­ce­sów życio­wych pro­wa­dzi nas do głę­bo­kie­go sza­cun­ku wobec moż­li­wo­ści samej natu­ry, któ­re zaska­ku­je swym bogac­twem, prze­mia­na­mi, roz­wo­jem. A czy moż­na pre­cy­zyj­nie opi­sać pro­ces ducho­wej prze­mia­ny naszych ciał fizycz­nych w per­spek­ty­wie zmar­twych­wsta­nia? Wie­rzy­my, że Bóg z naszych ułom­nych wysił­ków, pod­ję­tych w docze­sno­ści, utka wiecz­nie trwa­łą tkan­kę naszej oso­by. Lecz cóż się sta­nie, gdy nawet tych ułom­nych wysił­ków nie zło­ży­my w ręce Boga?