Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY PIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 19–24 IX 2016

PONIEDZIAŁEK:
Prz 3,27–35; Łk 8,16–18
Sło­wo Boże: Nie zazdrość gwał­tow­ni­ko­wi, nie skła­niaj się ku jego dro­gom. Bo Pan się brzy­dzi prze­wrot­nym, a z wier­ny­mi obcu­je przy­jaź­nie. Prze­kleń­stwo Pana na domu bez­boż­nych. On bło­go­sła­wi miesz­ka­nie pra­wych. On się naśmie­wa z szy­der­ców, a pokor­nym udzie­la swej łaski. Czyż trze­ba przy­po­mi­nać, że Bóg brzy­dzi się czło­wie­kiem nie­pra­wym, że odrzu­ca występ­ne­go, że potę­pia krzyw­dzi­cie­la? Wyda­je się czymś oczy­wi­stym, że Pan nie może postą­pić ina­czej. Po cóż powta­rzać myśli oczy­wi­ste? Rzecz w tym, by nikt nie utra­cił jasno­ści spoj­rze­nia i nie zapo­mniał, że osta­tecz­nie liczy się moral­ny wymiar nasze­go dzia­ła­nia. Bo każ­dy suk­ces osią­gnię­ty na moral­nie nie­czy­stej dro­dze w rze­czy­wi­sto­ści jest klę­ską. W oczach Pana uzna­nie znaj­dą tyl­ko ludzie pokor­ni – to oni są dla nas dro­go­wska­zem.
WTOREK
Prz 21,1–6.10–13; Łk 8,19–21
Sło­wo Boże: Prze­strze­ga­nie pra­wa i spra­wie­dli­wo­ści lep­sze dla Pana niż krwa­we ofia­ry. Wynio­słe oczy i har­de ser­ce – ta lam­pa występ­nych jest grze­chem. Zamia­ry pra­co­wi­te­go pro­wa­dzą do zysku, a wszyst­kich spie­szą­cych się – do stra­ty. Nad­zwy­czaj­ne ofia­ry mogą kar­mić ludz­ką pychę – dla­te­go bywa, że są nie­bez­piecz­ne. Cicha uczci­wość, pozba­wio­na roz­gło­su, jest dro­gą ku praw­dzi­wej wiel­ko­ści, ku świę­to­ści. A gdy do uczci­wo­ści doda­my poko­rę, wów­czas postę­pu­je­my dro­gą praw­dzi­wej mądro­ści. Mądrość nie jest bynaj­mniej pochod­ną wyra­fi­no­wa­nej myśli inte­lek­tu­ali­stów. Wręcz prze­ciw­nie, naj­od­po­wied­niej­sze miej­sce dla sie­bie znaj­du­je tam, gdzie uczci­wość i pro­sto­ta. Lecz postaw tych nie osią­ga się w bie­gu. Potrzeb­na jest cier­pli­wość.
ŚRODA
Ef 4,1–7.11–13; Mt 9,9–13
ŚWIĘTO ŚW. MATEUSZA EWANGELISTY
Sło­wo Boże: Każ­de­mu zaś z nas zosta­ła dana łaska według mia­ry daru Chry­stu­so­we­go. I On usta­no­wił jed­nych apo­sto­ła­mi, innych pro­ro­ka­mi, innych ewan­ge­li­sta­mi, innych paste­rza­mi i nauczy­cie­la­mi dla przy­spo­so­bie­nia świę­tych do wyko­ny­wa­nia posłu­gi… Ser­cem ludz­kim tar­ga­ją dwa odmien­ne dąże­nia. Chęt­nie pod­kre­śla­my swo­ją odręb­ność i nie­po­wta­rzal­ność. Rów­no­cze­śnie żywi­my głę­bo­kie prze­ko­na­nie o rów­no­ści wszyst­kich ludzi i tęsk­ni­my za wspól­no­tą, za bli­sko­ścią innych. Mądrość Boża wska­zu­je pięk­ne roz­wią­za­nie powyż­sze­go napię­cia. Oto wszy­scy jeste­śmy dzieć­mi tego same­go Ojca. A prze­cież każ­dy z nas otrzy­mu­je inne zada­nie do wyko­na­nia. Bóg potra­fi objąć każ­de­go peł­nią miło­ści i potra­fi wska­zać każ­de­mu wła­ści­wą mu, odmien­ną od innych dro­gę.
CZWARTEK
Koh 1,2–11; Łk 9,7–9
Sło­wo Boże: Mar­ność nad mar­no­ścia­mi, powia­da Kohe­let, mar­ność nad mar­no­ścia­mi – wszyst­ko jest mar­no­ścią. Cóż przyj­dzie czło­wie­ko­wi z całe­go tru­du, jaki sobie zada­je pod słoń­cem? Poko­le­nie przy­cho­dzi i odcho­dzi, a zie­mia trwa po wszyst­kie cza­sy. Wszyst­ko obra­ca się w mar­ność – czy moż­na zgo­dzić się z powyż­szym twier­dze­niem? Czy w sło­wach tych nie kry­je się rady­kal­ne potę­pie­nie bądź lek­ce­wa­że­nie świa­ta mate­rial­ne­go? Bynaj­mniej. Każ­da rzecz stwo­rzo­na przez Boga ma swo­ją war­tość, tzn. wła­ści­we sobie dobro. Jest rze­czą czło­wie­ka roz­sąd­nie odkry­wać owo dobro. Ale ponie­waż zbyt łatwo prze­ce­nia­my to, co mate­rial­ne, pomi­ja­jąc wiecz­ne, przy­po­mnie­nie sta­ro­żyt­ne­go mędr­ca nie jest zby­tecz­ne. Może wła­śnie dziś potrze­bu­je­my tego sło­wa bar­dziej niż kie­dyś.
PIĄTEK
Koh 3,1–11; Łk 9,18–22
Sło­wo Boże: Wszyst­ko ma swój czas: Jest czas rodze­nia i czas umie­ra­nia, czas sadze­nia i czas wyry­wa­nia tego, co zasa­dzo­no. Czas zabi­ja­nia i czas lecze­nia, czas burze­nia i czas budo­wa­nia (…). Nie poj­mie czło­wiek dzieł, jakich Bóg doko­nu­je od począt­ku aż do koń­ca. Bło­go­sła­wio­ne sło­wa wzy­wa­ją­ce do zdro­we­go dystan­su wobec chwi­li bie­żą­cej. Czyż nie ule­ga­my poku­sie, by tak bar­dzo anga­żo­wać się w to, co dzie­je się teraz, iż zapo­mi­na­my o szer­szej per­spek­ty­wie, któ­rą daje nam umie­jęt­ność widze­nia cało­ści? Owszem, szcze­gó­ły są nie­zwy­kle waż­ne. Ale nie popeł­niaj­my błę­du, by przez prze­sad­ną tro­skę o szcze­gó­ły, zgu­bić z pola widze­nia całość kom­po­zy­cji, jaką jest nasze życie. Nie­uchron­ność obser­wo­wa­nych pro­ce­sów jest woła­niem, by zaufać Panu, któ­ry nad wszyst­kim ma pie­czę.
SOBOTA
Koh 11,9–12,8; Łk 9,43b–45
Sło­wo Boże: Ciesz się, mło­dzień­cze, w mło­do­ści swo­jej, a ser­ce two­je niech się roz­we­se­la za dni mło­do­ści two­jej. I chodź dro­ga­mi ser­ca swe­go i za tym, co oczy twe pocią­ga; lecz wiedz, że z tego wszyst­kie­go będzie cię sądził Bóg. Usuń przy­gnę­bie­nie ze swe­go ser­ca… Mło­dość ma swo­je pra­wa – cechą jej jest radość, poszu­ki­wa­nie nowych doświad­czeń, spraw­dza­nie swo­ich moż­li­wo­ści, kosz­to­wa­nie świa­ta. Bar­dziej niż rozu­mo­we kal­ku­la­cje, mło­dych pro­wa­dzi intu­icja, jakiś zmysł, któ­ry może­my opi­sać jako ruch ser­ca. Mniej jest inte­lek­tu, wię­cej spon­ta­nicz­no­ści. A jed­nak autor natchnio­ny prze­strze­ga: mimo wszyst­ko nale­ży zawsze pamię­tać o jed­nym – o odpo­wie­dzial­no­ści przed Bogiem. Bo każ­dy czyn, każ­de pra­gnie­nie i każ­da decy­zja pod­le­ga­ją moral­ne­mu osą­do­wi.