Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

JEZUS JEST JEDYNYM ŹRÓDŁEM BŁOGOSŁAWIEŃSTWA

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 7 wrze­śnia br.


Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
Wysłu­cha­li­śmy frag­men­tu z Ewan­ge­lii św. Mate­usza. Zamia­rem Ewan­ge­li­sty jest wpro­wa­dze­nie nas głę­biej w tajem­ni­cę Jezu­sa, aby pojąć Jego dobroć i miło­sier­dzie. Wyda­rze­nie prze­bie­ga w nastę­pu­ją­cy spo­sób: Jan Chrzci­ciel wysy­ła swo­ich uczniów do Jezu­sa (Jan był w wię­zie­niu), by zada­li Mu bar­dzo jasne pyta­nie: „Czy Ty jesteś tym, któ­ry ma przyjść, czy też win­ni­śmy ocze­ki­wać na inne­go?”. Było to wła­śnie w chwi­li ciem­no­ści. Jan Chrzci­ciel z nie­cier­pli­wo­ścią ocze­ki­wał Mesja­sza i w swo­im prze­po­wia­da­niu opi­sał Go w moc­nych kolo­rach, jako sędzie­go, któ­ry w koń­cu zain­au­gu­ru­je kró­le­stwo Boże, oczy­ściw­szy swój lud, nagra­dza­jąc dobrych, a karząc złych. (…) Na pierw­szy rzut oka odpo­wiedź Jezu­sa wyda­je się nie odpo­wia­dać na proś­bę Jana Chrzci­cie­la. Rze­czy­wi­ście Jezus powie­dział: „Idź­cie i oznaj­mij­cie Jano­wi, co sły­szy­cie i widzi­cie: Śle­pi odzy­sku­ją wzrok i chro­mi cho­dzą, trę­do­wa­ci zosta­ją oczysz­cze­ni i głu­si sły­szą, umar­li są wskrze­sza­ni, a ubo­gim zwia­sto­wa­na jest ewan­ge­lia; a bło­go­sła­wio­ny jest ten, kto się Mną nie zgor­szy”. (…) Spra­wie­dli­wość, któ­rą Jan Chrzci­ciel umiesz­czał w cen­trum swo­je­go prze­po­wia­da­nia, u Jezu­sa uka­zu­je się przede wszyst­kim jako miło­sier­dzie. A wąt­pli­wo­ści pre­kur­so­ra uprze­dza­ją jedy­nie zamie­sza­nie, jakie następ­nie wzbu­dzi Jezus swo­imi dzia­ła­nia­mi i sło­wa­mi. Zro­zu­mia­ła jest zatem kon­klu­zja odpo­wie­dzi Jezu­sa: „bło­go­sła­wio­ny jest ten, kto się Mną nie zgor­szy”. Zgor­sze­nie ozna­cza „prze­szko­dę”. Jezus zatem ostrze­ga przed szcze­gól­nym nie­bez­pie­czeń­stwem: jeśli prze­szko­dą do tego, by uwie­rzyć są przede wszyst­kim Jego czy­ny miło­sier­dzia, to zna­czy, że mamy fał­szy­wy obraz Mesja­sza. Bło­go­sła­wie­ni są nato­miast ci, któ­rzy w obli­czu gestów i słów Jezu­sa odda­ją chwa­łę Ojcu, któ­ry jest w nie­bie. Prze­stro­ga Jezu­sa jest zawsze aktu­al­na: tak­że dziś czło­wiek kon­stru­uje obra­zy Boga, któ­re unie­moż­li­wia­ją zasma­ko­wa­nie Jego rze­czy­wi­stej obec­no­ści. Nie­któ­rzy wytwa­rza­ją sobie wia­rę wyko­na­ną wła­sno­ręcz­nie, któ­ra redu­ku­je Boga do ogra­ni­czo­nej prze­strze­ni wła­snych pra­gnień i wła­snych prze­ko­nań. Ale ta wia­ra nie jest nawró­ce­niem do Pana, któ­ry się obja­wia, a wręcz unie­moż­li­wia Mu bycie wyzwa­niem dla nasze­go życia i nasze­go sumie­nia. Inni redu­ku­ją Boga do fał­szy­we­go boż­ka; wyko­rzy­stu­ją Jego świę­te Imię, aby uspra­wie­dli­wić swo­je wła­sne inte­re­sy, a nawet nie­na­wiść i prze­moc. (…) Jesz­cze inni uwa­ża­ją Chry­stu­sa jedy­nie za dobre­go nauczy­cie­la pouczeń etycz­nych, jed­ne­go spo­śród wie­lu w dzie­jach. Są wresz­cie tacy, któ­rzy tłu­mią wia­rę w czy­sto intym­nej rela­cji z Jezu­sem, wykre­śla­jąc Jego impuls misyj­ny, zdol­ny by prze­mie­niać świat i histo­rię. My, chrze­ści­ja­nie, wie­rzy­my w Boga Jezu­sa Chry­stu­sa, a Jego pra­gnie­niem jest wzra­sta­nie w żywym doświad­cze­niu Jego tajem­ni­cy miło­ści. Pra­cuj­my zatem nad tym, aby nie sta­wiać żad­nej prze­szko­dy dla miło­sier­ne­go dzia­ła­nia Ojca, ale pro­śmy o dar wiel­kiej wia­ry, by stać się zna­kiem i narzę­dziem miło­sier­dzia.