Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

Am 6,1a.4–7; 1 Tm 6,11–16; Łk 16,19–31

PRZYPOWIEŚĆ O BOGACZU I ŁAZARZU

Jezus powie­dział do fary­ze­uszów:
Żył pewien czło­wiek boga­ty, któ­ry ubie­rał się w pur­pu­rę i bisior i dzień w dzień świet­nie się bawił. U bra­my jego pała­cu leżał żebrak okry­ty wrzo­da­mi, imie­niem Łazarz. Pra­gnął on nasy­cić się odpad­ka­mi ze sto­łu boga­cza; nad­to i psy przy­cho­dzi­ły i liza­ły jego wrzo­dy. Umarł żebrak i anio­ło­wie zanie­śli go na łono Abra­ha­ma. Umarł tak­że bogacz i został pogrze­ba­ny. Gdy w Otchła­ni, pogrą­żo­ny w mękach, pod­niósł oczy, ujrzał z dale­ka Abra­ha­ma i Łaza­rza na jego łonie. I zawo­łał: „Ojcze Abra­ha­mie, uli­tuj się nade mną i poślij Łaza­rza; niech koniec swe­go pal­ca umo­czy w wodzie i ochło­dzi mój język, bo strasz­nie cier­pię w tym pło­mie­niu”. Lecz Abra­ham odrzekł: „Wspo­mnij, synu, że za życia otrzy­ma­łeś swo­je dobra, a Łazarz prze­ciw­nie, nie­do­lę; teraz on tu dozna­je pocie­chy, a ty męki cier­pisz. A prócz tego mię­dzy nami a wami zio­nie ogrom­na prze­paść, tak że nikt, choć­by chciał, stąd do was przejść nie może ani stam­tąd do nas się prze­do­stać”. Tam­ten rzekł: „Pro­szę cię więc, ojcze, poślij go do domu moje­go ojca. Mam bowiem pię­ciu bra­ci: niech ich prze­strze­że, żeby i oni nie przy­szli na to miej­sce męki”. Lecz Abra­ham odparł: „Mają Moj­że­sza i Pro­ro­ków, niech­że ich słu­cha­ją”. Tam­ten odrzekł: „Nie, ojcze Abra­ha­mie, lecz gdy­by kto z umar­łych poszedł do nich, to się nawró­cą”. Odpo­wie­dział mu: „Jeśli Moj­że­sza i Pro­ro­ków nie słu­cha­ją, to choć­by kto z umar­łych powstał, nie uwie­rzą”.
ROZWAŻANIE
Bogacz i nędzarz. Byli tak bli­sko sie­bie. A zara­zem w zupeł­nie odręb­nych świa­tach. Prze­cho­dzą­cy mogli wie­lo­krot­nie zazdro­ścić boga­te­mu. Mogli też patrząc na nędza­rza cie­szyć się, że podob­ny los został im oszczę­dzo­ny. A jed­nak rze­czy­wi­stość oka­za­ła się zupeł­nie inna. To sytu­acja boga­cza była tra­gicz­na, a trud­na dola nędza­rza oka­za­ła się bło­go­sła­wień­stwem. Czy boga­ty został potę­pio­ny z racji swe­go bogac­twa? Czy nędzarz dostą­pił rado­ści wiecz­nej przez wzgląd na swą nędzę? Taki wnio­sek był­by nie­bez­piecz­nym uprosz­cze­niem. Wie­my i wie­rzy­my, że to łaska Boga zba­wia czło­wie­ka. Jeśli boga­ty został potę­pio­ny, to dla­te­go że bogac­two zamknę­ło go na łaskę Boga. I jeśli nędzarz wszedł do wiecz­nej rado­ści, to dla­te­go, że w swej bie­dzie potra­fił przy­jąć łaskę Stwór­cy zacho­wu­jąc pra­wość życia.

(rs)