Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY SIÓDMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 3–8 X 2016

PONIEDZIAŁEK:
Ga 1,6–12; Łk 10,25–37
Sło­wo Boże: Nadzi­wić się nie mogę, że od Tego, któ­ry was łaską Chry­stu­sa powo­łał, tak szyb­ko chce­cie przejść do innej Ewan­ge­lii. Innej jed­nak Ewan­ge­lii nie ma: są tyl­ko jacyś ludzie, któ­rzy sie­ją wśród was zamęt… Współ­cze­sne media utwo­rzy­ły nie­zna­ny dotąd rynek idei, któ­ry skłon­ni jeste­śmy trak­to­wać na podo­bień­stwo pla­cu tar­go­we­go, gdzie moż­na wybrać odpo­wia­da­ją­ce nam pro­duk­ty, gdzie ze sprze­daw­cą moż­na się potar­go­wać… Tym­cza­sem świat myśli i poglą­dów wyma­ga zgo­ła inne­go podej­ścia. Potrzeb­na jest roz­wa­ga. Liczy się zmysł poszu­ki­wa­nia praw­dy i wier­ność temu, cośmy odkry­li. O ile róż­ne gatun­ki jabłek czy pomi­do­rów może­my spo­ży­wać zamien­nie, to jed­nak nie każ­da idea w sfe­rze ducha jest rów­nej war­to­ści.
WTOREK
Ga 1,13–24; Łk 10,38–42
Sło­wo Boże: Gdy jed­nak spodo­ba­ło się Temu, któ­ry wybrał mnie jesz­cze w łonie mat­ki mojej i powo­łał łaską swo­ją, bym Ewan­ge­lię o Nim gło­sił poga­nom (…) skie­ro­wa­łem się do Ara­bii, a póź­niej zno­wu wró­ci­łem do Damasz­ku. Jed­nym z darów, któ­re Bóg skła­da w ser­ce czło­wie­ka, jest pra­gnie­nie spo­tka­nia Go. Trud­no jest się modlić, gdy zapo­mi­na­my, że sam Bóg na nas ocze­ku­je, że swo­ją łaską wspie­ra nasze nie­udol­ne wysił­ki, że pro­wa­dzi nas po dro­gach modli­twy ku więk­szej głę­bi. Jeśli nie pro­si­my o dar modli­twy, jeśli nie tru­dzi­my się nad jej roz­wo­jem, szyb­ko się znie­chę­ca­my, poja­wia się ruty­na. I nic dziw­ne­go, że ucie­ka­my od modli­twy. Jeśli Paweł gło­sił Ewan­ge­lię, jeśli wie­dział, że Bóg go powo­łał i pro­wa­dzi, to zro­zu­miał to tyl­ko dzię­ki modli­twie.
ŚRODA
Ga 2,1–2.7–14; Łk 11,1–4
Sło­wo Boże: Jakub, Kefas i Jan, uwa­ża­ni za fila­ry, poda­li mnie i Bar­na­bie pra­wi­ce na znak wspól­no­ty, byśmy szli do pogan, oni zaś do obrze­za­nych, byle­by­śmy pamię­ta­li o ubo­gich, co też gor­li­wie sta­ra­łem się czy­nić. Powo­ła­ny przez Jezu­sa Paweł nie zapo­mniał, że swą sytu­ację winien przed­sta­wić odpo­wie­dzial­nym za Kościół Apo­sto­łom, by uzy­skać ich akcep­ta­cję. Nasze powo­ła­nie do modli­twy jest naj­bar­dziej oso­bi­stym wezwa­niem – każ­dy szu­ka tego rodza­ju modli­twy, któ­ry jest mu bli­ski. Zara­zem jed­nak nasze wędro­wa­nie dro­ga­mi modli­twy musi doko­ny­wać się w Koście­le. Nad­to i owoc modli­twy, czy­li odkry­cie zada­nia, jakie sta­wia mi Bóg, rów­nież wyma­ga roze­zna­nia we wspól­no­cie Kościo­ła. Dopie­ro wte­dy uzy­sku­je­my wła­ści­wą wia­ry­god­ność.
CZWARTEK
Ga 3,1–5; Łk 11,5–13
Sło­wo Boże: Tego jed­ne­go chciał­bym się od was dowie­dzieć, czy Ducha otrzy­ma­li­ście na sku­tek wypeł­nia­nia Pra­wa za pomo­cą uczyn­ków czy też stąd, że dali­ście posłuch wie­rze? Czyż jeste­ście aż tak nie­ro­zum­ni, że zacząw­szy duchem, chce­cie teraz koń­czyć cia­łem? Ta poku­sa poja­wia się nie­zmien­nie w ser­cach ludzi gor­li­wych. Pro­wa­dze­ni pra­gnie­niem dosko­na­ło­ści, usi­łu­ją wła­snym sta­ra­niem zapew­nić sobie zba­wie­nie. Nie tyle liczą na łaskę, ile bar­dziej na swe spra­wie­dli­we uczyn­ki, za któ­re – wyda­je się – powin­ni być zba­wie­ni. Tym­cza­sem zba­wie­nie zawsze jest łaską. A dobre uczyn­ki czło­wie­ka to znak, że łaska jest przyj­mo­wa­na. Na począt­ku dro­gi wia­ry wyda­je się nam, że musi­my wie­le jesz­cze zdo­być. Osią­ga­my doj­rza­łość, gdy pozna­je­my, jak wie­le musi­my pozo­sta­wić, by został tyl­ko Bóg.
PIĄTEK
Ga 3,7–14; Łk 11,15–26
Sło­wo Boże: Zro­zu­miej­cie, że syna­mi Abra­ha­ma są ci, któ­rzy pole­ga­ją na wie­rze (…) dla­te­go tyl­ko ci, któ­rzy pole­ga­ją na wie­rze, mają uczest­nic­two w bło­go­sła­wień­stwie wraz Abra­ha­mem, któ­ry dał posłuch wie­rze. Bło­go­sła­wio­ny był Abra­ham, bo uwie­rzył Panu. Rów­nie bło­go­sła­wio­ny jest czło­wiek, któ­ry pole­ga na swo­im Stwór­cy. Dra­mat zaczy­na się, gdy brak­nie wia­ry, a pozo­sta­ją zewnętrz­ne jej zna­ki. Rów­nież modli­twa może być dzia­ła­niem czy­sto ludz­kim, zewnętrz­nym i bez­owoc­nym, jeśli nie wyra­sta z korze­nia wia­ry. Jeśli więc spo­strze­że­my jaki­kol­wiek brak w wie­rze, nie wahaj­my się bła­gać o łaskę wia­ry moc­niej­szej i głęb­szej. Już przed laty ks. pro­fe­sor Rat­zin­ger z gory­czą zauwa­żył, że wie­lu jest chrze­ści­jan, któ­rzy w głę­bi ser­ca pozo­sta­ją poga­na­mi.
SOBOTA
Ga 3,22–29; Łk 11,27–28
Sło­wo Boże: Nie ma już Żyda ani poga­ni­na, nie ma już nie­wol­ni­ka ani czło­wie­ka wol­ne­go (…) Wszy­scy bowiem jeste­ście kimś jed­nym w Chry­stu­sie Jezu­sie. Jeże­li zaś nale­ży­cie do Chry­stu­sa, to jeste­ście też potom­stwem Abra­ha­ma. Tyl­ko Bóg potra­fi tak dzia­łać: każ­de­mu wyzna­cza nie­po­wta­rzal­ne zada­nie, rów­no­cze­śnie wszyst­kich potra­fi zjed­no­czyć jak żad­na inna siła na zie­mi. Zacho­wu­jąc indy­wi­du­al­ność, sta­je­my się jed­no­ścią z inny­mi. Taka jest też nasza modli­twa: modli­my się indy­wi­du­al­nie, a prze­cież two­rzy­my jeden żywy orga­nizm Kościo­ła. Boże, dzię­ki Ci za nie­po­wta­rzal­ność każ­de­go z nas i za głę­bo­ką wspól­no­tę bra­ci w wie­rze. Zacho­wu­jąc wła­ści­wą sobie odręb­ność, nie­po­wta­rzal­ne zada­nie-powo­ła­nie, słu­ży­my sobie wza­jem­nie w jed­nym Chry­stu­so­wym Koście­le.