Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY ÓSMY TYDZIEŃ 10 – 15 X 2016

PONIEDZIAŁEK:
Ga 4,22–24.26–27.31–5,1; Łk 11,29–32
Sło­wo Boże: Nie­wia­sty wyobra­ża­ją dwa przy­mie­rza: Jed­no zawar­te pod górą Synaj, rodzi ku nie­wo­li, a wyobra­ża je Hagar. Nato­miast gór­ne Jeru­za­lem cie­szy się wol­no­ścią i ono jest naszą mat­ką. Tak to, bra­cia, nie jeste­śmy dzieć­mi nie­wol­ni­cy, ale wol­nej.
Gór­ne Jeru­za­lem to Kościół. Jeste­śmy dzieć­mi Kościo­ła. Zwy­kło się mówić, że jeste­śmy dzieć­mi naszych cza­sów. To zna­czy, że nasze myśle­nie i nasza wraż­li­wość odzwier­cie­dla­ją ducho­wy kli­mat, w jakim żyje­my. To dzie­je się jak­by poza naszą decy­zją, bo jakoś bez­wied­nie nasią­ka­my myśle­niem poda­nym przez media. A prze­cież nasze zada­nie jest inne. W swo­im ser­cu win­ni­śmy odzwier­cie­dlać myśle­nie i wraż­li­wość Kościo­ła, myśle­nie ukształ­to­wa­ne przez sło­wo Boga. To nie sta­nie się jed­nak bez mozol­nej
pra­cy przez całe życie.
WTOREK
Ga 5,1–6; Łk 11,37–41
Sło­wo Boże: My zaś z pomo­cą Ducha na zasa­dzie wia­ry wycze­ku­je­my spo­dzie­wa­nej spra­wie­dli­wo­ści. Albo­wiem w Chry­stu­sie Jezu­sie ani obrze­za­nie, ani jego brak nie mają żad­ne­go zna­cze­nia, tyl­ko wia­ra, któ­ra dzia­ła przez miłość. W pro­gram chrze­ści­jań­skie­go życia wpi­sa­ne jest wezwa­nie, by zerwać z nie­do­brą prze­szło­ścią. Tu nie cho­dzi o pro­ste zapo­mnie­nie. Trze­ba wejść na nową dro­gę, rady­kal­nie inną od tej, któ­ra była dotąd. Tą dro­gą jest Jezus – w Nim jest roz­wią­za­nie, w Nim łaska uspra­wie­dli­wie­nia. Trze­ba Jemu wszyst­ko oddać i wciąż na nowo – dosłow­nie każ­de­go dnia – odda­wać. Pośród codzien­nych zma­gań może­my nosić pew­ność, że Jezus nas pro­wa­dzi. Dla­te­go spo­dzie­wa­my się spra­wie­dli­wo­ści (to jest uspra­wie­dli­wie­nia, uwol­nie­nia z grze­chów).
ŚRODA
Śro­da: Ga 5,18–25; Łk 11,42–46
Sło­wo Boże: Owo­cem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cier­pli­wość, uprzej­mość, dobroć, wier­ność, łagod­ność, opa­no­wa­nie (…). A ci, któ­rzy nale­żą do Chry­stu­sa Jezu­sa, ukrzy­żo­wa­li cia­ło swo­je z jego namięt­no­ścia­mi i pożą­da­nia­mi. Słu­cha­jąc św. Paw­ła nale­ża­ło by zro­bić rachu­nek sumie­nia: czy pra­gnie­my owo­ców Ducha Świę­te­go? Czy pozwa­la­my Ducho­wi Boże­mu dzia­łać w naszym ser­cu? Czy wymie­nio­ne przez Apo­sto­ła owo­ce Ducha ujaw­nia­ją się w naszej codzien­no­ści? „Prze­glą­da­jąc się” w tych sło­wach jak w lustrze może­my odkryć ogrom pra­cy, któ­ra nas cze­ka, by dobrze ukształ­to­wać swo­ją oso­bo­wość według wzo­ru, któ­ry daje Pan. Choć w grun­cie rze­czy zada­nie jest jed­no: trze­ba pozwo­lić, by Duch Boży nas pro­wa­dził, a wów­czas owo­ce będą dobrze widocz­ne.
CZWARTEK
Ef 1,1–10; Łk 11,47–54
Sło­wo Boże: Niech będzie bło­go­sła­wio­ny Bóg i Ojciec Pana nasze­go, Jezu­sa Chry­stu­sa: On napeł­nił nas wszel­kim bło­go­sła­wień­stwem ducho­wym na wyży­nach nie­bie­skich – w Chry­stu­sie. W Nim bowiem wybrał nas przed zało­że­niem świa­ta, aby­śmy byli świę­ci… Modli­twa uwiel­bie­nia jest jak spon­ta­nicz­ny okrzyk rado­ści. Apo­stoł po krót­kim pozdro­wie­niu roz­po­czy­na wszyst­ko od uwiel­bie­nia. Ten głę­bo­ki wyraz wia­ry i rado­ści jest u począt­ku całej reflek­sji. W zasa­dzie nie moż­na ina­czej. Jeśli doświad­cza­my obec­no­ści Jezu­sa, jeśli odkry­wa­my Jego łaskę i wzra­sta w nas świa­do­mość, żeśmy zosta­li przez Pana obda­ro­wa­ni wiel­kim darem powo­ła­nia, któ­re­go kre­sem jest świę­tość, to uwiel­bie­nie jest czymś zro­zu­mia­łym, natu­ral­nym, wręcz koniecz­nym. Niech zatem nie brak­nie uwiel­bie­nia w naszej codzien­no­ści.
PIĄTEK
Ef 1,11–14; Łk 12,1–7
Sło­wo Boże: W Nim tak­że i wy, usły­szaw­szy gło­sze­nie praw­dy, Dobrą Nowi­nę o waszym zba­wie­niu, w Nim rów­nież – uwie­rzyw­szy, zosta­li­ście nazna­cze­ni pie­czę­cią, Duchem Świę­tym, któ­ry był obie­ca­ny. O n j est zadat­kiem n asze­go dzie­dzic­twa… Dla Żydów to była rewo­lu­cja: przez Chry­stu­sa poga­nie rów­nież dostę­pu­ją zba­wie­nia. Dziś Kościół, naród wybra­ny, jest miej­scem, gdzie Pan udzie­la daru zba­wie­nia. Wyjąt­ko­wość tej łaski (wybra­nia) pole­ga na nie­zna­nym wcze­śniej uni­wer­sa­li­zmie, bo nikt nie jest wyklu­czo­ny z moż­li­wo­ści zba­wie­nia. Jeśli dziś jesz­cze ktoś jest poza zasię­giem tej łaski, to jest spra­wą nas, wie­rzą­cych, by przy­pro­wa­dzić go do Chry­stu­sa. To tak­że moje zada­nie. War­to­po­djąć ten trud, by nie­zna­ją­cy Pana jak i roz­cza­ro­wa­ni znów odna­leź­li się w świe­tle zba­wia­ją­cej łaski.
SOBOTA
Ef 1,15–23; Łk 12,8–12
Sło­wo Boże: Pro­szę, aby Bóg Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa, Ojciec chwa­ły, dał wam ducha mądro­ści i obja­wie­nia w głęb­szym pozna­niu Jego same­go. Niech da wam świa­tłe­oczy ser­ca, byście wie­dzie­li,  czym jest nadzie­ja… Uczo­ne trak­ta­ty teo­lo­gicz­ne, nabrzmia­łe ludz­kim myśle­niem, wyda­ją się być sło­mą wobec tej mądro­ści, któ­ra zstę­pu­je od Boga i dostęp­na jest czło­wie­ko­wi praw­dzi­wie wie­rzą­ce­mu. Obok nas tyle gło­sów,
trud­no się wśród nich odna­leźć. Nie żałuj­my jed­nak tych współ­cze­snych gło­sów, miłych dla ucha, dostar­cza­ją­cych przy­jem­nych doznań – ich żywot jest nader
krót­ki. Ceń­my sobie głos Stwór­cy, któ­ry wydo­by­wa się z wiecz­no­ści i nas do wiecz­no­ści wpro­wa­dza. Z wie­lo­ści tego, co sły­chać każ­de­go dnia, wydo­by­waj­my to, co war­te jest usły­sze­nia.