Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY DZIEWIĄTY TYDZIEŃ 17–22 X 2016

PONIEDZIAŁEK:
Ef 2,1–10; Łk 12,13–21
Sło­wo Boże: A Bóg będąc boga­ty w miło­sier­dzie, przez wiel­ką swą miłość, jaką nas umi­ło­wał, i to nas, umar­łych na sku­tek występ­ków, razem z Chry­stu­sem przy­wró­cił do życia – łaską bowiem jeste­ście zba­wie­ni – razem też wskrze­sił i razem posa­dził na wyży­nach nie­bie­skich… Bóg przy­wró­cił do życia swe­go Syna. Razem z Synem przy­wró­cił do życia czło­wie­ka – przy­wra­ca do życia każ­de­go, kto jed­no­czy się z Synem, wcho­dzi na dro­gę, któ­rą Syn uka­zał, kto przyj­mu­je łaskę przez Syna daro­wa­ną. W krót­kim poucze­niu Paweł aż dwu­krot­nie pod­kre­śla, że łaską jeste­śmy zba­wie­ni, że łaska przy­cho­dzi przez wia­rę, że zba­wie­nie jest darem, a nie zasłu­gą spra­wie­dli­we­go. Wole­li­by­śmy, żeby decy­do­wa­ły o tym nasze doko­na­nia. Ale rze­czy­wi­stość jest jasna: zba­wie­nie jest darem. Przyj­mu­jąc ten dar sta­je­my się nowym stwo­rze­niem.
WTOREK
2 Tm 4,9–17a; Łk 10,1–9
Świę­to św. Łuka­sza Ewan­ge­li­sty
Sło­wo Boże: Weź Mar­ka i przy­pro­wadź ze sobą; jest mi bowiem przy­dat­ny do posłu­gi­wa­nia. W pierw­szej mojej obro­nie nikt nie sta­nął przy mnie, ale mię wszy­scy opu­ści­li… Nato­miast Pan sta­nął przy mnie i wzmoc­nił mnie… Bywa­ją takie eta­py nasze­go życia, że może­my prze­cho­dzić je bez oglą­da­nia się na innych, bo sami radzi­my sobie wystar­cza­ją­co dobrze. Ale wystar­czy jed­na słab­sza chwi­la, by odczuć cały cię­żar utra­pie­nia – i wów­czas nie spo­sób posta­wić następ­ne­go kro­ku bez pomo­cy kogoś z zewnątrz. Ta nie­zdol­ność pój­ścia dalej może być bar­dzo trud­na. Ale wów­czas przy­znaj­my się wobec sie­bie, że potrze­bu­je­my pomo­cy. Umiej­my rów­nież wyznać to wobec innych. Pro­ste sło­wo „potrze­bu­ję cię” głę­bo­ko otwie­ra ludz­kie ser­ca.
ŚRODA
Ef 3,2–12; Łk 12,39–48
Sło­wo Boże: Mnie, zgo­ła naj­mniej­sze­mu ze wszyst­kich świę­tych, zosta­ła dana ta łaska: ogło­sić poga­nom jako Dobrą Nowi­nę nie­zgłę­bio­ne bogac­two Chry­stu­sa i wydo­być na świa­tło, czym jest wyko­na­nie tajem­ni­cze­go pla­nu, ukry­te­go przed wie­ka­mi w Bogu, Stwór­cy wszech­rze­czy. Jak Paweł prze­ży­wa swą dro­gę wia­ry i apo­stol­stwa? Przede wszyst­kim te dwie dro­gi są w jego życiu jed­no­ścią. Sko­ro uwie­rzył, nie mógł nie mówić o Jezu­sie innym. Wie­rząc „musiał” stać się Apo­sto­łem. Wyraź­nie ma świa­do­mość, że jest naj­mniej­szym z Apo­sto­łów, ale to nie prze­szka­dza mu, by z całą pew­no­ścią mówić o łasce otrzy­ma­nej od Pana i o zada­niu, jakie z tym jest zwią­za­ne. Z jed­nej stro­ny głę­bo­ka skrom­ność, z dru­giej pew­ność otrzy­ma­ne­go posłan­nic­twa. Tyl­ko taka posta­wa pozwa­la być słu­gą Jezu­sa, a nie same­go sie­bie.
CZWARTEK
Syr 3,30–4,10; Jk 2,14–17; Łk 6,27–38
Uro­czy­stość św. Jana Kan­te­go
Sło­wo Boże: Woda gasi pło­ną­cy ogień, a jał­muż­na gła­dzi grze­chy. Kto dobro­dziej­stwa­mi za dobro­dziej­stwa odpła­ca, pamię­ta o przy­szło­ści; a w chwi­li potknię­cia znaj­dzie pod­po­rę. Synu, nie odma­wiaj bie­da­ko­wi rze­czy nie­zbęd­nych do życia… Gdy myśli­my o odpusz­cze­niu grze­chów, spon­ta­nicz­nie przy­cho­dzi nam na myśl sakra­ment poku­ty. I słusz­nie, bo jest to pod­sta­wo­wa dro­ga, by Pan prze­ba­czył nam grze­chy. Choć trze­ba uwa­żać, by sakra­ment ten nie został ode­rwa­ny od resz­ty nasze­go życia. Jest sku­tecz­ny, gdy prze­mie­nia nasze myśle­nie, gdy inspi­ru­je nasze czy­ny. War­to też pamię­tać, że ist­nie­ją inne spo­so­by, by uzy­skać prze­ba­cze­nie – o tym mówi Syrach. Wska­zu­je na wyjąt­ko­wą war­tość jał­muż­ny, miło­sier­dzia. Św. Jan Kan­ty taką też wybrał dro­gę.
PIĄTEK
Ef 4,1–6; Łk 12,54–59
Sło­wo Boże: Usi­łuj­cie zacho­wać jed­ność Ducha dzię­ki wię­zi, jaką jest pokój. Jed­no jest cia­ło i jeden Duch, bo też zosta­li­ście wezwa­ni do jed­nej nadziei, jaką daje wasze powo­ła­nie. Jeden jest Pan, jed­na wia­ra, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszyst­kich… Przez Chrzest otrzy­ma­li­śmy Ducha Boże­go – to Duch jed­no­ści. Duch Boży pra­gnie, byśmy zacho­wa­li jed­ność, bo tyl­ko wte­dy może się w peł­ni ujaw­nić pośród nas. Nie brak nigdy sił odśrod­ko­wych, któ­re rodzą podzia­ły, budu­ją barie­ry i sku­tecz­nie utrud­nia­ją spo­tka­nie, nie mówiąc o wza­jem­nym zro­zu­mie­niu. Dla­te­go z takim naci­skiem Apo­stoł wzy­wa do jed­no­ści, poka­zu­jąc, że jed­ność jest dzie­dzic­twem otrzy­ma­nym przez każ­de­go, kto uwie­rzył. Jest łaską. Jest też zada­niem, któ­re trze­ba reali­zo­wać każ­de­go dnia.
SOBOTA
Ef 4,7–16; Łk 13,1–9
Sło­wo Boże: On też usta­no­wił jed­nych apo­sto­ła­mi, innych pro­ro­ka­mi, innych ewan­ge­li­sta­mi, innych paste­rza­mi i nauczy­cie­la­mi, aby przy­spo­so­bi­li świę­tych do wyko­ny­wa­nia posłu­gi dla budo­wa­nia Cia­ła Chry­stu­so­we­go, aż doj­dzie­my wszy­scy razem do jed­no­ści wia­ry… Gdy dzia­ła Duch Boży w ludz­kim ser­cu, poja­wia się współ­pra­ca. Z róż­nych dzia­łań róż­nych osób powsta­je har­mo­nij­na całość. Taki jest zamysł Pana, któ­ry cier­pli­wie pro­wa­dzi, udzie­la swych darów, by budo­wać Kościół. Nie­ko­niecz­nie jest to widocz­ne już dziś. To budo­wa­nie ujaw­ni się kie­dyś jako osta­tecz­na wspól­no­ta zba­wio­nych. Póki co, spo­strze­ga­my też dzia­ła­nie złe­go ducha, któ­ry zara­ża nas duchem zazdro­ści, oszczerstw, nie­na­wi­ści, rywa­li­za­cji, zemsty. Trze­ba być czuj­nym, by nasze ser­ce nie ule­gło tej zara­zie.