Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

NOWE ŻYCIE W CHRYSTUSIE (41)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

„Jezus powie­dział do nie­któ­rych, co ufa­li sobie, że są spra­wie­dli­wi, a inny­mi gar­dzi­li… przy­po­wieść… o fary­ze­uszu i cel­ni­ku” (Łk 18,9–14). Fary­ze­usz porów­ny­wał się z bliź­ni­mi: „nie jestem jak inni ludzie, zdzier­cy, oszu­ści, cudzo­łoż­ni­cy, albo jak i ten cel­nik”. Chwa­lił się przed Bogiem: „daję dzie­się­ci­nę… poszczę dwa razy w tygo­dniu”. Cel­nik nie śmiał nawet oczu wznieść ku nie­bu, bił się w pier­si i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesz­ni­ka”. Pan Jezus pochwa­lił cel­ni­ka: „Ten odszedł do domu uspra­wie­dli­wio­ny, nie tam­ten”. Bar­dzo wie­le w mał­żeń­stwie i rodzi­nie zale­ży od tego, czy człon­ko­wie rodzi­ny sta­ra­ją się o ducha poko­ry, o posta­wę poko­ry przed Bogiem, przed sobą i wobec bliź­nich. Pycha zamy­ka nas na dzia­ła­nie Boga, na dar wia­ry. Wie­lu twier­dzi, że nie bio­rą ślu­bu kościel­ne­go, nie modlą się, nie uczest­ni­czą we Mszy św. nie­dziel­nej, bo „nie czu­ją potrze­by”. Pycha rów­nież nie przyj­mu­je zasad moral­nych, szcze­gól­nie tych, któ­re odno­szą się do życia mał­żeń­skie­go, szcze­gól­nie przy­ka­za­nia Boże­go o nie­na­ru­szal­no­ści życia od poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci. Nie­któ­rzy tłu­ma­czą swą posta­wę swo­ją wol­no­ścią, inni – zasa­dą tole­ran­cji, jesz­cze inni twier­dzą: cza­sy są inne, dziś „wszy­scy” tak postę­pu­ją. Skut­ki pychy są tra­gicz­ne. Kto nie umie przed Bogiem powie­dzieć: „Boże, miej litość dla mnie, grzesz­ni­ka” – jak cel­nik – ten nie prze­pro­si żony, czy męża, nie wycią­gnie ręki do teściów. Prze­ży­wa­my dzięk­czy­nie­nie za dar Roku Miło­sier­dzia, za Świa­to­we Dni Mło­dzie­ży, za Chrzest przed 1050 laty i za swój Chrzest. Cośmy zanie­dba­li? Co jesz­cze moż­na uczy­nić przed zakoń­cze­nie Roku Miło­sier­dzia? Wiel­ką pomo­cą w obro­nie życia oso­bi­ste­go, a tak­że rodzin­ne­go, jest rachu­nek sumie­nia z całe­go życia. Nie­kie­dy pod­su­mo­wa­nie prze­szło­ści jest zbie­ra­niem w sobie żalów i dozna­nych krzywd. Co na to św. Paweł? „Chwi­la mojej roz­łą­ki nade­szła. W dobrych zawo­dach wystą­pi­łem, bieg ukoń­czy­łem, wia­rę ustrze­głem… Pan … wyba­wi mię, przyj­mu­jąc do swe­go kró­le­stwa nie­bie­skie­go” (2 Tm 4,6–7.18). „Posta­wa poko­ry… jest czę­ścią miło­ści, bo aby móc zro­zu­mieć, prze­ba­czyć lub słu­żyć innym całym ser­cem, nie­zbęd­ne jest ule­cze­nie i pie­lę­gno­wa­nie poko­ry” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adno­ta­cja Amo­ris laeti­tia – „O miło­ści w rodzi­nie”, p. 98).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Codzien­nie powtórz­my sło­wa Pana Jezu­sa: „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokor­ny ser­cem” (Mt 11,29), albo św. Pio­tra: „Wszy­scy zaś wobec sie­bie wza­jem­nie przy­oblecz­cie się w poko­rę” (1 P 5,5).