Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

UCZYNKI MIŁOSIERDZIA

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 12 paź­dzier­ni­ka br.


Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
W poprzed­nich kate­che­zach wnik­nę­li­śmy nie­co w wiel­ką tajem­ni­cę miło­sier­dzia Boże­go. Zasta­na­wia­li­śmy się nad dzia­ła­niem Ojca w Sta­rym Testa­men­cie, a następ­nie poprzez opi­sy ewan­ge­licz­ne zoba­czy­li­śmy, że Jezus w swo­ich sło­wach i czy­nach jest ucie­le­śnie­niem Miło­sier­dzia Boże­go. Nauczał On z kolei swo­ich uczniów: „Bądź­cie miło­sier­ni, jak Ojciec wasz jest miło­sier­ny” (Łk 6,36). Jest to zaan­ga­żo­wa­nie będą­ce wyzwa­niem dla sumie­nia i dzia­ła­nia każ­de­go chrze­ści­ja­ni­na. Nie wystar­czy bowiem doświad­cze­nie miło­sier­dzia Boże­go w swo­im życiu; trze­ba, aby każ­dy, kto je przyj­mu­je sta­wał się tak­że jego zna­kiem i narzę­dziem dla innych. (…) Jed­na z naj­pięk­niej­szych kart Ewan­ge­lii św. Mate­usza przy­no­si nam naucza­nie, któ­re może­my uwa­żać w pewien spo­sób za „testa­ment Jezu­sa” zre­da­go­wa­ny przez Ewan­ge­li­stę, któ­ry doświad­czył bez­po­śred­nio na sobie dzia­ła­nia Miło­sier­dzia Boże­go. Jezus mówi, że za każ­dym razem, kie­dy kar­mi­my głod­nych i poimy spra­gnio­nych, kie­dy przy­odzie­wa­my oso­bę nagą i przyj­mu­je­my obce­go, kie­dy odwie­dza­my cho­re­go albo więź­nia, czy­ni­my to Jemu. Kościół nazwał te gesty „uczyn­ka­mi miło­sier­dzia co do cia­ła”, ponie­waż spie­szą na pomoc ludziom w ich potrze­bach mate­rial­nych. Jest też sie­dem innych uczyn­ków miło­sier­dzia tak zwa­nych „co do ducha”, doty­czą­cych innych potrzeb rów­nie waż­nych, szcze­gól­nie dzi­siaj, ponie­waż doty­czą wnę­trza osób i czę­sto powo­du­ją więk­sze cier­pie­nia. Wszy­scy z pew­no­ścią pamię­ta­my jeden z nich, któ­ry wszedł do języ­ka potocz­ne­go: „Krzyw­dy cier­pli­wie zno­sić”. A ist­nie­ją oso­by krzyw­dzo­ne! Może się to wyda­wać czymś mało waż­nym, powo­du­ją­cym nasz śmiech, ale prze­ciw­nie zawie­ra poczu­cie głę­bo­kiej miło­ści. Podob­nie jest w przy­pad­ku sze­ściu pozo­sta­łych, któ­re war­to przy­po­mnieć: wąt­pią­cym dobrze radzić, nie­umie­jęt­nych pouczać, grzesz­nych upo­mi­nać, stra­pio­nych pocie­szać, ura­zy chęt­nie daro­wać, modlić się za żywych i umar­łych. Są to spra­wy dnia powsze­dnie­go. (…) To są gesty miło­sier­dzia, któ­re speł­niam nie tyl­ko wobec danej oso­by, ale wręcz same­mu Jezu­so­wi. (…) Jezus jest zawsze obec­ny tam, gdzie jest oso­ba potrze­bu­ją­ca, czy to mate­rial­nie czy też ducho­wo. (…) Uczyn­ki miło­sier­dzia roz­bu­dza­ją w nas potrze­bę i zdol­ność do czy­nie­nia wia­ry żywą i czyn­ną przez miłość. Jestem prze­ko­na­ny, że przez te pro­ste codzien­ne czyn­no­ści może­my doko­nać praw­dzi­wej rewo­lu­cji kul­tu­ro­wej, tak jak to było w prze­szło­ści. Jeśli każ­dy z nas codzien­nie uczy­ni jeden z nich, będzie to rewo­lu­cja w świe­cie, ale każ­dy! (…) Niech Duch Świę­ty nam pomo­że i roz­pa­li w nas pra­gnie­nie, by żyć tym sty­lem życia. Uczy­nić choć­by jeden uczy­nek każ­de­go dnia. Cho­ciaż­by… Naucz­my się na nowo na pamięć uczyn­ków miło­sier­dzia co do cia­ła i co do duszy, pro­sząc Pana, aby nam pomógł je reali­zo­wać każ­de­go dnia i to dla­te­go, ponie­waż widzi­my Jezu­sa w każ­dej oso­bie potrze­bu­ją­cej.