Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

Mdr 11,22–12,2; 2 Tes 1,11–2,2; Łk 19,1–10

SYN CZŁOWIECZY PRZYSZEDŁ SZUKAĆ I ZBAWIĆ TO, CO ZGINĘŁO

Fot. ks. Z. Pytel

Jezus wszedł do Jery­cha i prze­cho­dził przez mia­sto. A był tam pewien czło­wiek, imie­niem Zache­usz, zwierzch­nik cel­ni­ków i bar­dzo boga­ty. Chciał on koniecz­nie zoba­czyć Jezu­sa, kto to jest, ale nie mógł z powo­du tłu­mu, gdyż był niskie­go wzro­stu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na syko­mo­rę, aby móc Go ujrzeć, tam­tę­dy bowiem miał prze­cho­dzić. Gdy Jezus przy­szedł na to miej­sce, spoj­rzał w górę i rzekł do nie­go: Zache­uszu, zejdź pręd­ko, albo­wiem dziś muszę się zatrzy­mać w two­im domu. Zeszedł więc z pośpie­chem i przy­jął Go roz­ra­do­wa­ny. A wszy­scy widząc to szem­ra­li: Do grzesz­ni­ka poszedł w gości­nę. Lecz Zache­usz sta­nął i rzekł do Pana: Panie, oto poło­wę mego mająt­ku daję ubo­gim, a jeśli kogo w czym skrzyw­dzi­łem, zwra­cam poczwór­nie. Na to Jezus rzekł do nie­go: Dziś zba­wie­nie sta­ło się udzia­łem tego domu, gdyż i on jest synem Abra­ha­ma. Albo­wiem Syn Czło­wie­czy przy­szedł szu­kać i zba­wić to, co zgi­nę­ło.
ROZWAŻANIE
„Zszedł więc z pośpie­chem i przy­jął Go roz­ra­do­wa­ny…”. Tak Ewan­ge­li­sta opi­su­je reak­cję Zache­usza, gdy tyl­ko dowie­dział się, że Jezus pra­gnie zatrzy­mać się w jego domu. Zale­ża­ło mu na zoba­cze­niu Jezu­sa – nie wie­my dla­cze­go. Być może aura cudo­twór­cy przy­cią­ga­ją­ca tłu­my porwa­ła też i tego cel­ni­ka. A jed­nak w tym czło­wie­ku było coś wię­cej. Otwarł nie tyl­ko swój dom – otwarł i to wyjąt­ko­wo sze­ro­ko swo­je ser­ce. Bo trze­ba wyjąt­ko­wej sze­ro­ko­ści ser­ca, by pod­jąć tak rady­kal­ne decy­zje, jak wyrów­na­nie wyrzą­dzo­nych krzywd czy szczo­dre oka­za­nie miło­sier­dzia potrze­bu­ją­cym. I dziś nic się nie zmie­ni­ło: jeśli chce­my przy­jąć Jezu­sa, musi­my przy­jąć Go ser­cem i pozwo­lić, by Jego sło­wo było w naszym życiu sku­tecz­ne, by rodzi­ło w nas dobre owo­ce.

(rs)