Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 31 X – 5 XI 2016

PONIEDZIAŁEK:
Flp 2,1–4; Łk 14,12–14
Sło­wo Boże: Dopeł­nij­cie mojej rado­ści przez to, że będzie­cie mie­li te same dąże­nia: tę samą miłość i wspól­ne­go ducha, pra­gnąc tyl­ko jed­ne­go, a nicze­go nie pra­gnąc dla nie­wła­ści­we­go współ­za­wod­nic­twa ani dla próż­nej chwa­ły… Z jed­nej stro­ny wspól­no­ta dążeń, spa­ja­na wię­zią miło­ści i posta­wą peł­ną poko­ry. Z dru­giej nie­zdro­we współ­za­wod­nic­two, ambi­cja i nie­okieł­za­ne dąże­nie, by sta­nąć ponad dru­gim. Nie cho­dzi tu o dwa typy ludzi, lecz o czło­wie­ka, w któ­re­go ser­cu oba dąże­nia tkwią głę­bo­ko zako­rze­nio­ne. I w każ­dej chwi­li, nawet po dłuż­szym mil­cze­niu, każ­de z nich może się ujaw­nić. Stąd pro­sta zachę­ta św. Paw­ła: miej­cie na oku nie tyl­ko wła­sne, ale też dru­gich spra­wy. To nas ochro­ni, by duch współ­za­wod­nic­twa nie znisz­czył wspól­no­ty przez nara­sta­ją­ce podzia­ły.
WTOREK
Ap 7,2–4.9–14; 1 J 3,1–3; Mt 5,1–12a
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Sło­wo Boże: Potem ujrza­łem wiel­ki tłum, któ­re­go nikt nie mógł poli­czyć, z każ­de­go naro­du i wszyst­kich poko­leń, ludów i języ­ków, sto­ją­cy przed tro­nem i przed Baran­kiem. Odzia­ni są w bia­łe sza­ty, a w ręku ich pal­my. Każ­dy czło­wiek prze­zna­czo­ny jest do zwy­cię­stwa, a tym jest życie wiecz­ne, zjed­no­cze­nie z Bogiem. Nie ist­nie­je oso­ba, w życie któ­rej wpi­sa­na była­by klę­ska (odrzu­ce­nie), jako nie­uchron­na kolej losu. Naj­trud­niej­sze warun­ki zewnętrz­ne są do poko­na­nia, bo moż­na z nich stwo­rzyć dro­gę do peł­ni szczę­ścia. Lecz nie­zbęd­ne jest jed­no: posłu­chać tego, co mówi Bóg. Wte­dy osią­ga­my praw­dzi­we szczę­ście i w tym miej­scu, gdzie ono rze­czy­wi­ście jest. I jesz­cze jed­no: przy­cho­dzi do nas zawsze jako owoc nie­ocze­ki­wa­ny, gdy żyjąc myśli­my o Panu, a nie o wła­snym szczę­ściu.
ŚRODA
Mdr 3,1–6.9; 2 Kor 4,14–5,1; J 14,1–6
WSPOMNIENIE WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARŁYCH
Sło­wo Boże: Dla­te­go nie pod­da­je­my się zwąt­pie­niu, cho­ciaż bowiem nisz­cze­je ten czło­wiek zewnętrz­ny, to jed­nak ten, któ­ry jest wewnątrz, odna­wia się z dnia na dzień (…) To bowiem, co widzial­ne, prze­mi­ja, to zaś, co nie­wi­dzial­ne, trwa wiecz­nie. Nie daj­my się zwieść! To, co widzial­ne, wciąż pró­bu­je zawład­nąć naszym cia­łem, naszy­mi zmy­sła­mi, by stop­nio­wo opa­no­wać nasze pra­gnie­nia, umysł i osta­tecz­nie naszą duszę. To co widzial­ne, poprzez dozna­nie przy­jem­no­ści, pra­gnie zdo­być całe­go czło­wie­ka. Naszą rze­czą jest, by dusza odkry­ła, co nie­wi­dzial­ne i wiecz­ne. By się­gnę­ła ponad zwy­kłą przy­jem­ność. By pocią­gnę­ła ku temu umysł, pra­gnie­nia i tak­że cia­ło. Ten kie­ru­nek porząd­ko­wa­nia nasze­go świa­ta wyma­ga jed­nak wiel­kie­go wysił­ku. Za łaską Boga może­my go pod­jąć.
CZWARTEK
Flp 3,3–8a; Łk 15,1–10
Sło­wo Boże: My jeste­śmy praw­dzi­wie ludem obrze­za­nym, my, któ­rzy odda­je­my cześć w Duchu Bożym i chlu­bi­my się w Chry­stu­sie Jezu­sie, a nie pokła­da­my ufno­ści w cie­le. Cho­ciaż ja tak­że w cie­le mogę pokła­dać ufność… Pokła­dać ufność w cie­le, to zna­czy być pew­nym zba­wie­nia dla­te­go, że nosi­my znak przy­na­leż­no­ści do Boga (dla Żydów było to obrze­za­nie). Chrzest, któ­ry jest nie­znisz­czal­nym zna­kiem przy­na­leż­no­ści do Chry­stu­sa, nie gwa­ran­tu­je w magicz­ny spo­sób zba­wie­nia. Stwór­ca, któ­ry zapra­gnął zba­wić czło­wie­ka, nie czy­ni tego bez nasze­go udzia­łu. Zba­wie­nie otrzy­mu­je­my w wol­no­ści i dla­te­go wła­sną decy­zją musi­my otwo­rzyć swe życie na łaskę z góry. Tę fun­da­men­tal­ną decy­zję two­rzy tysią­ce małych, codzien­nych decy­zji.
PIĄTEK
Flp 3,17–4,1; Łk 16,1–8
Sło­wo Boże: Bra­cia, bądź­cie wszy­scy razem moimi naśla­dow­ca­mi i wpa­truj­cie się w tych, któ­rzy tak postę­pu­ją, jak tego wzór macie w nas. Wie­lu bowiem postę­pu­je jak wro­go­wie krzy­ża Chry­stu­so­we­go, o któ­rych czę­sto wam mówi­łem… Mówiąc wro­go­wie krzy­ża Chry­stu­so­we­go, św. Paweł nie myśli o tych, któ­rzy bez­po­śred­nio wal­czą z krzy­żem, z Jezu­sem. Apo­stoł za wro­gów krzy­ża uwa­ża ludzi, któ­rzy choć pozna­li dzie­ło odku­pie­nia, wybie­ra­ją jed­nak dro­gę przy­jem­no­ści. Dro­ga krzy­ża oka­zu­je się nie­moż­li­wa do pogo­dze­nia z dro­gą, któ­rej celem jest mak­sy­mal­na przy­jem­ność. Nie­ste­ty, dziś wie­lu spo­śród chrze­ści­jan negu­je moral­ne wyma­ga­nia Ewan­ge­lii, przyj­mu­jąc zało­że­nie, że Jezus nie odrzu­ca przy­jem­no­ści. Owszem, ale zapo­mi­na­ją, że Jezus nie godzi się, by przy­jem­ność sta­ła się celem życia.
SOBOTA
Flp 4,10–19; Łk 16,9–15
Sło­wo Boże: Umiem cier­pieć bie­dę, umiem i obfi­to­wać. Do wszyst­kich w ogó­le warun­ków jestem zapra­wio­ny: i być sytym, i głód cier­pieć, obfi­to­wać i dozna­wać nie­do­stat­ku. Wszyst­ko mogę w Tym, któ­ry mnie umac­nia. Umieć przy­jąć bie­dę i obfi­tość, znieść utra­pie­nie i nie zachły­snąć się pomyśl­no­ścią, doświad­czyć bólu i rado­ści – to nie jest pro­ste umiar­ko­wa­nie, któ­re skąd­inąd też jest cen­ną cno­tą. Apo­stoł zwra­ca uwa­gę na umie­jęt­ność spo­koj­nej akcep­ta­cji zmien­nych życio­wych sytu­acji, co widać, gdy pokła­da­na w Bogu nadzie­ja pozwa­la spo­koj­nie zasnąć i odważ­nie budzić się, by przy­jąć kolej­ny dzień z tym wszyst­kim, co nam przy­nie­sie. I cokol­wiek kon­kret­ny dzień pozwa­la nam doświad­czyć, zacho­waj­my wdzięcz­ność wobec nasze­go Pana, któ­ry o nas nie zapo­mi­na.