Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZYDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 7–12 XI 2016

PONIEDZIAŁEK:
Tt 1,1–9; Łk 17,1–6
Sło­wo Boże: Biskup bowiem winien być jako wło­darz Boży czło­wie­kiem nie­na­gan­nym, nie­za­ro­zu­mia­łym, nie­skłon­nym do gnie­wu, nie­sko­rym do pijań­stwa i awan­tur, nie chci­wym brud­ne­go zysku, lecz gościn­nym, miłu­ją­cym dobro… Duch Świę­ty pro­wa­dząc Kościół szu­ka osób zdol­nych do pod­ję­cia odpo­wie­dzial­no­ści za lokal­ne wspól­no­ty wie­rzą­cych, za Kościół. Tu próg wyma­gań jest wyso­ki. Cho­dzi bowiem o wyma­ga­nia moral­ne, ducho­we, tak­że o zdol­ność podej­mo­wa­nia trud­nych decy­zji. Bez pomo­cy Ducha Świę­te­go nie spo­sób temu spro­stać. Tyl­ko dzię­ki łasce Ducha są oso­by, któ­re wyko­nu­ją to zada­nie. A i tak nie ustrze­gą się błę­dów. Nie moż­na dopu­ścić, by w swym tru­dzie prze­ło­że­ni w Koście­le pozo­sta­li osa­mot­nie­ni.
WTOREK
Tt 2,1–8.11–14; Łk 17,7–10
Sło­wo Boże: Głoś to, co jest zgod­ne ze zdro­wą nauką… Niech poucza­ją mło­de kobie­ty, jak mają kochać mężów, dzie­ci, jak mają być rozum­ne, czy­ste, gospo­dar­ne, dobre, pod­da­ne swym mężom, aby nie bluź­nio­no sło­wu Boże­mu. Chrze­ści­ja­nie zawsze zdo­by­wa­li nowych wyznaw­ców nie tyle gło­sząc Ewan­ge­lię sło­wem, ile obja­wia­jąc jej pięk­no i wznio­słość poprzez codzien­ną ser­decz­ność, szla­chet­ność, bez­in­te­re­sow­ność, odwa­gę. Nie bez zna­cze­nia jest rów­nież spo­sób wypeł­nie­nia obo­wiąz­ków. Szcze­gól­nie dziś, jako ucznio­wie Pana, win­ni­śmy być roz­po­zna­wa­ni jako rze­tel­ni, uczci­wi, na któ­rych moż­na pole­gać. Umie­jęt­ność dobre­go roz­wią­zy­wa­nia pro­stych codzien­nych spraw nale­ży do waż­nych spo­so­bów świad­cze­nia o praw­dzie Ewan­ge­lii.
ŚRODA
1 Kor 3,9b–11.16–17; J 2,13–22
ROCZNICA POŚWIĘCENIA BAZYLIKI LATERAŃSKIEJ
Sło­wo Boże: Fun­da­men­tu bowiem nikt nie może poło­żyć inne­go, jak ten, któ­ry jest poło­żo­ny, a któ­rym jest Jezus Chry­stus. Czyż nie wie­cie, żeście świą­ty­nią Boga i że Duch Boży miesz­ka w was? Jeże­li ktoś znisz­czy świą­ty­nię Boga, tego znisz­czy Bóg. Świą­ty­nia Boga jest świę­ta, a wy nią jeste­ście. Nie moż­na wyraź­niej przy­po­mnieć czło­wie­ko­wi o tym, że jest odpo­wie­dzial­ny za swo­je życie, niż to uczy­nił św. Paweł, pisząc do uczniów w Koryn­cie, że są świą­ty­nią Ducha Świę­te­go. Ożyw­czy Duch miło­ści pra­gnie odbie­rać cześć w miej­scu sobie poświę­co­nym – w ludz­kim ser­cu. Mówiąc ser­ce myśli­my o oso­bie każ­de­go z nas. Duch Świę­ty chce być zauwa­ża­ny i słu­cha­ny przez czło­wie­ka. Nie godzi się na to, by pozo­sta­wać nie­mym świad­kiem naszych czy­nów. Pra­gnie być Duchem- Stwór­cą, two­rzą­cym kształt nasze­go życia.
CZWARTEK
Flm 7–20; Łk 17,20–25
Sło­wo Boże: Jego (One­zy­ma) ci odsy­łam … Zamie­rza­łem go trzy­mać przy sobie, aby zamiast cie­bie odda­wał mi usłu­gi w kaj­da­nach noszo­nych dla Ewan­ge­lii. Jed­nak­że posta­no­wi­łem nicze­go nie czy­nić bez two­jej zgo­dy… Dar wymu­szo­ny, modli­twa wymu­szo­na, spo­wiedź z koniecz­no­ści – to nie­god­ne Boga. To tak­że nie­god­ne ludz­kiej oso­by powo­ła­nej do wol­no­ści. Dzia­ła­nia wymu­szo­ne, choć zewnętrz­nie popraw­ne, wewnątrz pozo­sta­ją puste. Nie spo­sób słu­żyć Bogu w poczu­ciu jakie­go­kol­wiek przy­mu­su. Nawet jeśli ist­nie­je zewnętrz­na pre­sja, jakieś nale­ga­nie pły­ną­ce z oto­cze­nia, to prze­cież każ­dy czyn ducho­wy (modli­twa, dar mate­rial­ny, ofia­ra pie­nięż­na, posłu­ga w koście­le) muszą zro­dzić się z czy­stej miło­ści wobec Stwór­cy.
PIĄTEK
2 J 4–9; Łk 26,17–37
Sło­wo Boże: Uwa­żaj­cie na sie­bie, aby­ście nie utra­ci­li tego, coście zdo­by­li pra­cą, lecz żeby­ście otrzy­ma­li peł­ną zapła­tę. Każ­dy, kto wybie­ga zbyt­nio naprzód, a nie trwa w nauce Chry­stu­sa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce Chry­stu­sa, ten ma i Ojca, i Syna. Jest waż­ne, by roz­po­znać praw­dzi­wą mądrość, odkryć praw­dę, odna­leźć dro­gi zdro­wej wia­ry. Ale to nie wystar­cza. Trze­ba jesz­cze wyko­nać krok dru­gi – i nie wia­do­mo, czy nie trud­niej­szy i bar­dziej wyma­ga­ją­cy. Trze­ba przy roz­po­zna­nej mądro­ści wytrwać, praw­dy nie zdra­dzić, z dróg wia­ry nie zejść. Choć­by poja­wia­ły się nowe, przy­jem­niej­sze dro­gi. Choć­by trze­ba było pła­cić cenę naj­wyż­szą. Bez pomo­cy łaski Bożej nie potra­fi­my wytrwać w praw­dzi­wej mądro­ści. A jeśli tak się rze­czy mają, to pro­śmy o nią codzien­nie.
SOBOTA
3 J 5–8; Łk 18,1–8
Sło­wo Boże: Ty, umi­ło­wa­ny Gaju­sie, postę­pu­jesz w duchu wia­ry, gdy poma­gasz bra­ciom, a zwłasz­cza przy­by­wa­ją­cym skąd­inąd. Oni to świad­czy­li o twej miło­ści do Kościo­ła; dobrze uczy­nisz zaopa­tru­jąc ich na dro­gę zgod­nie z wolą Boga. Nie­wie­lu może pod­jąć trud ewan­ge­li­za­cyj­ny wyjeż­dża­jąc do kra­jów misyj­nych. Ale zawsze może­my wspo­móc ludzi, któ­rzy ten trud podej­mu­ją, któ­rzy sto­ją na pierw­szej linii misyj­ne­go fron­tu. Liczy się wspar­cie ducho­we. Ale też i mate­rial­ne jest tu nie­odzow­ne. Sko­ro dar­mo otrzy­ma­li­śmy łaskę wia­ry, umiej­my dostęp­ny­mi nam środ­ka­mi słu­żyć Chry­stu­so­wi tak, by wia­ra docie­ra­ła wciąż dalej do tych, któ­rzy są jej pozba­wie­ni. War­to swo­je moż­li­wo­ści, choć­by nawet były nie­wiel­kie, włą­czyć w dzie­ło roz­sze­rza­nia Ewan­ge­lii.