Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (22)

SCHIZOFRENIA DUCHA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Medy­cy­na nie może się upo­rać ze schi­zo­fre­nią. Jest to groź­na cho­ro­ba, któ­ra pole­ga na pęk­nię­ciu oso­bo­wo­ści. Czło­wiek żyje w dwu świa­tach. Jeden to real­ny, zro­zu­mia­ły dla wszyst­kich, dru­gi to świat wydu­ma­ny. Real­ny jest zbu­do­wa­ny według hie­rar­chii war­to­ści opar­tej o praw­dę; dru­gi o ilu­zje, czy­li jest wymy­ślo­ny przez cho­re­go. Z podob­nym zja­wi­skiem mamy do czy­nie­nia w świe­cie reli­gij­nym. I w nim moż­na żyć reali­zmem, ale moż­na też żyć w ilu­zji, budo­wa­nej według zasad wymy­ślo­nych przez sie­bie, lub poda­wa­nych przez innych. Mamy wte­dy do czy­nie­nia z moc­nym pęk­nię­ciem oso­bo­wo­ści. Schi­zo­fre­nia, jaką zaj­mu­ją się psy­cho­lo­dzy i psy­chia­trzy, jest naj­czę­ściej wro­dzo­nym kalec­twem psy­chi­ki; nato­miast fary­ze­izm, jako schi­zo­fre­nia ducha, jawi się jako świa­do­mie wybra­ny lub naby­ty przez wpływ śro­do­wi­ska spo­sób życia na dwu płasz­czy­znach. Oto sło­wa Jezu­sa o tym scho­rze­niu ducha: Bia­da wam, ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze, obłud­ni­cy! Bo dba­cie o czy­stość zewnętrz­nej stro­ny kub­ka i misy, a wewnątrz peł­ne są one zdzier­stwa i nie­po­wścią­gli­wo­ści. Fary­ze­uszu śle­py! Oczyść wpierw wnę­trze kub­ka, żeby i zewnętrz­na jego stro­na sta­ła się czy­sta. Bia­da wam, ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze, obłud­ni­cy! Bo podob­ni jeste­ście do gro­bów pobie­la­nych, któ­re z zewnątrz wyglą­da­ją pięk­nie, lecz wewnątrz peł­ne są kości tru­pich i wszel­kie­go plu­ga­stwa. Tak i wy z zewnątrz wyda­je­cie się ludziom spra­wie­dli­wi, lecz wewnątrz peł­ni jeste­ście obłu­dy i nie­pra­wo­ści (Mt 23,25–28). Twar­de sło­wa Jezu­sa są peł­ne miło­ści, czy­li tro­ski o dobro tak słu­cha­czy, jak i tych, do któ­rych są wprost skie­ro­wa­ne, czy­li fary­ze­uszy. Obra­zy Jezu­sa odsła­nia­ją te dwa pozio­my ich życia. Jeden to tro­ska o pozór poboż­no­ści, dru­gi to praw­da wnę­trza. Ponie­waż ludzie widzą to, co zewnętrz­ne, fary­ze­usz żyjąc w swo­im śro­do­wi­sku zabie­ga o to, aby był bez zarzu­tu. Nato­miast na co dzień żyje w nie­spra­wie­dli­wo­ści, bo ona jest obec­na w ździer­stwie i nie­opa­no­wa­niu, obec­nym w bra­ku powścią­gli­wo­ści. Podob­nie jest z tro­ską o gro­bo­wiec, któ­ry – w oczach ludzi – winien być pięk­ny, bo jego wygląd mówi o tym, kto się o nie­go trosz­czy, czy­li o wła­ści­cie­lu, a nie o tym, kto w nim leży. Porów­na­nie czło­wie­ka do gro­bow­ca jest szo­ku­ją­ce – i fary­ze­usze mie­li o to do Jezu­sa pre­ten­sje. Oni wie­dzie­li, że mówi praw­dę, ale nie chcie­li zre­zy­gno­wać ze swej schi­zo­fre­nii ducha, bo dla nich była wygod­na. Liczy­li się bowiem ze wzro­kiem ludzi, a nie Boga. Uczeń Chry­stu­sa liczy się z Bogiem, a nie ludź­mi – i dla­te­go zabie­ga o czy­stość ser­ca, bo ona pro­mie­niu­je i obja­wia się w posta­wie. Ta zewnętrz­na czy­stość jest świa­dec­twem czy­sto­ści wnę­trza. Fary­ze­usz ukry­wa swe wnę­trze i jeśli ktoś je roz­po­zna­je wie, że ma do czy­nie­nia z czło­wie­kiem zakła­ma­nym, któ­ry co inne­go mówi i robi, a czym innym żyje. Fary­ze­izm jest groź­ną cho­ro­bą ducha, z któ­rą dziś czę­sto mamy do czy­nie­nia w Koście­le. Ludzi kocha­ją­cych praw­dę jest nie­wie­lu. A z punk­tu widze­nia ducha, ta miłość praw­dy decy­du­je o zdro­wiu jego ducha, a ono jest jedy­nym lekar­stwem na fary­ze­izm.