Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ ADWENTU 28 XI – 3 XII 2016

PONIEDZIAŁEK:
Iz 4,2–6; Mt 8,5–11
Sło­wo Boże: Gdy Jezus wszedł do Kafar­naum, zwró­cił się do Nie­go set­nik i pro­sił Go, mówiąc: „Panie, słu­ga mój leży w domu spa­ra­li­żo­wa­ny i bar­dzo cier­pi”. Rzekł mu Jezus: „Przyj­dę i uzdro­wię go”. Lecz set­nik odpo­wie­dział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tyl­ko sło­wo, a mój słu­ga odzy­ska zdro­wie…”. Co chciał­by dziś powie­dzieć nam rzym­ski żoł­nierz? Że miał kło­pot? Że zale­ża­ło mu na swo­im słu­dze? To wszyst­ko praw­da. Lecz nie w tym leży isto­ta tego, co pięk­ne w życiu tego żoł­nie­rza. Pięk­na bowiem jest nade wszyst­ko jego wia­ra. Wia­rą zawsty­dził Żydów. Wia­rą sku­tecz­nie pomógł słu­dze, może nawet przy­ja­cie­lo­wi. Dla­te­go sło­wa jego są dziś naszą modli­twą. „Panie, nie jestem godzien… Powiedz tyl­ko sło­wo…”. Panie, uzdrów mnie na nowo, bo znów zra­nio­ny jestem przez grzech.
WTOREK
Iz 11,1–10; Łk 10,21–24
Sło­wo Boże: „Nikt też nie wie, kim jest Syn, tyl­ko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tyl­ko Syn i ten, komu Syn zechce obja­wić”. Potem zwró­cił się do samych uczniów i rzekł: „Szczę­śli­we oczy, któ­re widzą to, co wy widzi­cie. Bo powia­dam wam: Wie­lu pro­ro­ków i kró­lów pra­gnę­ło ujrzeć to, co wy widzi­cie, a nie ujrze­li, i usły­szeć, co wy sły­szy­cie, a nie usły­sze­li”. Pan zwra­ca uwa­gę uczniom, by zacho­wa­li sze­ro­ko otwar­te oczy, by wyostrzy­li swój słuch, bo są świad­ka­mi rze­czy nie­zwy­kłych: widzą Jego czy­ny i mogą sły­szeć sło­wa Dobrej Nowi­ny. Choć Boga nikt nigdy nie widział, to prze­cież Syn odsła­nia Stwór­cę swym uczniom. Łatwo przy­cho­dzi nam zatrzy­mać oczy na czymś przy­pad­ko­wym, łatwo przy­słu­chu­je­my się ulot­nym roz­mo­wom. I dla­te­go łatwo może­my pomi­nąć to, co naj­waż­niej­sze. Panie, czu­waj nad naszym wzro­kiem i naszym słu­chem.
ŚRODA
Rz 10,9–18; Mt 4,18–22
Sło­wo Boże: Gdy Jezus prze­cho­dził obok Jezio­ra Gali­lej­skie­go, ujrzał dwóch bra­ci, Szy­mo­na, zwa­ne­go Pio­trem, i bra­ta jego Andrze­ja, jak zarzu­ca­li sieć w jezio­ro; byli bowiem ryba­ka­mi. I rzekł do nich: „Pójdź­cie za Mną, a uczy­nię was ryba­ka­mi ludzi”. Oni natych­miast zosta­wi­li sie­ci i poszli za Nim. Św. Mate­usz opi­su­je powo­ła­nie pierw­szych uczniów, jako zda­rze­nie, któ­re doko­na­ło się bły­ska­wicz­nie. Jed­no spo­tka­nie, jed­no sło­wo Pana, jed­na decy­zja: tak, idzie­my. Naiw­no­ścią było­by sądzić, że całość roze­gra­ła się w cią­gu trzech minut. A jed­nak nawet jeśli był czas słu­cha­nia Jezu­sa i był czas namy­słu, i czas podej­mo­wa­nia decy­zji, i wszyst­ko było bar­dziej roz­cią­gnię­te w cza­sie, to jed­nak nie umniej­sza to siły wia­ry, zaufa­nia i deter­mi­na­cji uczniów, by wejść na dro­gę za Panem.
CZWARTEK
Iz 26,1–6; Mt 7,21.24–27
Sło­wo Boże: Nie każ­dy, kto mówi Mi „Panie, Panie!”, wej­dzie do kró­le­stwa nie­bie­skie­go… Każ­de­go więc, kto tych słów moich słu­cha i wypeł­nia je, moż­na porów­nać z czło­wie­kiem roz­trop­nym, któ­ry zbu­do­wał dom na ska­le. Spadł deszcz, wez­bra­ły poto­ki, zerwa­ły się wichry i ude­rzy­ły w ten dom. On jed­nak nie runął, bo na ska­le był utwier­dzo­ny. Boimy się prze­ciw­no­ści, marzy­my o bez­pro­ble­mo­wej reali­za­cji naszych zamie­rzeń. Tak wyobra­ża­my sobie codzien­ność. Czy tą dro­gą moż­na zbu­do­wać wła­sną ducho­wość? Nie­ste­ty nie, bo tu bar­dziej niż gdzie indziej poja­wia się nie­bez­pie­czeń­stwo budo­wa­nia zam­ków na pia­sku. late­go bło­go­sła­wień­stwem, a nie prze­kleń­stwem są pró­by, któ­re spraw­dza­ją stan naszej wia­ry, miło­ści, zaufa­nia. Odsła­nia­jąc naszą sła­bość, Bóg daje szan­sę – może­my jesz­cze napra­wić bra­ki.
PIĄTEK
Iz 29,17–24; Mt 9,27–31
Sło­wo Boże: Gdy wszedł do domu, nie­wi­do­mi przy­stą­pi­li do Nie­go, a Jezus zapy­tał ich: „Wie­rzy­cie, że mogę to uczy­nić?”. Oni odpo­wie­dzie­li Mu: „Tak, Panie”. Wte­dy dotknął ich oczu, mówiąc: „Według wia­ry waszej niech się wam sta­nie”. I otwo­rzy­ły się ich oczy, a Jezus suro­wo im przy­ka­zał: „Uwa­żaj­cie, niech nikt o tym się nie dowie!”. Tym razem cud uzdro­wie­nia doko­nu­je się w domu. Nie­wi­do­mi wstę­pu­ją tam, gdzie prze­by­wa Jezus. Były cudow­ne uzdro­wie­nia na oczach wszyst­kich, są i te, któ­re doko­nu­ją się dys­kret­nie, bez świad­ków, w domo­wym zaci­szu. To ozna­cza, że Jezus może udzie­lić swej łaski w każ­dym miej­scu. Sko­ro tak, to musi­my być goto­wi na Jego łaskę w każ­dym miej­scu. Być może chce­my wybie­rać szcze­gól­ne miej­sca i cze­ka­my na dar Pana, ale osta­tecz­nie On wybie­ra miej­sce, by przyjść do nas.
SOBOTA
Iz 30,19–21.23–26; Mt 9,35–10,1.5.6–8
Sło­wo Boże: A widząc tłu­my, lito­wał się nad nimi, bo byli znę­ka­ni i porzu­ce­ni, jak owce nie mają­ce paste­rza. Wte­dy rzekł do swych uczniów: „Żni­wo wpraw­dzie wiel­kie, ale robot­ni­ków mało. Pro­ście więc Pana żni­wa, żeby wypra­wił robot­ni­ków na swo­je żni­wo”. Wte­dy przy­wo­łał do sie­bie dwu­na­stu swo­ich uczniów i udzie­lił im wła­dzy nad ducha­mi nie­czy­sty­mi… Jezus rozu­mie potrze­by swe­go ludu. Sam obcho­dził ludz­kie osie­dla, by nieść pocie­chę utru­dzo­nym. Lecz od począt­ku w misję gło­sze­nia nadziei wprzę­ga uczniów. Jeśli gdzieś za mało jest robot­ni­ków na Jego żni­wie, to zna­czy, że osła­bła wia­ra. To zna­czy, że trze­ba wpierw pro­sić o łaskę głęb­szej wia­ry. Wszyst­ko inne przyj­dzie póź­niej. Bo wia­rą pro­wa­dze­ni ludzie otwo­rzą ser­ca swe na łaskę i dopie­ro mocą tej łaski będą w sta­nie sku­tecz­nie nieść pomoc udrę­czo­nym i porzu­co­nym.