Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

Iz 11,1–10; Rz 15,4–9; Mt 3,1–12

JAN CHRZCICIEL PRZYGOTOWUJE DROGĘ PANU

Fot. ks. Z. Pytel

W owym cza­sie wystą­pił Jan Chrzci­ciel i gło­sił na Pusty­ni Judz­kiej te sło­wa: Nawróć­cie się, bo bli­skie jest kró­le­stwo nie­bie­skie. Do nie­go to odno­si się sło­wo pro­ro­ka Iza­ja­sza, gdy mówi: Głos woła­ją­ce­go na pusty­ni: Przy­go­tuj­cie dro­gę Panu,prostujcie ścież­ki dla Nie­go. Sam zaś Jan nosił odzie­nie z sier­ści wiel­błą­dziej i pas skó­rza­ny oko­ło bio­der, a jego pokar­mem była sza­rań­cza i miód leśny. Wów­czas cią­gnę­ły do nie­go Jero­zo­li­ma oraz cała Judea i cała oko­li­ca nad Jor­da­nem. Przyj­mo­wa­no od nie­go chrzest w rze­ce Jor­da­nie, wyzna­jąc przy tym swe grze­chy. A gdy widział, że przy­cho­dzi do chrztu wie­lu spo­śród fary­ze­uszów i sadu­ce­uszów, mówił im: Ple­mię żmi­jo­we, kto wam poka­zał, jak uciec przed nad­cho­dzą­cym gnie­wem? Wydaj­cie więc god­ny owoc nawró­ce­nia, a nie myśl­cie, że może­cie sobie mówić: „Abra­ha­ma mamy za ojca”, bo powia­dam wam, że z tych kamie­ni może Bóg wzbu­dzić dzie­ci Abra­ha­mo­wi. Już sie­kie­ra do korze­nia drzew jest przy­ło­żo­na. Każ­de więc drze­wo, któ­re nie wyda­je dobre­go owo­cu, będzie wycię­te i w ogień wrzu­co­ne. Ja was chrzczę wodą dla nawró­ce­nia; lecz Ten, któ­ry idzie za mną, moc­niej­szy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu san­da­łów. On was chrzcić będzie Duchem Świę­tym i ogniem. Ma On wie­ja­dło w ręku i oczy­ści swój omłot: psze­ni­cę zbie­rze do spi­chrza, a ple­wy spa­li w ogniu nie­uga­szo­nym.
ROZWAŻANIE
Jan wzy­wał do nawró­ce­nia. Mówił o tym na pusty­ni. Naj­pierw sam doj­rze­wał na pusty­ni, by pod­jąć pro­roc­kie zada­nie. W nie­przy­ja­znym dla czło­wie­ka oto­cze­niu musiał doświad­czyć wła­snej sła­bo­ści i musiał nauczyć się sta­wiać tyl­ko na Boga. Inne­go wyj­ścia nie było. Boga­ty tym doświad­cze­niem, zwra­ca się do innych. I znów wybie­ra pusty­nię. Bo w ten spo­sób poka­zu­je, że czło­wiek pod­da­ny grze­cho­wi jest jak pustyn­na zie­mia, któ­ra nie może wydać owo­ców sama z sie­bie. Jed­nak gdy ją ktoś nawod­ni, zmie­nia się rady­kal­nie. Nawró­ce­nie, o któ­rym tak moc­no naucza Jan, to nic inne­go jak wezwa­nie, by przy­jąć wodę łaski – ta wszyst­ko może zmie­nić w życiu czło­wie­ka. Lecz wpierw trze­ba uznać, że jeste­śmy pusty­nią i nie zaowo­cu­je­my, dokąd nie przyj­mie­my Pana przy­cho­dzą­ce­go ze swym bło­go­sła­wień­stwem.

(rs)