Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (25)

FARYZEUSZ MA DYSTANS WOBEC TAJEMNIC

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Nie­ła­two uwie­rzyć w Jezu­sa jako Syna Boże­go. Fary­ze­usze nawet Jego cudów nie uzna­wa­li za wystar­cza­ją­cy dowód Boskiej mocy. Dro­ga wia­ry jest otwar­ta przed ludź­mi dobrej woli. Duża wie­dza na tema­ty reli­gij­ne nie tyl­ko nie uła­twia kro­cze­nia tą dro­gą, ale utrud­nia. Ona bowiem chce wszyst­ko zamknąć w swo­im rozu­mie­niu, a tym­cza­sem liczy się umi­ło­wa­nie dobra, a nie zro­zu­mie­nie. Ono nie lubi tajem­nic, bo ich nie rozu­mie. Dziś mamy z tym do czy­nie­nia na wiel­ką ska­lę. Jeste­śmy świad­ka­mi odcho­dze­nia ludzi od wia­ry, ponie­waż oni nie lubią tajem­nic. Im się wyda­je, że wszyst­ko wie­dzą i że ist­nie­je tyl­ko to, co wie­dzą. Głów­nym powo­dem odcho­dze­nia od wia­ry jest odrzu­ce­nie tajem­ni­cy. Mamy z tym do czy­nie­nia w Ewan­ge­lii, gdzie fary­ze­usze czę­sto odrzu­ca­li Jezu­sa, bo Go nie rozu­mie­li. Pew­ne­go dnia, gdy nauczał, sie­dzie­li przy tym fary­ze­usze i ucze­ni w Pra­wie, któ­rzy przy­szli ze wszyst­kich miej­sco­wo­ści Gali­lei, Judei i Jero­zo­li­my. A była w Nim moc Pań­ska, że mógł uzdra­wiać. Wtem jacyś ludzie nio­sąc na łożu czło­wie­ka, któ­ry był spa­ra­li­żo­wa­ny, sta­ra­li się go wnieść i poło­żyć przed Nim. Nie mogąc z powo­du tłu­mu w żaden spo­sób go przy­nieść, wyszli na pła­ski dach i przez powa­łę spu­ści­li go wraz z łożem w sam śro­dek przed Jezu­sa. On widząc ich wia­rę rzekł: „Czło­wie­ku, odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy”. Na to ucze­ni w Piśmie i fary­ze­usze poczę­li się zasta­na­wiać i mówić. „Któż On jest, że śmie mówić bluź­nier­stwa? Któż może odpusz­czać grze­chy prócz same­go Boga?”. Lecz Jezus przej­rzał ich myśli i rzekł do nich: „Co za myśli nur­tu­ją w ser­cach waszych? Cóż jest łatwiej powie­dzieć: „Odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy”, czy powie­dzieć: „Wstań i chodź”? Lecz aby­ście wie­dzie­li, że Syn Czło­wie­czy ma na zie­mi wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów” – rzekł do spa­ra­li­żo­wa­ne­go: „Mówię ci, wstań, weź swo­je łoże i idź do domu!”. I natych­miast wstał wobec nich, wziął łoże, na któ­rym leżał, i poszedł do domu, wiel­biąc Boga. Wte­dy zdu­mie­nie ogar­nę­ło wszyst­kich; wiel­bi­li Boga i peł­ni bojaź­ni mówi­li: „Prze­dziw­ne rze­czy widzie­li­śmy dzi­siaj”. (Łk 5,17–26). Rze­sza obser­wu­ją­ca cud wiel­bi­ła Boga, wie­dząc, że byli świad­ka­mi Jego dzia­ła­nia. Fary­ze­usze nie mie­li nic do powie­dze­nia, mimo że dosko­na­le wie­dzie­li, że tyl­ko Bóg może odpusz­czać grze­chy. Jezus, pod­pro­wa­dza­jąc ich do swe­go Bóstwa, na ich oczach doko­nał cudu, pie­czę­tu­jąc swo­ją Boską moc. Ewan­ge­li­sta nie odno­to­wał reak­cji fary­ze­uszy, ale innym razem zazna­czał, że ich wro­gość do Jezu­sa rosła. Waż­ne jest pyta­nie: kim On jest, sko­ro odpusz­cza grze­chy? W opi­sie waż­ne jest, że cud został doko­na­ny nie na pod­sta­wie wia­ry spa­ra­li­żo­wa­ne­go, ale tych, któ­rzy przez sufit spu­ści­li go przed Jezu­sa. To waż­ny znak, że i my – naszą wia­rą – może­my wypro­sić u Jezu­sa zdro­wie ludziom ducho­wo spa­ra­li­żo­wa­nym, któ­rych Mu przed­sta­wi­my. To wła­śnie jasno przy­po­mi­na św. Fau­sty­na, wzy­wa­jąc do modli­twy o miło­sier­dzie dla całe­go świa­ta.