Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA:

Iz 35,1–6a.10; Jk 5,7–10; Mt 11,2–11

NA CHRYSTUSIE SPEŁNIAJĄ SIĘ PROROCTWA

Fot. ks. Z. Pytel

Gdy Jan usły­szał w wię­zie­niu o czy­nach Chry­stu­sa, posłał swo­ich uczniów z zapy­ta­niem: Czy Ty jesteś Tym, któ­ry ma przyjść, czy też inne­go mamy ocze­ki­wać?. Jezus im odpo­wie­dział: Idź­cie i oznaj­mij­cie Jano­wi to, co sły­szy­cie i na co patrzy­cie: nie­wi­do­mi wzrok odzy­sku­ją, chro­mi cho­dzą, trę­do­wa­ci dozna­ją oczysz­cze­nia, głu­si sły­szą, umar­li zmar­twych­wsta­ją, ubo­gim gło­si się Ewan­ge­lię. A bło­go­sła­wio­ny jest ten, kto we Mnie nie zwąt­pi. Gdy oni odcho­dzi­li, Jezus zaczął mówić do tłu­mów o Janie: Coście wyszli oglą­dać na pusty­ni? Trzci­nę koły­szą­cą się na wie­trze? Ale coście wyszli zoba­czyć? Czło­wie­ka w mięk­kie sza­ty ubra­ne­go? Oto w domach kró­lew­skich są ci, któ­rzy mięk­kie sza­ty noszą. Po coście więc wyszli? Pro­ro­ka zoba­czyć? Tak, powia­dam wam, nawet wię­cej niż pro­ro­ka. On jest tym, o któ­rym napi­sa­no: Oto Ja posy­łam mego wysłań­ca przed Tobą, aby Ci przy­go­to­wał dro­gę. Zapraw­dę powia­dam wam: Mię­dzy naro­dzo­ny­mi z nie­wiast nie powstał więk­szy od Jana Chrzci­cie­la. Lecz naj­mniej­szy w kró­le­stwie nie­bie­skim więk­szy jest niż on.
ROZWAŻANIE
Jan jest w wię­zie­niu. Nosi w swym ser­cu obiet­ni­ce (któ­re otrzy­mał od Boga) i rów­nież pra­gnie­nia z nimi zwią­za­ne. Dra­mat uwię­zio­ne­go pro­ro­ka pole­ga na tym, że w pew­nej chwi­li poja­wia się natar­czy­we pyta­nie: czy to wszyst­ko – obiet­ni­ce i pra­gnie­nia – nie są jakimś snem? Pamię­tał pro­roc­twa Iza­ja­sza, któ­ry snuł fan­ta­stycz­ną wizję nowe­go świa­ta ludzi odku­pio­nych przez Pana. I pośród tej ciem­no­ści ser­ca Jan posy­ła swo­ich uczniów do Jezu­sa. Sam doświad­cza nie­spra­wie­dli­wo­ści, cier­pi, jest odrzu­co­ny przez eli­tę żydow­ską, a prze­cież mia­ło już być ina­czej, sko­ro Pan jest pośród swe­go ludu. I rze­czy­wi­ście jest ina­czej: Jezus wska­zu­je na zna­ki – są nimi uzdro­wie­nia, gło­szo­na jest Dobra Nowi­na, ubo­dzy otrzy­mu­ją wspar­cie. Ale naj­waż­niej­sze jest coś inne­go: szczę­śli­wi są ci, któ­rzy nie zwąt­pią w Jezu­sa. I Jan z pew­no­ścią zro­zu­miał to jasno. To tak­że zada­nie dla nas. Na dziś.

(rs)